24 lipca 1980 roku zakończyły się robotnicze strajki w Lublinie, Świdniku i kilku innych miastach na Lubelszczyźnie. Strajki miały miejsce w dniach 8–24 lipca i łącznie objęły aż 91 zakładów. To był początek tego, co zaczęło za chwilę dziać się w całym kraju.

Robotnicze protesty rozpoczęły się w Państwowych Zakładach Lotniczych w Świdniku na Wydziale Obróbki Mechanicznej 8 lipca 1980 roku, a ich bezpośrednią przyczyną była podwyżka cen żywności. Robotnicy byli też niezadowoleni z warunków pracy i z istnienia uprzywilejowanych grup. Uczestnicy tamtych wydarzeń wspominają, że przełomem było to, iż ludzie przestawali się bać. Wśród postulatów były też żądania likwidacji przywilejów dla rządzących. Strajk trwał do 11 lipca, kiedy „komitet postojowy” podpisał porozumienia. Wtedy jednak zaczęły strajkować inne zakłady. Protest narastał. Wśród strajkujących zakładów pracę przerwały: Autoryzowana Stacja Obsługi „Polmozbyt” z ulicy Wojciechowskiej w Lublinie, której pracownikom zachowanie robotników ze Świdnika dodało otuchy.

Dziewiątego lipca do strajku przyłączyła się Fabryka Maszyn Rolniczych „Agromet”, potem Lubelskie Zakłady Naprawy Samochodów, Fabryka Samochodów Ciężarowych, Lubelskie Zakłady Przemysłu Skórzanego, Zakłady Mięsne, Lubelska Fabryka Wag, Zakłady Jajczarsko-Drobiarskie, „Herbapol”, Drzewno-Chemiczna Spółdzielnia Inwalidów. Szesnastego lipca do strajku dołączyła Lokomotywownia Pozaklasowa w Lublinie. Wówczas na Lubelszczyźnie strajkowało już 79 zakładów.

Do protestu włączały się następne załogi: Lubelskiego Przedsiębiorstwa Budownictwa Mieszkaniowego, Lubelskiego Przedsiębiorstwa Budownictwa Przemysłowego, Przedsiębiorstwa Robót Inżynieryjnych, PTHW, Transbudu, Elektrociepłowni, „Cefarmu”, „Polfy”, Zakładu Remontowo-Energetycznego, Spółdzielni Pracy Niewidomych, MPK, WPHW, Spółdzielni Transportu Wiejskiego, Fabryki Domów, MPO, CPN, PKS, Zakładów Kuśnierskich, Spółdzielni Zabawkarskiej „Bajka”.

W Kraśniku strajkowały: MPK, PKS, PTHW, Fabryka Łożysk Tocznych. W Lubartowie: Huta Szkła, Garbarnia i Mechaniczne Zakłady Produkcyjne. W Puławach: Zakłady Azotowe i PKS. W Chełmie: Zakład Komunikacji Miejskiej i Transbud. Strajkowały także: poniatowska „Eda”, Spółdzielnia Pracy w Opolu Lubelskim, biłgorajski oddział PTHW, Przedsiębiorstwo Urządzeń Technicznych w Radzyniu Podlaskim i Kocku, Zakłady Odzieżowe „Delia” w Zamościu, Kombinat Ogrodniczy w Leonowie, filie LZNS w Chodlu, Siedliszczach i Garbowie oraz oddziały puławskiego PKS w Rykach i Michowie.
Strajk powszechny objął kolejarzy, pracowników komunikacji miejskiej i innych służb komunalnych; niemal wszystkie mniejsze i większe przedsiębiorstwa przemysłowe, budowlane i transportowe.

Władze PRL udawały przed społeczeństwem, że nic specjalnego się nie dzieje. W pewnym sensie komunistycznym decydentom sprzyjał okres wakacyjny. Ludzie myśleli o urlopach i wakacjach.
O strajkach nie informowała lubelska prasa, mimo że od 9 lipca regularnie nadawano komunikaty o strajkujących. Strona rządowa starała się jak najszybciej rozładować sytuację przed świętem państwowym 22 lipca. Jednak, mimo podpisania porozumienia z poszczególnymi strajkującymi zakładami do 20 lipca, obchody z okazji Narodowego Święta Odrodzenia Polski (22 lipca) oraz rocznicy ogłoszenia Manifestu Polskiej Komisji Wyzwolenia Narodowego nie odbyły się. Nastroje wśród robotników nie sprzyjały świętowaniu. Po podpisaniu porozumień strajki ostatecznie wygasły dopiero 24 lipca.

Jak się okazało w efekcie lipcowych strajków robotnikom udało się wywalczyć załatwienie wielu spraw dotyczących poprawy warunków pracy, podwyżki płac i warunków życia lokalnych społeczności (zaopatrzenie, infrastruktura, zaplecze socjalne). Strajki udowodniły skuteczność zastosowania masowych protestów w zakładach pracy bez używania przemocy.
Oczywiście, mimo blokady informacyjnej władz PRL, wieści o strajkującej Lubelszczyźnie rozeszły się wśród robotników w całej Polsce. Stała się rzecz nie do przecenienia – w środowiskach robotniczych w kraju przełamana została bariera strachu przez represjami ze strony władz. Robotnicy uwierzyli w swoją siłę i w to, że mają moc sprawczą. 18 sierpnia 1980 w Lokomotywowni PKP Lublin udało się zrealizować obietnicę nowych wyborów do rady zakładowej, która w rękach przywódców lipcowego strajku stała się pierwszym na Lubelszczyźnie zalążkiem niezależnych związków zawodowych.
Jej przewodniczący Czesław Niezgoda (w lipcu 1980 także przewodniczący Komitetu Strajkowego) został we wrześniu 1980 pierwszym przewodniczącym MKZ Regionu Środkowo-Wschodniego. Władze PRL po raz pierwszy zastosowały też na Lubelszczyźnie model rozładowywania konfliktu społecznego z udziałem komisji rządowej. Jak się potem okazało doświadczenie komisji w negocjacjach z robotnikami niebawem miało być bardzo przydatne w negocjacjach z robotnikami z Wybrzeża.

Jak wiadomo, spokój wśród robotników nie trwał przecież długo. Niebawem fala strajków rozlała się po całym Wybrzeżu. Lubelski lipiec stał się początkiem polskiego sierpnia i festiwalu „Solidarności”.