fbpx
niedziela, 16 czerwca, 2024
Strona głównaHistoriaCud nad Wisłą a węgierska pomoc

Cud nad Wisłą a węgierska pomoc

Historycy wojskowości nie mają wątpliwości, iż nie byłoby Cudu nad Wisłą, gdyby w ostatnim momencie nie nadeszła węgierska pomoc – liczący 55 wagonów pociąg z 22 milionami pocisków karabinowych. Nie była to jedyna pomoc bratanków. Węgrzy walczyli w obronie Polski także z bronią w ręku.

Armia Polska szykująca się do walki na śmierć i życie z bolszewikami na przedpolach Warszawy, po wielu miesiącach odwrotu była w tragicznej sytuacji. Polska nie miała rozwiniętego przemysłu zbrojeniowego i na dodatek nie miała skąd pozyskać (kupić) uzbrojenia, a przede wszystkim amunicji, której zaczęło brakować.

Otoczeni przez wrogów

Zgodnie z raportem Kazimierza Sosnkowskiego, który ten przedstawił na zebraniu Rady Obrony Państwa miesiąc wcześniej, amunicji Wojsku Polskiemu miało zabraknąć już… 14 sierpnia. Czyli na dzień przed (jak się okazało) Bitwą Warszawską. Armia Czerwona dochodziła już wtedy do linii Wisły i wydawało się, że Polska znikąd pomocy nie uzyska, choć rząd robił wszystko, by odpowiednio się do rozprawy z „czerwoną zarazą” przygotować. Nadmienić trzeba, że jako młode państwo otoczeni byliśmy przez wrogów. Każdy z naszych sąsiadów miał interes w tym, by Polska przestała istnieć. Co więcej, nóż w plecy wbiła nam Czechosłowacja, zajmując sporne, przygraniczne tereny na Śląsku Cieszyńskim, łamiąc tym samym wszelkie wcześniejsze ustalenia (odnośnie planowanego plebiscytu). Na dodatek wszelkie transporty wojskowe do Polski sabotowane były przez komunizujących robotników niemieckich czy czechosłowackich (choć w przypadku Czechosłowacji możemy mówić o… akcji tamtejszego rządu, któremu tak bardzo zależało na przegranej Polski, iż obmyślił intrygę z robotnikami-komunistami, którzy nie chcieli przepuścić francuskich transportów z bronią). Władze czechosłowackie miały też nadzieję na zbudowanie korzystnych relacji z bolszewicką Rosją, która według wszelkich znaków na ziemi i niebie miała pokonać Rzeczpospolitą. Jak się jednak okazało Niebo w tym konflikcie wzięło jednak stronę Polski, a Węgrzy w całej historii mieli odegrać kluczową rolę…

„Los Polski jest naszym losem”

Pal Teleki/Wikipedia

O tym, czym jest bolszewicka władza przekonali się wcześniej Węgrzy, gdzie przez ponad 100 dni rządzili komuniści. Krwawy bolszewicki terror niczym nie różnił się od tego, który komuniści zaserwowali wszędzie tam, gdzie powiewał ich czerwony sztandar. Węgierska Republika Rad z Belą Kuną na czele na szczęście upadła po krótkiej i krwawej wojnie domowej. Węgrzy zdawali sobie sprawę z bolszewickiego zagrożenia dla całej Europy po prawdopodobnym upadku Polski. Zdawali sobie też sprawę z tego, że bolszewizm może ponownie zapukać do ich drzwi, jeżeli po naszym upadku Armia Czerwona poniesie swój czerwony sztandar do Berlina i dalej. Zresztą bolszewicy wcale się z takim zamiarem nie kryli nazywając swoją rewolucję światową. W chrześcijańsko-narodowym czasopiśmie „Nowe Pokolenie” Węgrzy mogli przeczytać: „Nie wiemy, co uczyni Koalicja (Alianci), my musimy być gotowi, aby stanąć po stronie Polski. Los Polski jest naszym losem”. Nic zatem dziwnego, że obok wielowiekowego już sentymentu obu państw do siebie, Węgrzy postanowili nam pomóc. Minister spraw wojskowych gen. István Sréter nakazał przekazać całe węgierskie zapasy amunicji Polsce i wydał polecenie węgierskiemu przemysłowi zbrojeniowemu, by ten pracował dwa tygodnie wyłącznie na rzecz Polski. Plan zaaprobował premier Pal Teleki.

