fbpx
środa, 19 czerwca, 2024
Strona głównaFelietonSłabość jest paliwem rewolucji

Słabość jest paliwem rewolucji

Patrząc na wydarzenia, które rozgrywają się od zeszłego tygodnia we Francji, po śmierci 17-latka zastrzelonego w czasie interwencji policji pod Paryżem, przypominają mi się słowa pewnego młodzieńca o wyraźnie lewicowych i anarchistycznych poglądach, który zanim został zastrzelony, wypowiedział je do starego profesora Calguès’a w profetycznej książce wspaniałego, już nieżyjącego pisarza Jeana Raspaila pt. „Obóz Świętych”.

Oto te słowa:

„Patrzę na pana jak na jakąś doskonałość. I dlatego pana nienawidzę. I właśnie tutaj, do pana, przyprowadzę jutro tych najnędzniejszych. Nie mają zielonego pojęcia, kim pan jest i co pan reprezentuje. Pański świat nie ma dla nich najmniejszego znaczenia. I wcale nie chcą go rozumieć. Są zmęczeni, jest im zimno, rozpalą ogień pańskimi pięknymi, dębowymi drzwiami. Obsrają pański taras i wytrą ręce kartkami książek z pańskiej biblioteki. Naplują w pańskie wino. Będą jeść palcami z pańskich pięknych cynowych mis, które wiszą tam, na ścianie. Przysiądą sobie na piętach, w kucki, i będą patrzeć, jak w ognisku płoną pańskie fotele. Zrobią sobie szaty z pańskich haftowanych prześcieradeł. Każdy przedmiot straci znaczenie, jakie pan z nim wiązał, piękne nie będzie już piękne, użyteczne stanie się śmieszne i bezużyteczne, absurdalne. Nic już nie będzie miało głębszego sensu, z wyjątkiem, być może, kawałka zapomnianego sznurka w kącie, o który, kto wie, może nawet się pobiją, demolując wszystko dookoła. Zapowiada się to wspaniale! Zwijaj pan swój obóz!”.

Proszę mi wybaczyć, że zaczynam swoje przemyślenia od tego, dla niektórych przydługiego opisu, jednak jestem święcie przekonany, że zrobił on na Czytelnikach tak samo wielkie wrażenie. Poniekąd opisuje on z największym natężeniem to, co rozgrywało się przez weekend na ulicach Paryża, Lyonu, Marsylii i wielu innych miejscowości we Francji. Agresja, napędzana przez nawoływania do akcji antypolicyjnych i antyrządowych, i rozgrzeszana przez środowiska lewicy, jako w pełni uzasadniona, była motorem naruszenia porządku publicznego na ogromną skalę i powstania zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób. Już w sobotę minister finansów i gospodarki Francji ogłosił, że splądrowano 10 centrów handlowych, 200 supermarketów, 250 sklepów z tytoniem i tyle samo placówek bankowych, a niektóre z tych obiektów zostały spalone – podobnie jak 2 tys. samochodów. Wstępne szacunki ubezpieczycieli dotyczące tylko metropolii Aix-Marseille-Provence sięgają 100 mln euro. A zamieszki, chociaż tracą na impecie, nadal trwają.

My już jesteśmy przyzwyczajeni do tych liczb podawanych w mediach, będących cichą statystyką zniszczeń każdego rodzaju tragicznego zdarzenia. Nie dochodzi do naszej świadomości fakt, jak wygląda pobojowisko po zniszczeniach, których wyznacznikiem są te dane. A są one właśnie wynikiem mechanizmu opisanego w wyżej przytoczonym fragmencie tekstu. I tylko dlatego ów obraz wydaje się nam tak odległy, gdyż obecnie żyjące pokolenia, nigdy takiego obrazu swoimi oczami nie oglądały, a w swojej percepcji nigdy tragizmu sytuacji nie doświadczyły.

Taki obraz to obraz rewolucji. Nieważne o jakim podłożu. Wszak to, co dzieje się we Francji, ma charakter mieszany. Jak to słusznie napisał red. Łukasz Warzecha w swoim felietonie na FPG24.pl, pomimo że gros uczestników to osoby wykrzykujące muzułmańskie okrzyki religijne, to nie cała społeczność muzułmańska bierze udział w wydarzeniach. Nie wszyscy imigranci, którzy również stanowią większość uczestników rozruchów, identyfikują się ideologicznie z podjętą walką z organami władzy państwa francuskiego. Jednak na sztandarach ekstremiści niosą zarówno religię, jak i ideologię lewicy, w kontekście buntu wobec organów państwa.

Dlaczego zatem rewolucja? Zwróćmy uwagę, że Polacy podczas ponad 50-letniej walki z komunizmem, poza drobnymi wypadkami, nie niszczyli całych miast, nie grabili własności państwowej czy prywatnej, ponosili ofiary, ale ich nie zadawali stronie przeciwnej z czystej potrzeby wyładowania agresji. To, co widzimy we Francji, ma charakter całkowicie przeciwny. Nacechowane jest pierwotną formą wyładowania złości, już nie przeciwko konkretnym osobom, ale instytucjom, które jakby na to nie patrzeć, nawet jeżeli zdegenerowane, reprezentują szczątkowo zasady cywilizacji zachodu. Każda rewolucja jest barbarzyńcą w zastosowanych środkach i destruktorem w określonym celu. Chce zniszczyć podstawy dotychczasowego porządku.

