fbpx
środa, 29 maja, 2024
Strona głównaKrajRynek trzody chlewnej tonie

Rynek trzody chlewnej tonie

Polskie gospodarstwa utrzymujące trzodę chlewną od dłuższego czasu znajdują się w absolutnie fatalnym położeniu. Afrykański pomór świń, załamanie się łańcucha dostaw z powodu pandemii, potencjalny kolejny lockdown, już obowiązujące częściowe zamknięcie rynku gastronomicznego, ataki organizacji antyhodowlanych czy – będące pokłosiem wszystkich wcześniejszych – niespotykane dotąd zawirowania cenowe, to tylko część problemów, którym czoła stawiać muszą rolnicy.

ASF, czyli śmiertelny dla trzody chlewnej wirus afrykańskiego pomoru świń, rozprzestrzenia się na terytorium naszego kraju. Stan na ostatnie dni października tego roku to 102 ogniska choroby, a więc 102 gospodarstwa, które musiały zostać wymazane z rolniczej mapy Polski zgodnie z przyjętym przez Polskę unijnym prawodawstwem – skądinąd słusznym.

Co dalej z ASF? Polska idzie na rekord…

Niechlubny rekord naszego kraju pochodzi z roku 2018, kiedy to w Polsce wystąpiło 109 ognisk wirusa. Eksperci są zgodni, że w listopadzie spodziewać należy się kolejnych zachorowań. Poza utratą kolejnych stad trzody chlewnej, ASF wywołuje ogromne następstwa ekonomiczne. Naturalna jest w tym przypadku utrata płynności finansowej przez gospodarzy zmuszonych do wygaszenia hodowli – nie pomagają tu, niestety, przewidziane przez ARiMR systemy rekompensat, które tylko częściowo pokrywają straty ponoszone przez rolników. Polska staje się ponownie obszarem wykluczenia, z którego mięso wieprzowe ponownie nie będzie mogło trafić do wielu krajów obawiających się wystąpienia u nich wirusa. Tym samym nasi rodacy są wypychani z kolejnych rynków przez największych unijnych i pozawspólnotowych konkurentów. Jest to szczególnie widoczne, gdy mówimy o rynku chińskim, na który od lat zęby ostrzyli sobie polscy dostawcy. Dziś już wiadomo, że naszą potencjalnie silną pozycję eksportową zajęła Hiszpania. W kolejce czekają już kolejne państwa.

W praktyce rodzimy sektor trzody chlewnej traci silną dotychczas pozycję na europejskich i światowych rynkach. Bez wdrożenia odpowiednich mechanizmów walki z wirusem, nie ma mowy o zaprzestaniu rozprzestrzeniania się choroby.

Jak walczyć z ASF?

Eksperci są zgodni, że poza restrykcyjnym przestrzeganiem zasad bioasekuracji – która chroni jednak zasadniczo tylko pojedyncze gospodarstwa – jedyną skuteczną metodą walki z wirusem ASF jest prowadzenie szeroko zakrojonego odstrzału sanitarnego dzików. Takie działania realizowane były w naszym kraju – choć w niewystarczającym stopniu – w czasach, gdy resortowi rolnictwa przewodzili Krzysztof Jurgiel, a później Jan Krzysztof Ardanowski.

Dziki są głównym problemem, gdy mówimy o rozprzestrzenianiu ASF i to za ich przyczyną choroba przekroczyła linię Wisły i zaczęła pojawiać się województwach o kluczowym znaczeniu dla polskiego rynku trzody chlewnej; wielkopolskim i dolnośląskim.

Czy jednak sanitarny odstrzał dzików będzie kontynuowany? Trudno powiedzieć. Obecny minister rolnictwa – Grzegorz Puda – zadeklarował, że w kontekście walki z ASF należy prezentować „wyważone podejście do tematu”. Wskazał on także na znaczenie „dialogu z organizacjami ekologicznymi” w tym kontekście.

