fot. KPRM/materiały prasowe

Sytuacja z zagrożeniem epidemiologicznym wywołanym koronawirusem jest na tyle dynamiczna i poważna, że w żadnym wypadku nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jakie skutki dla polskiej gospodarki będzie miało to wszystko, co od kilkunastu dni dzieje się na naszych oczach. Jeśli dziś ktoś próbuje mówić wam, że wzrost gospodarczy na koniec roku wyniesie "tyle i tyle", że zamiast przewidywanego "x" spadnie o "y", a bezrobocie wzrośnie o "z" (w miejsce x, y, z wstaw dowolną liczbę), to znaczy, że nie jest żadnym ekspertem, tylko zwyczajnym hochsztaplerem. To jest co najwyżej wróżenie z fusów i zabawa w jakąś atrologię, a nie poważne, naukowe i eksperckie podejście do tematu. Dziś nikt nie jest w stanie przewidzieć, co stanie się z polską gospodarką. Jedno jest pewne – czekają nas turbulencje, jakich jeszcze miesiąc temu nikt się nie spodziewał i na jakie zapewne niewielu (o ile ktokolwiek) było przygotowanych. Dlatego nie ulega żadnej watpliwości, że to właśnie jest jeden z niewielu momentów, kiedy państwo MUSI wkroczyć z butami w regulacje gospodarcze i zadziałać. MĄDRZE, ZDECYDOWANIE I JAK NAJSZYBCIEJ!   

Czekając na pakiet antykryzysowy obiecany przez premiera Mateusza Morawieckiego, wystarczy porozmawiać z przedsiębiorcami, by dowiedzieć się, jakie priorytety w tym pakiecie powinny się znaleźć:

1. Zwolnienie osób prowadzących działalność gospodarczą ze składek ZUS płaconych za siebie.
Już w tamtym tygodniu z podobnym apelem do premiera wystąpił rzecznik małych i średnich przedsiębiorców Adam Abramowicz, pisząc w liście: Od kliku dni otrzymuję setki telefonów i e-maili z obawami: „skąd wezmę na ZUS, jeżeli obroty spadły mi niemalże do zera” . W zasadzie dodatkowe uzasadnienie jest chyba zbędne. ZUS dla przedsiębiorców do zawieszenia. Minimum na pół roku.

2. Wsparcie finansowe dla osób, które utraciły wynagrodzenie z tytułu umów cywilnoprawnych. 
Są pieniądze na 500+ i inne wydatki społeczne? Koniecznie muszą się też znaleźć dla tych, którzy z nie własnej winy przestaną mieć za chwilę za co żyć. Finanse w budżecie centralnym rzecz ważna, to jasne, ale jeszcze ważniejsze są finanse w kieszeni obywateli, za które ci mogą kupić podstawowe rzeczy i przetrwać ten trudny czas.

3. Mocne wsparcie BGK dla całego sektora MŚP.
Wspominał o tym wczoraj minister finansów Tadeusz Kościński. Jego resort zatwierdził objęcie gwarancjami de minimis do 80 proc. kredytów dla mikrofirm oraz MŚP i obniżył do zera prowizję od gwarancji.

4. Natychmiastowy zwrot podatku VAT dla firm i uwolnienie środków na rachunkach split payment.
Nie stać naszej gospodarki na to, by mrozić jakiekolwiek pieniądze w tej sytuacji. Budżet centralny ważny – jak już wspomniałem, ale finanse firm i konsumentów jeszcze ważniejsze. Te środki muszą wrócić do obiegu i sprawić, by skutki kryzysu były jak najmniej odczuwalne.

5. Odroczenie terminów składania deklaracji podatkowych, deklaracji ZUS, zawieszenia RODO i innych obowiązków administracyjnych.
Komu dziś potrzebni są ludzie wykonujący rzeczy absolutnie zbędne w sytacji zbliżającego się kryzysu gospodarczego? Przedsiębiorcy, aby przetrwać, muszą natychmiast dostosować się do nowej rzeczywistości, a nie tkwić w przepisach, które w obecnej sytuacji bardzo szybko doprowadzą wielu z nich do ruiny. Czy naprawdę niezbędną rzeczą na dziś jest to, by do końca marca sporządzone były wszystkie deklaracje podatkowe? Najważniejsze jest dziś przestrzeganie przez przedsiębiorstwa RODO, BDO i innych administracyjnych przepisów? Tony tych regulacji powinno się jak najszybciej wytrzymać. Szczególnie teraz nie mają one żadnego sensu.

6. Zawieszenie spłat kredytów i leasingów dla przedsiębiorców.
To kolejna ingerencja państwa w tej sytuacji konieczna. Trzeba to zrobić drogą ustawową. Banki to przetrwają, sektor MŚP bez tego ruchu może sobie nie poradzić. Trzeba zdać sobie sprawę, że jeśli popłyną przedsiębiorcy, to pociągną za sobą pracowników, bo przecież w ogromnej mierze ci przedsiębiorcy są jednocześnie pracodawcami. Gdy okaże się, że za miesiąc czy dwa nie będzie na pensje dla ludzi, to czyja to będzie wina? Rządu? Banków? Przedsiębiorców?

Raz jeszcze podkreślam – nie chodzi o to, by kogokolwiek straszyć. Chodzi o to, by zdać sobie sprawę, w jak trudnej sytuacji się znaleźliśmy i zrobić wszystko, bo powstrzymać sufit, który za chwilę wszystkim nam może zwalić się na głowę. A posprzątać ten bałagn będzie niezwykle ciężko i zajmiej to z pewnością bardzo dużo czasu. Bez MĄDRYCH I ZDECYDOWANYCH działań państwa czekać nas może gospodarcza tragedia. Nie wiadomo tylko jeszcze, w jakim rozmiarze.