fbpx
czwartek, 25 kwietnia, 2024
Strona głównaŚwiatO uśmiercaniu wolności słowa przez „wolny świat”

O uśmiercaniu wolności słowa przez „wolny świat”

Wolność słowa jest nie tylko jednym z filarów demokracji, ale także wolności gospodarczej. To może szokować, nawet frustrować, że kraje ugruntowane na demokratycznych tradycjach zaczynają w jej zabijaniu dorównywać satrapiom.

Młody prawicowy działacz Dries Van Langenhove został właśnie skazany na rok belgijskiego więzienia oraz grzywnę w wysokości 16 tysięcy euro. Pobił kogoś? Okradł? Nie. Tylko wyrażał się ironicznie, może nawet kpiąco, o członkach rządzącego gabinetu i ich działaniach.

Gazecie „Politico” nie można raczej zarzucić, że kocha konserwatystów czy w ogóle prawicę europejską. W artykule poświęconym Van Langenhove możemy przeczytać, że zarzuty „z paragrafów karnych” mu postawione obejmowały „nienawiść” i „rasizm”. Gdzie odbywały się te seanse nienawiści i rasizmu? Na prywatnym czacie grupowym, gdzie wpisy robili jego znajomi i sympatycy.

Rządowym służbom nie spodobały się zwłaszcza memy, zamieszczane przez osoby postronne. Memy, które chłopak zapewne powinien był szybko kasować, zanim ktoś je zobaczy czy nie daj Boże zdąży udostępnić dalej.

– Wyrok pozbawił także Van Langenhove niektórych praw obywatelskich na okres dziesięciu lat, przez które nie będzie mógł sprawować funkcji publicznych ani startować w wyborach – napisała też „Politico”. Sędzia orzekający w jego procesie uzasadnił kary tworzeniem przez młodego Belga „wrogiej atmosfery w społeczeństwie” oraz „przyczynianiem się do siania antagonizmów, niezgody i konfliktu (…) i w ten sposób sprzyjaniem przemocy fizycznej i psychicznej”.

Znienawidzona mowa nienawiści

W anglojęzycznych krajach, zdawać by się mogło o mocnych podstawach demokratycznych oraz długiej tradycji wolności słowa, ta wolność dziś coraz częściej jest gwałcona. Świadczą o tym coraz liczne przykłady cenzury, autocenzury i różnych sankcji serwowanych tym, którzy nawet nie krytykują polityków i urzędników (ci coraz częściej będą łamani tak jak wspomniany Dries Van Langenhove), ale tylko nie beczą w zgodnym chórze owieczek karmionych przez coraz bardziej zakłamane media. Wolność słowa jest atakowana coraz częściej, coraz śmielej, by nie rzec: coraz zacieklej – i to w takich krajach, które kiedyś były postrzegane jako oaza demokracji i cnót wolnościowych, czyli w Kanadzie, Wielkiej Brytanii i Irlandii.

Tak jak krytykom izraelskiej prowojennej prawicy potrafi się zamykać usta mrożącym oskarżeniem o antysemityzm, tak krytyków skorumpowanych, rozrzutnych polityków i zblatowanych z nimi globalżerców zawsze można postraszyć oskarżeniem o rasizm, szowinizm, hołdowanie nazizmowi, a ostatnio o ruski onucyzm. Gdy tych etykietek już nijak nie da się już przykleić, cenzorzy wytaczają cięższe działa, najczęściej w postaci oskarżenia o mowę nienawiści.

Czym jest ta „mowa nienawiści”? Z pewnością pojęcie to jest bardziej rozciągliwe niż najbardziej rozciągliwa guma do majtek. Może być wszystkim. Wszystkim, co nie podoba się naszym włodarzom.

Kary za „przestępstwa z nienawiści”

Kanadyjski premier Justin Trudeau to idealny wzorzec pachnącego markowymi perfumami, nienagannie eleganckiego i jakże nowoczesnego polityka. Wewnątrz zaś wilka drapieżnego, gotowego zniszczyć każdego, kto choćby ma inne niż on zdanie. Ten pilny wychowanek Klausa Schwaba, głównego machera Światowego Forum Ekonomicznego, dał się poznać niedawno jako bezwzględny pacyfikator własnych przedsiębiorców (kierowców ciężarówek) podczas idiotycznego, pandemicznego lockdownu. Tym razem nowa ustawa jego rządu ma wprowadzić drakońskie kary za tzw. przestępstwa z nienawiści (to pojęcie to także istotny element nowomowy wymierzonej wprost w wolność słowa). Kary „dotkliwie odstraszające”. Łącznie z umieszczeniem obywatela Kanady w areszcie domowym na czas nieokreślony – o ile tylko zaistnieje podejrzenie możliwości popełnienia przez niego przestępstwa z nienawiści w… przyszłości.

Czy ktoś odważy się jeszcze skrytykować pana Trudeau? Choćby kogokolwiek z jego kręgu?

– Definicja przestępstw z nienawiści jest niezwykle mglista – mówi Noa Mendelsohn Aviv, dyrektor wykonawcza i główny radca prawny Kanadyjskiego Stowarzyszenia Wolności Obywatelskich. – Może ona skutecznie zatrzeć granicę pomiędzy aktywizmem politycznym, żarliwą debatą i obraźliwą mową – dodaje.

Podżegaczom mówimy stanowcze „nie!”