Pomoc w ostatniej chwili

Tablica pamiątkowa/fot. gov.pl

Transporty z Węgier przechodziły przez terytorium Rumunii – po doświadczeniach z transportami uzbrojenia z Francji, które utknęły w Czechosłowacji, wiadomym było, że podobny los pisany byłby transportom z Budapesztu. Najważniejszy transport dojechał do Polski dosłownie w ostatnim momencie, bo 12 sierpnia 1920 roku. Pociąg liczący 55 wagonów z 22 milionami pocisków karabinowych dotarł wtedy do stacji w Skierniewicach. Zaraz po przybyciu rozpoczął się wyścig z czasem – amunicja musiała jeszcze trafić na czas do żołnierzy. Na szczęście to się udało. Też w ostatnim momencie.

Jak się okazało węgierska pomoc była niezwykle istotna ze względu na wyposażenie polskiej armii – Węgrzy dostarczali amunicję do austro-węgierskich karabinów, w które była uzbrojona znaczna część naszego wojska. Żeby uzmysłowić sobie skalę pomocy, wystarczy wskazać, że gdyby pociski z kluczowego transportu z 12 sierpnia ustawić jeden na drugim, to wysokość takiej wieży równałaby się czteroipółkrotności odległości z Ziemi do Księżyca.

Węgrzy w walce z Budionnym

Jak się okazało węgierskie transporty z amunicją nie były jedyną pomocą bratanków w zmaganiach z bolszewikami. Węgrzy walczyli z armią Czerwoną także z bronią w ręku. Węgierski historyk Endre László Varga dotarł do dokumentów potwierdzających nieznany dotąd fakt sformowania posiłkowego węgierskiego oddziału wojskowego, który wziął udział w potyczce z 8 dywizją Armii Konnej Budionnego pod Stryjem. Odkrycie węgierskiego historyka jest prawdziwą sensacją.

Co ciekawe, węgierskie propozycje pomocy szły o wiele dalej. Regent Królestwa Węgier, Miklós Horthy, sugerował przerzucenie do Polski korpusu węgierskiej kawalerii. Węgry deklarowały, że wyślą nam na pomoc swoje jednostki wojskowe – Legion Węgierski, jednak dopiero po uzyskaniu akceptacji Ententy (o zgodę miała się postarać Warszawa), a także po uzbrojeniu ich przez Francję. Paryż był gotowy przystać na tę propozycję, ale pod warunkiem zgody Pragi na przepuszczenie oddziałów węgierskich przez terytorium czechosłowackie. Zgody takiej nie uzyskano. „Na przeszkodzie stanęło antywęgierskie i antypolskie, a zarazem prosowieckie stanowisko Czechosłowacji” – pisze Varga.

Według szacunków historyków ogółem (w latach 1919-1921) Węgry dostarczyły Wojsku Polskiemu 75 mln sztuk naboi, choć pojawiają się też szacunki mówiące o ok. 100 mln. Milion sztuk przekazali Rzeczpospolitej bezpłatnie. Za resztę Polska zapłaciła Węgrom węglem.

Piechota polska w marszu na front przed Bitwą Warszawską/Wikipedia

Znaczenie tej pomocy jest nie do przecenienia. Bez wątpienia zwycięstwo Polaków nad Bolszewikami nie byłoby bez niej niemożliwe. Bardzo trafnie pomoc Węgrów podsumował gen. Tadeusz Rozwadowski, który we wrześniu 1920 roku powiedział znamienne słowa do płk Jozsefa Takách-Tolvaya, przedstawiciela węgierskiej ekspozytury wojskowej w Warszawie: „Byliście jedynym narodem, który naprawdę chciał nam pomoc, wsparcie Francuzów nadeszło dopiero po wielkich naciskach, a nawet wtedy, jakież to było wsparcie? Anglicy układali się przeciw Polsce z Litwinami i Niemcami, ci ostatni z kolei zmawiali się z Czechami”.

