Inflacja i podwyżki stóp procentowych przemeblowały rynek i kapitał zaczął w panice wycofywać się z kryptowalut. Od początku roku ich łączna wartość zmalała o połowę, czyli o bilion dolarów, a od rekordowego momentu w listopadzie ub.r. aż o 1,9 bln dolarów.

tąpnięcie na rynku kryptowalut - grafika wpisu

W poniedziałek cena bitcoina, najpopularniejszej kryptowaluty świata, spadła przez chwilę nawet poniżej 25 tys. dolarów, czyli o 9 proc. W ciągu tygodnia spadek jest już 20-procentowy. Tak niskie notowania ostatnio były w grudniu 2020 r. I nie tylko bitcoin traci, kapitał ucieka z całego rynku, tj. poza tymi kryptowalutami, które powiązane są z dolarem jeden do jednego.

Łącznie w tym roku wartość wszystkich kryptowalut spadła już o połowę, czyli o bilion dolarów, a licząc od rekordowego momentu w listopadzie ub.r. aż o 1,9 bln dolarów. Już niewiele brakuje, żeby kapitalizacja wszystkich kryptowalut spadła poniżej biliona dolarów, co ostatni raz miało miejsce na początku lutego 2021 r.

Jednym z powodów poniedziałkowej zapaści jest decyzja pożyczkodawcy kryptowalut Celsius Network o zatrzymaniu wypłat i przelewów między kontami z powodu „ekstremalnych warunków rynkowych”. Sieć Celsius, która pod koniec zeszłego roku zebrała 750 mln dolarów, jest znaczącym graczem w pożyczaniu kryptowalut. Oferuje oprocentowane produkty klientom, którzy deponują swoje kryptowaluty w firmie i pożycza kryptowaluty, aby uzyskać zwrot, czyli jest swego rodzaju bankiem rynku krypto.

Dlaczego kryptowaluty spadają? Z odwrotnego powodu, dla którego wcześniej rosły. Zyskiwały, bo stopy procentowe były na poziomach zerowych lub bliskich zeru, a państwa drukowały pieniądze, które musiały mieć gdzieś swoje ujście, skoro nie było oficjalnej inflacji. Inwestorzy kupowali a to nieruchomości, a to akcje, a to właśnie kryptowaluty, więc ceny tych aktywów rosły.

Teraz jednak mamy środowisko rekordowej od dziesiątek lat inflacji – w USA jest najwyższa od 40 lat – za czym idzie wzrost stóp procentowych. A skoro stopy rosną, to i oprocentowanie obligacji, więc inwestorzy wracają do ich kupowania, wycofując kapitał z innych aktywów. O pękaniu baniek, w tym na rynku nieruchomości, mówi się już coraz częściej. Pieniądze uciekają też z giełd akcji. Powodem napompowania baniek była wcześniejsza „radosna” polityka pieniężna banków centralnych z dodrukiem i zerowymi stopami w reakcji na pandemię.

www.businessinsider.com.pl

Poprzedni artykułRządowy program dopłat do papierosów „Tytoń+”
Następny artykułPolska coraz mniej atrakcyjna dla innowacji. Warszawa spadła w rankingu