fbpx
sobota, 2 marca, 2024
Strona głównaŚwiatTajwański węzeł wciąż zaciśnięty

Tajwański węzeł wciąż zaciśnięty

Wybory w jednym z dalekich krajów azjatyckich mogłyby się wydawać nic nieznaczące. Jednak jeśli chodzi o Tajwan, przyglądał się im cały świat. Nic dziwnego, bo stawka tamtejszych wyborów prezydenckich i parlamentarnych była bardzo wysoka.

Dla świata najważniejszy jest stosunek nowego prezydenta wyspy do Chin i Stanów Zjednoczonych. Zgodnie z przewidywaniami zwycięzcą wyścigu prezydenckiego został kandydat rządzącej Demokratycznej Partii Postępu (DPP) Lai Ching-te, dotychczasowy wiceprezydent, co oznacza kontynuację polityki wyspy o antychińskim obliczu. Opozycja, preferująca łagodzenie relacji z Chinami, zyskała jednak w wyborach parlamentarnych mocniejszą pozycję, pozbawiając partię rządzącą większości.

Punkt zapalny

Tajwan (Republika Chińska na Tajwanie) to jeden z największych potencjalnych punktów zapalnych świata i kluczowy światowy producent chipów, bez których nie może funkcjonować współczesny świat. Przez Chińską Republikę Ludową (ChRL) wyspa uznawana jest za część Chin (podobnie jak oficjalnie Republika Chińska na Tajwanie uznaje zwierzchność nad kontynentem). Zjednoczenie (lub przyłączenie wyspy) ChRL uznaje ze jeden z kluczowych celów swojej polityki zagranicznej i ważny punkt honoru, nie wykluczając w tym celu działań zbrojnych.

Jednocześnie Tajwan jest sojusznikiem USA i demokracją wspieraną militarnie przez Amerykę, która nie może sobie pozwolić na wchłonięcie wyspy przez ChRL, co osłabiłoby jej pozycję w świecie. Mimo mocnego wsparcia dyplomatycznego i gospodarczego USA oraz wielu krajów zachodnich, oficjalne relacje dyplomatyczne z Republiką Chińską na Tajwanie utrzymuje obecnie 12 państw świata, co nie zmienia faktu, że pozycja i podmiotowość wyspy w świecie faktycznie rośnie.

Starcie dwóch wizji

Strategiczne znaczenie Tajwanu sprawia, że tamtejsze wybory obserwował cały świat. Starły się tam dwie wizje dotyczące przyszłości wyspy i relacji z Chinami. Jedna, zdecydowanie ostrzejsza wobec Chin, reprezentowana przez rządzącą od dwóch kadencji centrolewicową i antychińską Demokratyczną Partię Postępu (DPP) i druga, łagodniejsza, preferowana przez dwie partie opozycyjne: Partię Narodową – Kuomintang (KMT) oraz Tajwańską Partię Ludową (TPP), nową trzecią siłę, popularną wśród młodzieży. KMT jest dzieckiem Czang Kaj-Szeka, który w 1949 r., po przegranej wojnie domowej na kontynencie, zbiegł na wyspę wraz ze swoimi sojusznikami i utworzył funkcjonującą do dziś Republikę Chińską na Tajwanie ze stolicą w Tajpej. Stawką wyborów były więc przyszłe relacje z komunistycznymi Chinami. W wyścigu liczyło się trzech głównych kandydatów: Lai Ching-te (DPP), Hou You-yi (KMT) i Ko Wen-je (TPP).

Lai, dotychczasowy wiceprezydent u boku prezydent wyspy pani Tsai Ing-wen, zapowiadał kontynuację, czyli wzmacnianie podmiotowości i tożsamości demokratycznej Tajwanu w świecie. Mówił w kampanii, że jeśli zostanie wybrany, to utrzyma status quo w Cieśninie Tajwańskiej i będzie „dążył do pokoju siłą”, pozostając otwarty na współpracę z Pekinem „pod warunkiem wstępnym równości i godności”. Odcinał się jednak od postulatu ogłoszenia niepodległości przez Tajwan. Chiny nazywają go jednak „separatystą i wichrzycielem” i zerwały jakikolwiek dialog z obecnym rządem wyspy.

Lai podkreślał także konieczność zachowania niezależnej polityki i nieuleganie naciskom chińskim, które nasiliły się w czasie kampanii. Pekin wprowadził m.in. embargo eksportowe dla wielu tajwańskich produktów i intensywniej naruszał przestrzeń powietrzną i morską wyspy. Rząd Tajwanu oskarżał Chiny także o bezprecedensową ingerencję w wybory, która miała wpłynąć na wynik głosowania na korzyść kandydatów preferowanych przez Pekin. Chiński prezydent Xi Jinping zapowiedział ponownie w przededniu wyborów, że zdecydowanie uniemożliwi komukolwiek „oddzielenie Tajwanu od Chin w jakikolwiek sposób”.

