Gruzja stała się dla Rosji oknem na świat, przez które kraj Władimira Putina może prowadzić wymianę handlową wbrew międzynarodowym sankcjom.

Mikes Photography/ Pixabay

Obecnie liczba ciężarówek przekraczających granicę gruzińsko-rosyjską jest dwa (a według niektórych źródeł nawet trzy) razy większa niż rok temu. Przez Kaukaz są nimi transportowane takie towary jak części samochodowe, artykuły przemysłowe, materiały budowlane, produkty spożywcze czy chemikalia. Swoją drogę zaczynają w Turcji, aby dotrzeć finalnie do Federacji Rosyjskiej.

Znacznie wydłużyły się też kolejki na granicy. Dlatego obydwa państwa planują rozbudowę znajdującej się w rejonie infrastruktury drogowej, m.in. przez dołożenie dodatkowych pasów ruchu.

Alternatywna trasa z Turcji do Rosji wiedzie przez Armenię i Azerbejdżan, jednak jest ona dłuższa o kilka dni podróży ciężarówką.

Dostawy te są realizacją polityki Moskwy nazwanej importem równoległym. Polega ona na sprowadzaniu do kraju dóbr, których producenci nie wyrazili zgody na ich sprzedaż do Rosji. Aby ominąć te decyzje produkty są kupowane pośrednio; od państw, gdzie są powszechnie dostępne. Szacuje się, że od maja ub.r. Federacja Rosyjska sprowadziła w ramach tego mechanizmu towary o wartości 20 miliardów dolarów.

Z procederu korzystają głównie mali gruzińscy przewoźnicy. Większe firmy obawiają się konsekwencji działania niezgodnego z prawem, natomiast mniejsze przedsiębiorstwa widzą w tym szansę na szybki i wysoki zarobek.

nytimes.com

Poprzedni artykułCzy Unia Europejska chce nas zagłodzić? Absurdalna dyrektywa SUD
Następny artykułForum w Davos 2023 – mają problemy z „nowym porządkiem świata”