Na początku stycznia na stronach internetowych Kancelarii Prezesa Rady Ministrów oraz Ministerstwa Rozwoju i Technologii pojawiły się, nieco enigmatyczne, założenia do projektu ustawy o wakacjach od składek ZUS. Ustawa ma zostać opublikowana w marcu i zacząć obowiązywać jeszcze pod koniec 2024 roku. Rząd chce umożliwić najmniejszym przedsiębiorcom, wpisanym do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej, skorzystanie raz w roku, w dobrowolnie wybranym okresie, z miesięcznych wakacji od składek ZUS.
Jak ma to działać?
Przedsiębiorcy będą mieli prawo do zgłoszenia Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych chęci niepodlegania przez jeden miesiąc obowiązkowi opłacania składki na ubezpieczenie społeczne, ale także na Fundusz Pracy i Fundusz Solidarnościowy. Rozwiązanie dotyczyć ma każdego mikroprzedsiębiorcy i każdego samozatrudnionego. We wskazanym okresie obowiązek opłacania składek za przedsiębiorcę przejąć ma budżet państwa, co ma zapewnić ciągłość wpłat oraz uchronić zainteresowanych przed obniżeniem wysokości świadczenia emerytalnego. Zgodnie z założeniami, w czasie wakacji składkowych przedsiębiorcy będą mogli nadal prowadzić działalność gospodarczą oraz wystawiać faktury. Zaplanowane w projekcie rozwiązanie będzie opcjonalne i adresowane do przedsiębiorców niezależnie od sposobu rozliczania podatku dochodowego. W pierwotnych zapowiedziach pojawiała się propozycja, by wakacje składkowe obejmowały okres 3 miesięcy, ale rząd bezpowrotnie porzucił już ten pomysł.
Co istotne, aktualnie plan nie nakłada – poza ograniczeniem zasięgu projektu do mikroprzedsiębiorców i jednoosobowych działalności gospodarczych – żadnych wymogów, które trzeba spełnić, aby skorzystać z ulgi. Po zakończeniu okresu „wakacji” ponowne objęcie obowiązkowymi ubezpieczeniami społecznymi nastąpić ma automatycznie, bez konieczności składania osobnego zgłoszenia. Wartym podkreślenia jest fakt, że zgłoszenie chęci skorzystania z programu nie będzie ograniczać uprawnienia do korzystania z zasiłku chorobowego – przy założeniu, że składki na dobrowolne ubezpieczenie chorobowe opłacane byłyby przez wskazany ustawowy termin wynoszący minimum 90 dni.
Cyfry i cele
ZUS obliczył, że każdy miesiąc wakacji od składek będzie kosztował budżet państwa około 1,6 mld zł., a celem ich wprowadzenia ma być ograniczenie skali zawieszania i zamykania działalności gospodarczych.
W 2024 roku suma składek ZUS wynosi ogółem 1 600,27 zł na miesiąc i tyle najpewniej wyniesie oszczędność, która jednak niwelowana jest ich niemal 13-proc. wzrostem opłat ZUS w tym roku. Wprowadzenie ulgi w postaci okresowego obniżenia kosztów prowadzenia działalności gospodarczej będzie miało pozytywny wpływ na odciążenie finansowe przedsiębiorców. To istotne szczególnie w kontekście ostatniego wzrostu składek ZUS o niemal 33 proc. w minionej dwuletniej perspektywie oraz zwiększenia obciążenia z tytułu składki zdrowotnej.
Prosto i systemowo
Należy się cieszyć z faktu, że rząd postanowił jakkolwiek odciążyć najmniejsze firmy (to miła odmiana), ale jednocześnie pamiętać trzeba, że proponowane przez rząd inicjatywy to zaledwie półśrodki. Powinniśmy dziś dążyć bowiem do kompleksowej reformy systemu, nie do stosowania tylko doraźnych kroplówek. Krokiem we właściwym kierunku – i bazującym na już istniejącym rozwiązaniu – byłaby likwidacja ograniczeń czasowych dla możliwości korzystania z programu Mały ZUS.
Jeśli już chcemy bawić się w comiesięczną kampanię wnioskową, może chociaż spróbujmy rozłożyć planowane przez MRiT wakacje równomiernie? Likwidacja obciążeń na miesiąc przekłada się na oszczędność składkową dla mikroprzedsiębiorców na poziomie 8 proc. w skali roku. W takim razie może o tyle obniżyć należy comiesięczną daninę? Wtedy zniknęłaby konieczność wnioskowania o wakacje. To oszczędność czasu i mocy przerobowych administracji.
Problem wysokości oskładkowania przedsiębiorstw – który szczególnie odczuły jednoosobowe działalności usługowe, rzemieślnicze czy handlowe – stał się widoczny zwłaszcza w ostatnich kilku latach. Początkowo pandemia COVID-19 w bardzo istotny sposób uderzyła w najmniejszych przedsiębiorców, którzy nie dysponowali kapitałem umożliwiającym przetrwanie ciężkich czasów, a tym bardziej nie mieli możliwości dokonywania opłat związanych z obciążeniami publicznymi. Ostatni rok natomiast wiąże się z inflacją oraz ogromnym podwyższeniem kosztów prowadzenia działalności gospodarczej w postaci opłat za gaz, energię elektryczną, kosztów najmu etc. W 2023 r. doszło także do rekordowego wzrostu opłat na samo ubezpieczenie społeczne, które jest przecież powiązane z przeciętnym wynagrodzeniem za pracę. Rok 2024 to natomiast rekordowa podwyżka minimalnego wynagrodzenia, które ogranicza wielu najmniejszym firmom możliwość zatrudnienia pracowników (szczególnie w najuboższych regionach kraju). W idealnym wariancie to właśnie przedsiębiorca w każdym miesiącu powinien decydować, czy stać go w tej chwili na opłacenie składek tylko od podstawy stanowiącej 30 proc. minimalnego wynagrodzenia, czy też może sobie pozwolić na odprowadzenie wyższej składki.
Wysokość składek ZUS drenuje finanse najmniejszych polskich przedsiębiorstw, co widoczne jest w statystykach obrazujących liczbę zamykanych i zawieszanych działalności. Miniony rok okazał się tu rekordowy. Mikroprzedsiębiorstwa są niezbędnym elementem polskiego systemu gospodarczego wytwarzającym niemal jedną trzecią PKB. Należy zatem usprawnić system, który zabija dziś małą przedsiębiorczość.