Między wojną a pokojem

Opozycyjni kandydaci z KMT i TPP opowiadali się z kolei za poprawą relacji z Chinami, łagodnym zarządzaniem obecną, trudną sytuacją i unikaniem konfrontacji, która może grozić wybuchem konfliktu w Cieśninie, na czym stracą wszyscy. Podkreślali związek Tajwanu z kontynentem, ale jednocześnie znaczenie jego odrębności ustrojowej (krytykowali m.in. politykę ChRL wobec Hongkongu). Próbowali jednak przekonać wyborców, że głosowanie to wybór między wojną a pokojem. Twierdzili, że eksponowanie przez rządzących zarzutów dotyczących ingerencji Chin w wybory to „brudny chwyt” mający na celu zdobycie poparcia.

Swoje propozycje dla Tajwanu przedstawiały także same Chiny, zachęcając go do integracji gospodarczej. Opublikowały plany mające na celu wsparcie chińskiej prowincji Fujian we wschodnich Chinach (w sąsiedztwie Tajwanu). Miałyby one pobudzić współpracę gospodarczą i handlową między regionem Fujian a Tajwanem – od handlu usługami i współpracę małych przedsiębiorstw do klastrów przemysłowych zaawansowanych technologii.

Kontynuacja?

Wynik wyborów ujawnił, że Tajwańczycy chcą kontynuacji, jednak sytuacja nie wydaje się tak oczywista, jak pokazuje to większość komentarzy. Zwyciężył Lai, zdobywając ok. 40 proc. głosów, a jego kontrkandydaci: z KMT – 33 proc. i z TPP – 26 proc. Sukces rządzących nie byłby więc możliwy, gdyby został zrealizowany plan sojuszu partii opozycyjnych, który jeszcze miesiąc przed wyborami wydawał się prawdopodobny. Wystawienie jednego kandydata przez opozycję (prezentującą dość podobny program w odniesieniu do Chin) z dużym prawdopodobieństwem spowodowałoby zwycięstwo jej kandydata. Do zjednoczenia jednak nie doszło, a kandydaci opozycji publicznie, przed kamerami, pokłócili się na wspólnej konferencji prasowej. Wybory prezydenckie na Tajwanie mają jedną turę i przy podziale opozycji zwycięstwo któregoś z jej kandydatów jest mało realne.

To, że zjednoczenie opozycji mogło przynieść jej zwycięstwo w walce o prezydenturę pokazuje wynik odbywających się w tym samym czasie wyborów do tamtejszego parlamentu Yuan, w których partia rządząca poniosła porażkę, tracąc 10 miejsc i większość w 113-osobowej izbie. Opozycja uzyskała większość. Na wyspie obowiązuje jednak system półprezydencki, gdzie premiera powołuje prezydent. Brak większości w parlamencie może jednak utrudniać działania legislacyjne rządu.

Gigantyczny koszt

Obecnie Republika Chińska (Tajwan) i Chińska Republika Ludowa są ze sobą już mocno związane gospodarczo. Tajwańska nadwyżka w handlu z Chinami kontynentalnymi wyniosła w 2023 r. aż 80,5 mld dolarów. ChRL była odbiorcą 35 proc. tajwańskiego eksportu. W latach 1981-2022 tajwańskie firmy zainwestowały w Chinach kontynentalnych łącznie 203 mld dolarów i stworzyły tam wiele milionów miejsc pracy.

Ewentualna wojna w Cieśninie byłaby także potwornie kosztowna dla gospodarki globalnej. Analitycy Bloomberg Economics wyliczyli, że scenariusz, w którym doszłoby do chińskiej inwazji na tę wyspę oraz wciągnięcia USA w starcia zbrojne o nią, kosztowałby gospodarkę świata 10 bln dolarów. Czyli o jakieś 4 bln dolarów więcej niż pandemia COVID-19. Sam Tajwan mógłby stracić co najmniej 40 proc. swojego PKB, Chiny kontynentalne 16,7 proc., a USA 6,7 proc. Praktycznie zerwane zostałyby łańcuchy dostaw łączące Azję Wschodnią z Europą i Ameryką. Scenariusz mówiący natomiast o rocznej morskiej blokadzie Tajwanu przez chińską marynarkę wojenną przewidywałby straty dla gospodarki globalnej wynoszące około 5 bln dolarów. Spadek PKB Tajwanu wyniósłby 12,2 proc., ChRL 8,9 proc., a USA 3,3 proc.

