fbpx
niedziela, 21 kwietnia, 2024
Strona głównaFelietonCzym naprawdę jest KPO

Czym naprawdę jest KPO

Poziom natężenia propagandowej gry wokół unijnych funduszy dla Polski przekracza chyba wszystkie granice. Większość mediów, powtarzając bezmyślnie frazę o „odblokowaniu 600 mld zł dla Polski”, nie stara się nawet rzetelnie opisać tego, co zostało rzekomo „odblokowane”, ani zadać pytania, dlaczego się tak stało.

Zresztą w tej sumie mieści się i KPO, i fundusze spójności. To samo w sobie jest manipulacją, bo te ostatnie nie były w żaden formalny sposób „zablokowane”. Problem z ich wypłacaniem był mocno skomplikowany i wiązał się z tak zwaną „samooceną” Polski, gdy idzie o przestrzeganie Karty Praw Podstawowych. To temat na osobną analizę; sprawa jest znacznie bardziej złożona niż w przypadku KPO, ale – podobnie jak w jego przypadku – uzyskanie przez Polskę dostępu do tej części funduszy UE jest zagadkowe i nie bardzo wiadomo, z jakimi konkretnymi poczynaniami się wiąże.

O tym, czym jest KPO (a dokładnie – Fundusz Odbudowy i Zwiększania Odporności, część programu Next Generation EU, czyli NGEU), pisałem i mówiłem wielokrotnie. Okazuje się jednak, że trzeba to powtarzać do znudzenia, żeby przeciwstawić się zalewowi propagandowego bełkotu. Oto więc kilka najważniejszych punktów.

Przede wszystkim „pieniądze z KPO”, czyli blisko 60 mld euro, to nie jest jakiś jednorazowy zastrzyk pieniędzy, które zostaną przelane w nagrodę za „przywrócenie demokracji” na konto polskiego budżetu. (Nawiasem, zastanawiające są wahania wielkości przywoływanej sumy. Obecnie mowa jest dokładnie o sumie 59,8 mld euro, podczas gdy źródłowy dokument z czerwca 2022 r. mówi o 58,1 mld euro, zaś podliczenie wielkości transz, wynikających z aneksu do KPO, w detalach przedstawiającego warunki i wielkość poszczególnych transz finansowania, daje sumę o wiele niższą: ok. 32,5 mld euro.)

W polskim przypadku fundusze wynikające z KPO to 18 transz, z których połowa to transze bezzwrotne, a połowa – pożyczki. Jeśli chodzi o przyznane nam pieniądze, nie rozkłada się to równo. Większość przyznanych funduszy to pożyczki – ponad 34,5 mld euro, a tylko trochę ponad 25 mld euro to dotacje.

Pożyczki są faktycznie korzystnie oprocentowane, ale wbrew nazwie w gruncie rzeczy cały program – również część grantowa – oparty jest na pożyczce, którą spłacamy jako cała UE. Ta pożyczka jest oprocentowana korzystniej, niż byłby dług komercyjny, niemniej jest to wspólne zobowiązanie wobec banków. W konkluzjach szczytu Rady Europejskiej z 1 lutego zapisano, że w razie problemów ze spłatą kredytu może zostać utworzony na tę rzecz w trybie awaryjnym specjalny, kolejny już, zasób własny.

Fundusz Odbudowy i Wzmacniania Odporności został stworzony oficjalnie z powodu problemów gospodarczych związanych z pandemią. Tyle że – jak to często bywa w UE – oficjalna motywacja oraz nazwa nie mają wiele wspólnego z jego faktyczną naturą i rolą. Wbrew bowiem temu, co można by na ich podstawie sądzić, pieniądze nie pójdą na te dziedziny gospodarki, które szczególnie ucierpiały podczas lockdownów (na przykład branże gastronomiczna czy turystyczna), ale są bardzo ściśle znaczone i największa ich część – 42,7 proc. całości – musi zostać przeznaczona na unijną obsesję, czyli „zazielenianie” gospodarki, kolejne 23,3 proc. zaś – na cyfryzację. W sumie zatem aż 66 proc. funduszy idzie na specyficzne dziedziny, które nie mają wiele wspólnego ze szkodami, jakie poniosła gospodarka podczas pandemii covid.

Każda transza ma wielkość do maksymalnie około 5–6 mld euro i zawiera odrębne zobowiązania, których spełnienia jest warunkiem wypłacenia pieniędzy. Te zobowiązania są podzielone na „kamienie milowe” oraz „wartości docelowe”. Teoretycznie bez ich wypełnienia wypłata pieniędzy z danej transzy nie powinna być możliwa. Wśród warunków pojawiają się te, uderzające dotkliwie w obywateli, jak podatek od rejestracji, a następnie od posiadania samochodu spalinowego

Dlatego zadziwiająca jest deklaracja o odblokowaniu transzy numer jeden (2,8 mld euro), gdzie zawarte są warunki dotyczące wymiaru sprawiedliwości, jako że w tej sprawie na poziomie ustawowym nic się zgoła nie zmieniło. Nie została przecież przyjęta przez parlament i podpisana przez pana prezydenta żadna ustawa, która zmieniałaby w ciągu ostatnich dwóch miesięcy stan rzeczy w sprawie wymiaru sprawiedliwości.