Wypada tu zapytać: jakiego dialogu? Wspomniane organizacje w ostatnich 4 latach dopuszczały się licznych blokad polowań w formie zorganizowanej, które są najskuteczniejszą metodą ograniczenia populacji dzików. Aktywiści zasłaniali lufy własnymi ciałami, narażając tym samym na niebezpieczeństwo samych siebie, ale także myśliwych. Wielokrotnie w ostatnich latach demolowane były też ambony myśliwskie, co podnosiły koła łowieckie. Dialog z kierującymi się niepopartą merytorycznymi argumentami ideologią aktywistami nie ma w tym miejscu i czasie żadnego sensu, jeśli w ogóle chcemy mówić o przetrwaniu polskiego rynku trzody chlewnej.

Zamknięcie gastronomii nie pomoże branży

Największe zakłady produkcyjne w Polsce i w Niemczech, które są kluczowe dla poziomu cen wieprzowiny w naszym kraju, wciąż nie osiągnęły w tym roku maksymalnych mocy produkcyjnych. Poza ASF potencjał zakładów zaburzony jest przez trudną sytuację pandemiczną. W samych tylko Niemczech na ubój czeka obecnie ponad 400 tysięcy tuczników.

W Polsce także zaczynają powstawać zatory, których rozładowaniu na pewno nie pomogą częściowe już zamknięcie branży gastronomicznej i zapowiadany pełny lockdown. Samo ograniczenie działalności restauracji z całą pewnością odbije się na poziomie konsumpcji mięsa wieprzowego we wszystkich krajach UE. Krajowe ograniczenia pandemiczne blokujące funkcjonowanie gastronomii będą negatywnie oddziaływały także na ceny skupu żywca.

Jacek Podgórski
Jacek Podgórski
Dyrektor Forum Rolnego Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Członek zespołu problemowego ds. ubezpieczeń społecznych oraz zespołu problemowego ds. międzynarodowych Rady Dialogu Społecznego. Były dyrektor Forum Podatkowo-Regulacyjnego w Departamencie Prawa i Legislacji ZPP. Wieloletni dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej. Autor licznych publikacji z zakresu funkcjonowania gospodarki rolnej Polski i Unii Europejskiej. Były dziennikarz i felietonista.

INNE Z TEJ KATEGORII

Polacy przestali się bać i pokochali… pożyczki

Banki, SKOK-i i firmy pożyczkowe od kilku miesięcy zbierają solidne żniwo. Polacy zadłużają się coraz szybciej i na coraz większe kwoty.
2 MIN CZYTANIA

Polacy należą do europejskich pracusiów

Od lat systematycznie rośnie w Unii Europejskiej odsetek pracujących osób w wieku produkcyjnym. Polska zajmuje w tym aspekcie jedno z czołowych miejsc w UE.
2 MIN CZYTANIA

Blisko 67 proc. Polaków odczuwa syndromy depresji. Ile traci na tym gospodarka?

Jak wynika z najnowszego raportu, obecnie 66,6 proc. dorosłych Polaków odczuwa przynajmniej jeden z syndromów najczęściej kojarzonych z depresją. Autorzy badania ostrożnie szacują, że gospodarka traci na tym ok. 3 mld zł rocznie. I to wyliczenie zakłada tylko nieobecność w pracy osób doświadczających epizodów depresyjnych i zaburzeń depresyjnych nawracających.
5 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Jak uzdrowić krajową legislację?

W Polsce o procesie legislacyjnym trudno dziś mówić bez emocji. Złośliwie można by powiedzieć, że jest to wprawdzie proces, ale nie stanowienia prawa, tylko jego masowej produkcji. I to produkcji marnej jakości. Nie pozostaje to bez znaczenia dla biznesu, który o legislacji myśli z uzasadnioną trwogą.
6 MIN CZYTANIA

Obudzić z marazmu polski rynek pracy!

Polski rynek pracy w niedalekiej przyszłości będzie borykać się z niedoborem pracowników znacznie przewyższającym dzisiejsze, sygnalizowane przez przedsiębiorców, problemy. Wskaźniki demograficzne nie pozostawiają tu złudzeń. Pozostaje tu zatem pytanie – co robić?
5 MIN CZYTANIA

Polska powinna mieć swoją rakiję

Produkcja destylatów to element tradycji i kultury wielu regionów świata. Polska wcale nie jest tu białą plamą na mapie świata, ale od innych miejsc w samej choćby Unii Europejskiej odróżnia nas to, że wytwarzanie trunków o „słusznym” woltażu w domowych warunkach jest nad Wisłą po prostu nielegalne.
4 MIN CZYTANIA