Zwróćmy uwagę, że agresja tych ludzi zwrócona jest przede wszystkim przeciwko dwóm wyznacznikom cywilizacji Zachodu – własności i poszanowaniu ludzkiego życia oraz zdrowa. Skala niszczenia i rabunku jest ogromna. Część własności jest niszczona jako symbol dobrobytu państwa francuskiego. Część, ta rabowana, jest niczym innym, jak bezprawnym przewłaszczeniem w imię realizacji chęci posiadania, bez uprawnienia do rzeczy wynikającego z zasady sprawiedliwości.

Nawet jeśli emocje rewolucyjne opadają, wkrótce wybuchną na nowo pod byle jakim pretekstem. Bo przyczyną takiego stanu rzeczy po raz kolejny jest słabość zasad łączących społeczeństwo, tej – jak ją nazwał Feliks Koneczny, pisząc o cywilizacji – „metody ustroju życia zbiorowego”. Cywilizacja determinuje wszystko, ludzkie więzi i zależności, ustrój państwa, ekonomię. I jako taka podlega też zasadom konkurencji.

Problem imigrantów, polityka otwarcia i mrzonki o adaptacji lub ubogaceniu, otwartość na lewicowe idee opiekuńczego państwa i sprawiedliwości społecznej, to dowód słabości zasad obowiązujących nie tylko we Francji, ale w wielu państwach UE, a także na szczeblu zarządzania w Brukseli. I nie świadczy o tym zdanie filozofów czy publicystów, takich jak ja, którzy w jednym artykule przedstawią taki wniosek. Świadczy o tym słabość, z jaką państwa realizujące te idee okazują wobec rewolucji. Bo w świecie opartym o boskie prawo wolnej konkurencji panuje krwawy konflikt pomiędzy zasadami.

Jacek Janas

Każdy felietonista FPG24.PL prezentuje własne poglądy i opinie

Jacek Janas
Jacek Janas
Z zawodu radca prawny. Z zamiłowania muzyk, kompozytor i myśliciel. Działacz społeczny, Prezes Zarządu Stowarzyszenia Brzozowski Ruch Konserwatywny i Członek Zarządu Stowarzyszenia Przedsiębiorców i Rolników SWOJAK. Fundator i ekspert Instytutu im. Romana Rybarskiego.

INNE Z TEJ KATEGORII

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Z pewnością zgodzimy się wszyscy, że najbardziej nieakceptowalną i wywołującą oburzenie formą działania każdej władzy, niezależnie od ustroju, jest działanie w tajemnicy przed własnym obywatelem. Nawet jeżeli nosi cechy legalności. A jednak decydentom i tak udaje się ukryć przed społeczeństwem zdecydowaną większość trudnych i nieakceptowanych działań, dzięki wypracowanemu przez wieki mechanizmowi.
5 MIN CZYTANIA

Legia jest dobra na wszystko!

No to mamy chyba „początek początku”. Dotychczas tylko się mówiło o wysłaniu wojsk NATO na Ukrainę, ale teraz Francja uderzyła – jak mówi poeta – „w czynów stal”, to znaczy wysłała do Doniecka 100 żołnierzy Legii Cudzoziemskiej. Muszę się pochwalić, że najwyraźniej prezydent Macron jakimści sposobem słucha moich życzliwych rad, bo nie dalej, jak kilka miesięcy temu, w nagraniu dla portalu „Niezależny Lublin”, dokładnie to mu doradzałem – żeby mianowicie, skoro nie może już wytrzymać, wysłał na Ukrainę kontyngent Legii Cudzoziemskiej.
5 MIN CZYTANIA

Rozzłościć się na śmierć

Nie spędziłem majówki przed komputerem i w Internecie. Ale po powrocie do codzienności tym bardziej widzę, że Internet stał się miejscem, gdzie po prostu nie można odpocząć.
6 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Z pewnością zgodzimy się wszyscy, że najbardziej nieakceptowalną i wywołującą oburzenie formą działania każdej władzy, niezależnie od ustroju, jest działanie w tajemnicy przed własnym obywatelem. Nawet jeżeli nosi cechy legalności. A jednak decydentom i tak udaje się ukryć przed społeczeństwem zdecydowaną większość trudnych i nieakceptowanych działań, dzięki wypracowanemu przez wieki mechanizmowi.
5 MIN CZYTANIA

Europa zasad czy ideologii?

Jakiekolwiek podsumowanie 20 lat uczestnictwa Polski w Unii Europejskiej, jakakolwiek dyskusja o tym, czy Polska nadal będzie członkiem tego podmiotu, powinny opierać się nie o analizę zysków i strat, ale o ocenę warunków naszej partycypacji przez pryzmat tego, od czego uwolniliśmy się w 1989 r.
5 MIN CZYTANIA

Romantyczna walka o przyszłość

Przytłoczeni rzeczywistością, czyli ogromem problemów, które zamiast stopniowo rozwiązywać, niemiłosiernie nam się piętrzą, odpychamy od siebie pytania o przyszłość. Niefrasobliwie unikamy oceny czekających nas wyzwań, w sytuacji gdy tylko poprawna ocena pozwoli nam odkryć największe zagrożenie i się na nie przygotować. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że idziemy na łatwiznę i pozwalamy oceniać tym, którzy mają w tym interes, ale niekoniecznie rację.
6 MIN CZYTANIA