fbpx
sobota, 13 lipca, 2024
Strona głównaBiznesPolscy producenci papryki pod kreską

Polscy producenci papryki pod kreską

Polska nie jest globalnym liderem na rynku papryki. Niemniej od lat krajowe plantacje budują silną pozycję na rynku wewnętrznym, która pozwoliła na osiągnięcie skali produkcji w znacznej mierze zaspokajającej potrzeby krajowego rynku. To jednak szybko może się zmienić, bo sytuacja polskich dostawców jest nie do pozazdroszczenia.

Polski eksport papryki to zaledwie około 0,5 procenta wartości światowego handlu tym warzywem. Niemniej nad Wisłą produkuje się rocznie nawet ponad 90 tys. ton papryki, która trafia głównie na krajowy rynek. A jak to kształtuje się na świecie?

Światowy rynek papryki

Upływający pod znakiem pandemii rok 2021 przyniósł niemałe zawirowania na globalnym rynku papryki. Meksyk został wyprzedzony przez rozpędzoną Hiszpanię, która stała się największym producentem i eksporterem tego warzywa. W 2021 r. eksport papryki z Hiszpanii osiągnął wartość około 1,4 mld euro. Drugim globalnym dostawcą był Meksyk – 1,3 mld euro, a trzecim Holandia – 940 mln euro. Kolejne miejsca, gdy pod uwagę weźmiemy wskaźniki eksportowe, zajęły: Kanada (417 mln euro), USA (240 mln euro), Turcja (167 mln euro) i Maroko (141 mln euro). Z Polski w roku 2021 wyeksportowano około 22 mln kg tych warzyw, co przełożyło się na około 21,2 mln euro przychodu.

W kraju marazm

Statystyki nie pozostawiają złudzeń – polski rynek papryki się kurczy. W 2022 r. o nawet połowę okrojona została powierzchnia jej upraw, co przełożyło się na około 30-procentowy spadek produkcji. O ile w 2022 r. rolnicy korzystali jeszcze z zakupionych po relatywnie niskich cenach środków produkcji rolnej i – średnio – „wychodzili na zero”, o tyle kolejne lata stawiać będą opłacalność produkcji papryki pod znakiem zapytania. Sami dostawcy nie kryją swojego rozgoryczenia i zapowiadają, że rok 2022 był prawdopodobnie ostatnim, w którym krajowe zbiory zbliżały się do poziomu 100 tys. ton.

Problemy, jak twierdzą przedstawiciele branży, mają trojaki charakter i wiążą się z wysokimi kosztami prowadzenia uprawy, nieuczciwą – ich zdaniem – polityką sieci handlowych oraz importem, z którym z różnych przyczyn nie są w stanie podjąć realnej konkurencji. Problem nie ma może skali ogólnokrajowego kataklizmu, ale jest znaczącym utrudnieniem lokalnym, ponieważ ponad 80 procent krajowej produkcji skumulowane jest w południowej części województwa mazowieckiego.

Jak to widzą producenci?

Podstawowym problemem, z którym zmaga się dziś branża – jak wnioskować możemy z licznych wypowiedzi medialnych – jest utrzymujący się od czasów pandemii koronawirusa trend zaniżania cen produktów w relacji między rolnikami a sieciami handlowymi. Sami dostawcy twierdzą, że „obecna sytuacja na rynku warzyw ciepłolubnych to efekt prób destabilizacji rynku przez wielkie korporacje handlowe”. Trudno powiedzieć, że podmioty skupujące faktycznie „uwzięły się” na krajowych producentów, ale pewne zarzuty gospodarzy warto jednak pod uwagę wziąć. Import z samej tylko Holandii w roku 2022 wyniósł około 70 tys. ton – to tylko nieznacznie mniej niż wynosi krajowa produkcja, a nie możemy zapominać, że nie tylko z Niderlandów trafia do Polski papryka. W efekcie tego stanu rzeczy krajowym produktom trudno jest przebić sufit opłacalności. Koszt wyprodukowania jednego kilograma papryki to dziś bowiem około 5 zł, tymczasem średnie roczne ceny skupu wynosiły w ostatnich latach 4 zł/kg. Rachunek jest tu prosty.

Sami producenci są zdania, że na nic zdają się nawet próby skracania łańcucha dostaw do – głównie – sklepów wielkopowierzchniowych, ponieważ producenci i tak otrzymują niższe stawki niż dystrybutorzy. Faktem jest, że aby utrzymać choć zręby krajowej produkcji, potrzebna jest cenowa stabilizacja na zadowalającym finansowo poziomie.