Irlandia kojarzy się z zielonymi przestrzeniami, z szantami i grajkami z uroczych historycznych pubów. To już przeszłość. Nowe, forsowane prawo ma kryminalizować akt podżegania do nienawiści wobec osób lub grup ze względu na określone cechy chronione, takie jak rasa, narodowość, religia i orientacja seksualna. Co to jest to „podżeganie”? Tu znowu definicja jest szeroka niczym Atlantyk. Może nim być nawet „lekkomyślne zachęcanie” innych osób do nienawiści lub „wyrządzania krzywdy” ze względu na czyjeś poglądy lub opinie. Irlandzka ustawa karać ma już za samo posiadanie materiałów, które „mogą nawoływać do przemocy lub nienawiści”. W tym książek, filmów, a nawet… memów znalezionych w telefonie. Intencja? Nie ma znaczenia. Nikt nie będzie się wgłębiał w takie szczegóły.

Ustawodawstwo irlandzkie także chce się oprzeć na niejasnej definicji nienawiści. Helen McEntee, irlandzkiej „ministrze” sprawiedliwości, bardzo się to podoba. – Zgodnie z usilną radą Biura Prokuratora Generalnego nie staraliśmy się ograniczać definicji szeroko rozumianego pojęcia „nienawiść” do jego zwyczajnego i codziennego znaczenia – wyjaśnia. I wskazuje, że w Wielkiej Brytanii obowiązujące przepisy dotyczące szkód w sieci obejmują nawet sugerowanie, że „transkobiety to mężczyźni”.

Ten spektakl poprawności politycznej coraz bardziej nabiera cech ponurej rzeczywistości zarysowanej w „Opowieści podręcznej”. Stany Zjednoczone nie wyciągnęły dotąd właściwej lekcji z kanadyjskiej satrapii. Jeszcze w kwietniu 2022 roku Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego USA ogłosił utworzenie rady ds. zarządzania dezinformacją, której zadaniem będzie „koordynowanie przeciwdziałania dezinformacji związanej z bezpieczeństwem wewnętrznym”. Ameryka nie może przecież pozostać w tyle.

Robert Azembski
Robert Azembski
Dziennikarz z ponad 30-letnim doświadczeniem; pracował m.in. w „Rzeczpospolitej”, „Wprost” , „Gazecie Bankowej” oraz wielu innych tytułach prasowych i internetowych traktujących o gospodarce, finansach i ekonomii. Chociaż specjalizuje się w finansach, w tym w bankowości, ubezpieczeniach i rynku inwestycyjnym, nieobce są mu problemy przedsiębiorców, przede wszystkim z sektora MŚP. Na łamach magazynu „Forum Polskiej Gospodarki” oraz serwisu FPG24.PL najwięcej miejsca poświęca szeroko pojętej tematyce przedsiębiorczości. W swoich analizach, raportach i recenzjach odnosi się też do zagadnień szerszych – ekonomicznych i gospodarczych uwarunkowań działalności firm.

INNE Z TEJ KATEGORII

Małopolska przyciąga więcej gości niż kurorty nad Morzem Śródziemnym

W 2023 roku zarezerwowano przez internet w Unii Europejskiej rekordową liczbę noclegów na wynajem krótkoterminowy.
2 MIN CZYTANIA

Chcesz zrobić karierę w unijnych instytucjach i pochodzisz z Europy Wschodniej? Masz duży problem

W ubiegłym roku ani jeden obywatel pochodzący z krajów Europy Środkowo-Wschodniej nie zajął kierowniczego stanowiska w jednostkach administracji Unii Europejskiej.
2 MIN CZYTANIA

35-godzinny tydzień pracy w Niemczech – jak reagują na to niemieckie firmy?

Nie tylko w Polsce, lecz także w Niemczech coraz częściej mówi się o skróceniu tygodnia pracy z 40 do 35 godzin. Po miesiącach negocjacji i wielu strajkach Deutsche Bahn zamierza spełnić żądanie Związku Maszynistów Niemieckich (GDL) odnośnie 35-godzinnego tygodnia pracy. Co sądzą o tym inne niemieckie przedsiębiorstwa?
5 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Jak ożywić martwy parkiet nad Wisłą?

Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie nie służy tak naprawdę ani inwestycjom indywidulanym, ani małym i średniej wielkości firmom. Tym pierwszym w założeniu miała dawać okazje do zysków, dla tych drugich zaś być miejscem pozyskiwania kapitału na rozwój. Tymczasem uciekają z niej zarówni mali, jak duzi.
4 MIN CZYTANIA

Jesteś „pod wpływem”? Nie ruszysz autem

Amerykańska Krajowa Administracja ds. Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (NHTSA) chce wykonać zalecenie Kongresu, by wszystkie nowe auta miały zainstalowaną technologię uniemożliwiającą prowadzenie pod wpływem alkoholu.
< 1 MIN CZYTANIA

Obojętnie, co zrobimy, klimat i tak będzie się zmieniał

Nawet zupełne zaprzestanie emisji CO2 pochodzącego z przemysłu nie wpłynie na zatrzymanie zmian klimatu na Ziemi – przekonuje w zamieszczonym we „Wprost” artykule pt. „Klimat a Człowiek” prof. dr hab. inż. Piotr Wolański, przewodniczący Komitetu Badań Kosmicznych i Satelitarnych PAN.
4 MIN CZYTANIA