Indie będą najszybciej rozwijającą się główną gospodarką na świecie w latach 2021-24 – wskazuje Bank Światowy. Rynek ten otwarty jest szczególnie na bezpośrednie inwestycje zagraniczne, ale indyjski rząd mile widzi także tych przedsiębiorców, którzy są w stanie dostarczyć najpotrzebniejsze, z jego perspektywy, produkty i usługi. Muszą jednak zapewnić ciągłość dostaw.

StockSnap/Pixabay

Według World Economic Outlook (WEO) realny PKB Indii ma wzrosnąć w latach 2021-2022 o 9 proc. i o kolejne 7,1 proc. w latach 2023-2024. Średnioroczne tempo wzrostu PKB w 2015-2019 wynosiło 6,7 proc. Nie ma więc obecnie kraju równie szybko rozwijającego się i zarazem o tak ogromnym i chłonnym rynku.

Co można wyeksportować?

Raport PWC „W poszukiwaniu okazji inwestycyjnych” pokazuje szanse ekspansji zagranicznej dla polskich firm oraz ocenia atrakcyjność poszczególnych rynków z perspektywy różnych motywacji inwestorów (zwiększenie sprzedaży i zmniejszenie kosztów) oraz sektorów (przetwórstwo dóbr produkcyjnych, przetwórstwo dóbr konsumpcyjnych, handel, usługi ICT oraz budownictwo). Na razie Indie to zaledwie 0,1 proc. polskiego eksportu i 0,4 proc. importu. Ze swoim ogromnym rynkiem – na którym szczególnie szybko obecnie rozwija się budownictwo – kraj ten jest niewątpliwie atrakcyjny dla polskich firm. Także dla tych, które utraciły możliwość handlowania za naszą wschodnią granicą.

Indie zatwierdziły ostatnio inwestycje zagraniczne w wysokości 1,79 mld dolarów – tylko z sąsiednich krajów. Na razie rynek indyjski ma większe znaczenie dla kilku, najwyżej kilkunastu polskich firm, których zamówienia są ściśle związane z polityką indyjskiego rządu i panującą tam sytuacją gospodarczą. To jednak może się zmienić. Oczywistą jest rzeczą, że ponadmiliardowy rynek konsumentów nieustannie potrzebuje nowych towarów i usług. Szybko rozwijające się budownictwo, w tym mieszkaniowe, potrzebuje wszelkich komponentów do produkcji.

– Szczególne szanse na indyjskim rynku mają także producenci artykułów medycznych, leków i materiałów higienicznych – mówi JJ. Sigh z Indyjsko-Polskiej Izby Gospodarczej.

Indie „intensywnie spoglądają”

Dlaczego polskich produktów w Indiach jest nadal stosunkowo tak niewiele? Nie ma to nic wspólnego z ich słabą konkurencyjnością, ale przede wszystkim z faktem, że na tym rynku mogą utrzymać się firmy mogące zapewnić ciągłość dużych wolumenów dostaw i sprzedaży.

Indie starają się – zwłaszcza przy obecnej roszadzie na arenie międzynarodowej wśród czołowych graczy – równoważyć wpływy chińskie. Coraz intensywniej próbują więc pogłębiać relacje z państwami CEE. Oprócz importu nowoczesnego sprzętu, zainteresowane są także zapewnieniem bezpieczeństwa żywnościowego, co stanowić może dodatkową szansę dla polskich eksporterów żywności przetworzonej, nawozów itp. Dużo zdziałać na indyjskim rynku mogą także nasi producenci mebli oraz artykułów zbrojeniowych (to ostatnie wiąże się szczególnie ze stale napiętą sytuacja na granicy indyjsko-chińskiej).

Według badań Stimson Center, think tanku z siedzibą w Waszyngtonie, premier Indii Narendra Modi „intensywnie spogląda we wszystkich kierunkach”. To „spoglądanie” oznacza nie tylko poszukiwanie optymalnych sojuszy geopolitycznych, ale także korzystnych dla Indii kontaktów handlowych.

Poprzedni artykułChińczycy utrzymują współpracę gospodarczą z Rosją, ale jej nie rozwijają, obawiając się sankcji
Następny artykułBędzie można bez sądu pozbawić ludzi własności?!