Chwilowa odwilż

Powiązania gospodarcze nie gwarantują jednak stabilności. Większość ekspertów amerykańskich i tajwańskich zajmujących się sytuacją w Cieśninie, w ankiecie Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS) stwierdziła, że kryzys jest tam w tym roku prawdopodobny, a za najbardziej możliwy scenariusz uważa się chińską blokadę lub „kwarantannę” wyspy. Większość z nich twierdzi, że Chiny mają możliwości przeprowadzenia blokady Tajwanu, ale mniej osób wierzy, że zdecydują się na bezpośrednią inwazję.

Na sytuację w Cieśninie ogromny wpływ mają relacje chińsko-amerykańskie, które obecnie znajdują się w stanie chwilowej odwilży. Chiny zajmują się same sobą próbując obudzić się z pocovidowego gospodarczego letargu. Kosztowny bezpośredni konflikt nie wydaje być się w ich interesie. Pogorszenie sytuacji gospodarczej w kraju może jednak zachęcić władze do mobilizacji społecznej wokół kwestii Tajwanu. Z kolei po drugiej stronie Pacyfiku coraz większe szanse na prezydenturę ma Donald Trump, który niedawno w jednym z wywiadów zasugerował, że USA mogą nie przyjść z pomocą Tajwanowi w razie działań chińskich. Oskarżył też wyspę o odebranie Ameryce przemysłu chipowego.

 

Konrad Rajca
Konrad Rajca
Niezależny analityk i doradca, specjalista w tematyce międzynarodowej, w szczególności azjatyckiej i geopolitycznej. Konsultant Public Relations i Public Affairs. Pracował w mediach, m.in w Polskiej Agencji Prasowej i miesięczniku „Stosunki Międzynarodowe". Publikował m.in. w „Rzeczpospolitej" i „Najwyższym Czasie". Pracował także w sektorze publicznym – w Biurze Przewodniczącego Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu i Urzędzie m.st Warszawy, gdzie był rzecznikiem prasowym Urzędu Dzielnicy Wawer m.st. Warszawy. Współpracował z Polsko-Amerykańską Fundacją Edukacji i Rozwoju Ekonomicznego (PAFERE). Absolwent Instytutu Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego.

INNE Z TEJ KATEGORII

Co nam mówią protesty rolników?

Rolnicy, przy wydatnym wsparciu myśliwych i górników, w ostatnich dniach zablokowali centrum Warszawy i wiele istotnych tras w całym kraju. To największy zryw środowiska w ostatnich latach i część ogólnoeuropejskiej serii manifestacji.
4 MIN CZYTANIA

Kiedy wreszcie skończymy z kosztowną blagą klimatyczną?

Do roku 2030 osiągnięcie tzw. celów zrównoważonego rozwoju, tak chętnie wiązanych z ocieplaniem się klimatu, będzie kosztować każdego mieszkańca w gospodarkach typu zachodniego nawet 2026 dolarów rocznie – oszacowała Konferencja ONZ ds. Handlu i Rozwoju.
2 MIN CZYTANIA

Rozporządzenie przyjęte – Bruksela głucha na postulaty rolników

Bruksela znów pokazała, że co innego mówi, a co innego robi. Mimo protestów rolników i hodowców z całej Europy przeciwko Zielonemu Paktowi i Agendzie 2030, Parlament Europejski przyjął rozporządzenie w sprawie odbudowy zasobów przyrodniczych, które może mieć katastrofalne skutki dla rolnictwa.
3 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Tajwańscy producenci chipów budują fabryki w Japonii

Gigant w produkcji chipów Taiwan Semiconductor Manufacturing Co. (TSMC) otworzył swoją pierwszą fabrykę półprzewodników w Japonii w ramach swojej globalnej ekspansji. Japan Advanced Semiconductor Manufacturing (JASM) ma zostać uruchomiona jeszcze w tym roku.
2 MIN CZYTANIA

Mercedes ogranicza plany produkcji samochodów elektrycznych

Mercedes-Benz opóźnił swoje plany produkcji samochodów elektrycznych o pięć lat. Zapewnił jednocześnie inwestorów, że będzie stale udoskonalać swoje modele z silnikami spalinowym.
< 1 MIN CZYTANIA

Ogromne koszty wychowania dziecka w Chinach

Chiny są jednym z najdroższych miejsc na świecie do wychowywania dzieci (ustępują jedynie Korei Południowej). Wyprzedzają pod tym względem Stany Zjednoczone i Japonię – poinformowali chińscy analitycy.
2 MIN CZYTANIA