fbpx
środa, 12 czerwca, 2024
Strona głównaFelietonPaszkwil na Korwina i Konfederację

Paszkwil na Korwina i Konfederację

Związany z „Gazetą Wyborczą” reporter Marcin Kącki napisał paszkwil na temat Janusza Korwin-Mikkego i Konfederacji. Można kogoś nienawidzić i go oczerniać, ale dla przyzwoitości trzeba by się chociaż rzetelnie trzymać faktów i w zgodzie z prawem nie naruszać prywatności w szczególności ludzi, którzy nie są osobami publicznymi.

– Panie Tomaszu, trzeba promować pańską książkę, bo Kącki wydał swoją i nie jest ona taka, na jaką się z nim umawiałem – powiedział mi telefonicznie na początku lipca br. Janusz Korwin-Mikke. Miał na myśli dwie książki: biografię „Korwin. Ojciec polskich wolnościowców”, którą wydałem i której jestem współautorem, oraz paszkwil pt. „Chłopcy. Idą po Polskę” autorstwa Marcina Kąckiego, redaktora związanego z „Gazetą Wyborczą”. Z niewiadomych dla mnie powodów Korwin-Mikke wielokrotnie spotykał się na rozmowy z Kąckim i w swoim domu w Otwocku, i w biurze poselskim, i przy innych okazjach.

– Ale ja Panu już na początku marca mówiłem, że tak będzie – odpowiedziałem. – To jest książka na zbliżającą się kampanię wyborczą. Żeby wyborcom zohydzić Konfederację.

Brak rzetelności

Wiedziałem, co się święci, bo już we wrześniu 2022 r. rozmawiałem o tej książce z interlokutorami Kąckiego – dwoma posłami Konfederacji. Obaj zajęli identyczne stanowisko w sprawie tej szykowanej pozycji. Stwierdzili zgodnie, że starali się nic mu nie powiedzieć, ale z jego pytań wynikało, że jego wiedza o konfederackim środowisku jest olbrzymia i jeśli ją wykorzysta, to nie będzie dobrze.

Żona posła – Dominika Korwin-Mikke zaznaczyła, że „on nas w pewnym sensie oszukał, to miała być taka niekonwencjonalna biografia, a przerobił to na paszkwil o Konfederacji”. Dodała, że autoryzacja była nie taka, jak powinna. Jej Kącki przeczytał tylko fragment i nie uwzględnił wielu poprawek, o które prosiła. Nie chciał jej pokazać ani przesłać tekstu. Autor nie autoryzował również wypowiedzi syna Janusza Korwin Mikkego, a także Konrada Smuniewskiego, asystenta posła Roberta Winnickiego, który również został opisany w książce. Oczywiście w przypadku książek prawo nie nakazuje autoryzacji, ale wymaga tego elementarna przyzwoitość, szczególnie jeśli ją uzgodniono przed wywiadem.

Skutek jest taki, że Kącki podaje w książce nieprawdziwe informacje i myli fakty. Pod tym względem tekst jest bardzo niestaranny. „Książka »Chłopcy. Idą po Polskę« to niemerytorycznie i niechlujnie napisany paszkwil na środowisko Konfederacji, w którym znajdziemy mieszkankę prawdy i kłamstwa, by wprowadzić odbiorcę w błąd. Praca dziennikarza »Wyborczej« to klasyczny przykład propagandy” – czytamy pod filmikiem Smuniewskiego. Nieprawdą jest choćby to, że w czasie rozmowy z Kąckim Smuniewski miał 23 lata. W rzeczywistości miał 25 lat. Podobnych błędów, zafałszowań i pomyłek Konrad Smuniewski wraz z narzeczoną Mają Kozłowską w 36-minutowym nagraniu wytyka Kąckiemu całe mnóstwo.