 

Jarosław Mańka
Jarosław Mańka
Dziennikarz, reżyser, scenarzysta i producent, autor kilkunastu filmów dokumentalnych i reportaży (kilka z nich nagrodzonych). Absolwent historii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pasjonat podróży i tajemnic historii. Propagator patriotyzmu gospodarczego. Współpracownik magazynu „Nasza Historia”.

INNE Z TEJ KATEGORII

Pamięć i przestroga: Konfederacja targowicka, czyli krótka historia zdrady

Miesiąc maj większości Polaków kojarzy się z rocznicą uchwalenia Konstytucji w 1791 r., rokrocznie uroczyście obchodzoną w naszym kraju. Jednak maj to także (niestety) miesiąc, w którym część zaprzedanej magnaterii zawiązała konfederację targowicką, która do dziś jest synonimem zaprzedania i hańby. Historię zdrady narodowej doskonale opisał przedwojenny historyk Władysław Smoleński w dziele „Konfederacja targowicka”.
4 MIN CZYTANIA

Męczennik, który sam domagał się, by zostać patronem Polski

16 maja w sanktuarium w Strachocinie uroczyście obchodzony jest odpust św. Andrzeja Boboli w rocznicę jego okrutnej śmierci, jaką odniósł z rąk Kozaków w 1657 r. Męczennik jest prawdopodobni jedynym świętym, który... sam domagał się, by zostać patronem Polski.
4 MIN CZYTANIA

Konstytucja 3 Maja nie była pierwszą w Europie? Wzorowała się na konstytucji Rzeczypospoliej Pawłowskiej

4 kwietnia 1791 roku, miesiąc przed uchwaleniem Konstytucji 3 Maja, Sejm Rzeczypospolitej uchwalił konstytucję (położonej na Wileńszczyźnie) Rzeczypospolitej Pawłowskiej – miniaturowej chłopskiej republiki założonej przez ks. Pawła Ksawerego Brzostowskiego. Ten wizjoner jako pierwszy w Europie ustanowił prawa znoszące pańszczyznę, nadające wolność osobistą oraz formę samorządu.
5 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Wiślana Procesja Eucharystyczna w Czerwińsku nad Wisłą

Długi weekend związany ze Świętem Bożego Ciała sprzyja poznawaniu mało znanych zakątków naszego kraju. Z pewnością warto odwiedzić Czerwińsk nad Wisłą, gdzie odbywa się jedyna w Polsce Wiślana Procesja Eucharystyczna. Przy okazji można poznać wiele tajemnic związanych z pięknym czerwińskim klasztorem położonym nad brzegiem Wisły.
5 MIN CZYTANIA

Pamięć i przestroga: Konfederacja targowicka, czyli krótka historia zdrady

Miesiąc maj większości Polaków kojarzy się z rocznicą uchwalenia Konstytucji w 1791 r., rokrocznie uroczyście obchodzoną w naszym kraju. Jednak maj to także (niestety) miesiąc, w którym część zaprzedanej magnaterii zawiązała konfederację targowicką, która do dziś jest synonimem zaprzedania i hańby. Historię zdrady narodowej doskonale opisał przedwojenny historyk Władysław Smoleński w dziele „Konfederacja targowicka”.
4 MIN CZYTANIA

Męczennik, który sam domagał się, by zostać patronem Polski

16 maja w sanktuarium w Strachocinie uroczyście obchodzony jest odpust św. Andrzeja Boboli w rocznicę jego okrutnej śmierci, jaką odniósł z rąk Kozaków w 1657 r. Męczennik jest prawdopodobni jedynym świętym, który... sam domagał się, by zostać patronem Polski.
4 MIN CZYTANIA