Trudno jednak wymóc podobne rozwiązania na polu legislacyjnym, a w długoterminowej perspektywie dopłacanie do kolejnego działu produkcji wydaje się nieperspektywiczne. Z całą pewnością sytuację branży poprawiłoby podniesienie poziomu zorganizowania się rolników w struktury – np. spółdzielcze. Tym, czego potrzebują dziś producenci papryki jest realne podniesienie sprawności negocjacyjnej. To da się osiągnąć przy wykorzystaniu efektu skali, a o takim w kontekście producentów tego warzywa mówić wciąż nie można. Kooperacja pozwoliłaby na ograniczenie części kosztów wytworzenia warzyw, zakupu surowców, transportu oraz dałaby dostawcom silny oręż w walce z – jak twierdzą – niesprawiedliwym traktowaniem ich przez odbiorców ich produktów. Ożywienie spółdzielcze, czy w ramach struktur grup producentów, dałoby także sposobność na szukanie swoich szans na rynkach, na których można uzyskać wyższe ceny. Przy dzisiejszym poziomie rozdrobnienia jest to niestety niemożliwe.

Jacek Podgórski
Jacek Podgórski
Dyrektor Forum Rolnego Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Członek zespołu problemowego ds. ubezpieczeń społecznych oraz zespołu problemowego ds. międzynarodowych Rady Dialogu Społecznego. Były dyrektor Forum Podatkowo-Regulacyjnego w Departamencie Prawa i Legislacji ZPP. Wieloletni dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej. Autor licznych publikacji z zakresu funkcjonowania gospodarki rolnej Polski i Unii Europejskiej. Były dziennikarz i felietonista.

INNE Z TEJ KATEGORII

Branża noclegowa liczy długi i wypatruje gości

Rusza sezon dla turystycznych obiektów noclegowych. Bez wątpienia przedsiębiorcy oferujący zakwaterowanie liczą, że w nadchodzących miesiącach utrzyma się tendencja z zeszłego roku, gdy liczba turystów, którym udzielono noclegów wzrosła o blisko 6 proc.
5 MIN CZYTANIA

„Drapieżne koty” z Polski sprawdziły się na polu walki. Ukraińcy zwiększają zamówienia

Polskie wozy bojowe Oncilla, wyprodukowane przez firmę Mista ze Stalowej Woli, doskonale sprawdziły się na polu walki. Na froncie walczy już setka transporterów. Ukraińska armia zamówiła kolejną partię „drapieżnych kotów”.
2 MIN CZYTANIA

Polski drób niedługo znajdzie się na azjatyckich stołach

– Produkujemy rocznie trzy miliony ton mięsa drobiowego. To najwięcej w UE – zaznacza Dariusz Goszczyński, prezes zarządu Krajowej Rady Drobiarstwa – Izba Gospodarcza (KRD-IG). Według niego, wysoka jakość rodzimego drobiu predestynuje go do sprzedaży nawet na tak wymagających rynkach jak Japonia czy Hongkong.
4 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Jak uzdrowić krajową legislację?

W Polsce o procesie legislacyjnym trudno dziś mówić bez emocji. Złośliwie można by powiedzieć, że jest to wprawdzie proces, ale nie stanowienia prawa, tylko jego masowej produkcji. I to produkcji marnej jakości. Nie pozostaje to bez znaczenia dla biznesu, który o legislacji myśli z uzasadnioną trwogą.
6 MIN CZYTANIA

Obudzić z marazmu polski rynek pracy!

Polski rynek pracy w niedalekiej przyszłości będzie borykać się z niedoborem pracowników znacznie przewyższającym dzisiejsze, sygnalizowane przez przedsiębiorców, problemy. Wskaźniki demograficzne nie pozostawiają tu złudzeń. Pozostaje tu zatem pytanie – co robić?
5 MIN CZYTANIA

Polska powinna mieć swoją rakiję

Produkcja destylatów to element tradycji i kultury wielu regionów świata. Polska wcale nie jest tu białą plamą na mapie świata, ale od innych miejsc w samej choćby Unii Europejskiej odróżnia nas to, że wytwarzanie trunków o „słusznym” woltażu w domowych warunkach jest nad Wisłą po prostu nielegalne.
4 MIN CZYTANIA