Decyzja o wypłaceniu pieniędzy z pierwszej transzy jest tym bardziej zadziwiająca, że teoretycznie przynajmniej wypłata pieniędzy nie powinna być zależna od jakiegoś widzimisię kogokolwiek z Komisji Europejskiej. Gdy około dwóch lat temu bardzo zresztą niewielka grupa dziennikarzy drążyła kwestię kryteriów wypełnienia kamieni milowych i wartości docelowych, od odpowiedzialnego za te sprawy ministra Waldemara Budy mogliśmy usłyszeć, że oceniać to będzie specjalny komitet monitorujący przy Komisji Europejskiej. Żadnych bliższych szczegółów nam nie przedstawiano. Można zatem zadać sobie pytanie, jakie kryteria ów komitet przyjął, czy można zapoznać się z protokołami jego obrad, na jakiej podstawie oceniono, że Polska nagle zaczęła spełniać kryteria z pierwszej transzy.

Czy w takim razie dostęp do funduszy z KPO jest w ogóle dobrą wiadomością? Mam mocno ambiwalentne odczucia. Znając konstrukcję całości funduszu, przystępowanie do tego projektu na samym początku było w mojej opinii błędem. Nie tylko bowiem wymusiło na Polsce wzięcie na siebie zobowiązania finansowego w imieniu całości UE, ale także forsuje szkodliwą, ideologiczną zieloną agendę poprzez odpowiednie ukierunkowanie środków. Z drugiej strony, skoro i tak już ten dług, chcąc nie chcąc, spłacamy, lepiej mieć dostęp do tych pieniędzy, niż go nie mieć. Największym problemem natomiast pozostają niektóre wynikające z aneksu do KPO warunki. Dodatkowe opodatkowanie samochodów spalinowych jest rozwiązaniem skandalicznym, a Ministerstwo Klimatu już roi sobie, że przy okazji dowali specjalną opłatę właścicielom SUV-ów, które na ideologicznym froncie są dzisiaj dla lewicy jednym z głównych chłopców do bicia. To jednak niejedyny wątpliwy warunek. Są bowiem również takie, które niepokojąco głęboko wchodzą w kwestie, które powinny bezwzględnie pozostać w gestii państwa członkowskiego – na przykład zmiany w regulaminie Sejmu.

Jedno jest arcyważne: na KPO należy patrzeć realnie i rozumieć jego konstrukcję. Nie wolno ulegać prymitywnej propagandzie.

Łukasz Warzecha

Każdy felietonista FPG24.PL prezentuje własne poglądy i opinie

Łukasz Warzecha
Łukasz Warzecha
Jeden z najpopularniejszych komentatorów sceny politycznej w Polsce. Konserwatysta i liberał gospodarczy. Publicysta „Do Rzeczy", „Forum Polskiej Gospodarki”, Onet.pl, „Rzeczpospolitej", Salon24 i kilku innych tytułów. Jak o sobie pisze na kanale YT: „Niewygodny dla każdej władzy”.

INNE Z TEJ KATEGORII

Policja dla Polaków

Jednym z największych problemów polskiej policji – choć niejedynym, bo ta formacja ma ich multum – jest ogromny poziom wakatów: ponad 9,7 proc. Okazuje się, że jednym ze sposobów na ich zapełnienie ma być – na razie pozostające w sferze analiz – zatrudnianie w policji obcokrajowców. Czyli osób nieposiadających polskiego obywatelstwa. W tym kontekście mowa jest przede wszystkim o Ukraińcach, Białorusinach i Gruzinach.
3 MIN CZYTANIA

Czasami i sceptycy mają rację

Wszystkie zjawiska, jakie obserwujemy w ramach gospodarki, są ze sobą połączone. Jak w jednym miejscu coś pchniemy, to w kilku innych wyleci. Problem z tym, że w przeciwieństwie do znanej metafory „naczyń połączonych”, w gospodarce skutki nie występują w tym samym czasie co przyczyna. I dlatego często nie ufamy niepopularnym prognozom.
5 MIN CZYTANIA

Markowanie polityki

Nie jest łatwo osiągnąć sukces, nie tylko w polityce, ale nawet w życiu. Bardzo często trzeba postępować niekonwencjonalnie, co w dawnych czasach nazywało się postępowaniem wbrew sumieniu. Dzisiaj już tak nie jest, bo dzisiaj, dzięki badaniom antropologicznym, już wiemy, że jak człowiek politykuje, to jego sumienie też politykuje, więc można mówić tylko o postępowaniu niekonwencjonalnym, a nie jakichś kompromisach z sumieniami.
5 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Policja dla Polaków

Jednym z największych problemów polskiej policji – choć niejedynym, bo ta formacja ma ich multum – jest ogromny poziom wakatów: ponad 9,7 proc. Okazuje się, że jednym ze sposobów na ich zapełnienie ma być – na razie pozostające w sferze analiz – zatrudnianie w policji obcokrajowców. Czyli osób nieposiadających polskiego obywatelstwa. W tym kontekście mowa jest przede wszystkim o Ukraińcach, Białorusinach i Gruzinach.
3 MIN CZYTANIA

Źli flipperzy i dobra lewica

Kiedy socjaliści poszukują rozwiązania jakiegoś palącego problemu, można być pewnym dwóch rzeczy. Po pierwsze – że to, co zaproponują nie będzie rozwiązaniem najprostszym, czyli wolnorynkowym. Po drugie – że skutki realizacji ich propozycji będą kontrproduktywne, a najpewniej uderzą w najsłabszych i najbiedniejszych.
5 MIN CZYTANIA

Wyzwanie

Pojęcie straty czy kosztu zostało prawie całkowicie wyeliminowane z języka debaty publicznej. Jeśli jakiś projekt jest uznawany za słuszny i realizujący pożądaną linię, to nie niesie ze sobą kosztów – może się jedynie łączyć z „wyzwaniami”. Koszty pojawiają się dopiero tam, gdzie pomysł jest niesłuszny.
4 MIN CZYTANIA