Nieprawdą jest to, że ostatnie dzieci Korwin-Mikkego urodziły się w półtorarocznym odstępie. W rzeczywistości okres ten wyniósł 2,5 roku. Nieprawdą jest również to, że w 1997 r. Korwin-Mikke powrócił na stanowisko prezesa Unii Polityki Realnej, usuwając z niego Stanisława Michalkiewicza. Było dokładnie odwrotnie. Gdyby Kącki przeczytał biografię Stanisława Michalkiewicza mojego autorstwa, wiedziałby, że na stanowisku prezesa UPR Michalkiewicz zastąpił Korwin-Mikkego jesienią 1997 r. Korwin-Mikke ponownie prezesem partii został dopiero w styczniu 1999 r. Z biografii Michalkiewicza dowiedziałby się też, dlaczego redaktor swoją książkę „Dobry »zły« liberalizm” zadedykował Mariuszowi Świtalskiemu. Ale Kącki z braku wiedzy woli zmyślać wydumane teoryjki.

Autor pisze też bzdury o tym, że wolnościowym dogmatem środowiska, które opisuje, jest całkowita likwidacja podatków. Żadna z partii Korwin-Mikkego nie była partią anarchistyczną. Także żadna z formacji aktualnie wchodzących w skład Konfederacji nie postuluje całkowitej likwidacji podatków. W wiadomym celu zgodnym z potrzebami kampanii wyborczej Kącki wałkuje też temat Żydów i nazizmu. Należy przecież ludziom utrwalić fałszywy obraz, że Konfederacja równa się faszyzm. Tradycyjnie nie mogło się obyć bez dowalenia Kościołowi katolickiemu. Autor wie, że „fantazja Kościoła w mordowaniu ludzi nie miała kiedyś granic”.

Paszkwil wyborczy

Widzimy więc, że z rzetelnością Kącki ma poważne problemy. W książce razi też błędne gazetowyborcze i tefauenowskie słownictwo. Polski nie okupowali Niemcy, tylko oczywiście hitlerowcy, na Uniwersytecie Śląskim pracują nie panie naukowcy, a naukowczynie (ooo, Word też mi podkreśla ten wyraz!), a wojna prowadzona jest nie – jakby to trzeba poprawnie napisać – „na Ukrainie”, bo autor woli swoje niepoprawne „w Ukrainie”. Zresztą warsztat reportera jest dość słaby, a redakcja książki też się nie popisała. Ja rozumiem luźny język, ale niektóre fragmenty wyglądają, jakby były na chama spisanymi wypowiedziami ustnymi interlokutorów, a inne – jakby były pisane przez ucznia szkoły podstawowej. Na przykład co autor miał na myśli w zdaniu: „Pasuje mu etatyzm, co lokuje go daleko od koalicyjnych korwinistów, ale są sytuacje, gdy państwo musi interweniować” czy „No skończył co prawda jedną szkołę w Wielkiej Brytanii, miał nawet zniżkę dzięki Unii, ale jak dają, to bierze”? Co ma piernik do wiatraka? Autor rzadko posługuje się kropką, woli przecinki. W efekcie zdania są pokręcone, maksymalnie skomplikowane i niemiłosiernie długie. Znalazłem zdanie, które zajmuje niemal całą stronę, bo aż 29 linijek!

Autor naruszył prawo do prywatności i dobra osobiste wielu osób, ale chyba najbardziej córki Janusza Korwin-Mikkego, z której zrobił zaćpaną narkomankę (nieco lżejszego narkomana zrobił z jednego z posłów Konfederacji). Na jej miejscu nie zostawiłbym tego bez ciągu dalszego. Myślę, że sprawę sądową o wysokie odszkodowanie miałaby wygraną. I nie ma znaczenia, czy to, co napisał, jest zgodne z prawdą, bo nie miał prawa opisywać jej życia prywatnego. Podobnie jak w przypadku głośnej sprawy z nożem, który Korwin-Mikke miał swego czasu wbity w brzuch.

Całość napisana jest luźnym (zbyt luźnym) językiem, w kpiącym tonie. W wydanej przez Wydawnictwo Znak Literanova książce Marcin Kącki wyciąga brudy, ironizuje, wyśmiewa i wykpiwa ludzi, których opisuje. Wykpiwa Korwin-Mikkego za to, że kładzie nogi na stół, mimo że on to robi z powodu choroby. Ot, typowa wrażliwość lewicowca. Wykpiwa nawet to, że Janusz Korwin-Mikke – wbrew jego rzekomemu braku empatii – pomaga swoim dzieciom i próbuje je chronić przed złem tego świata. A w bajeczce na końcu w swoim zacietrzewieniu krytykuje korwinowca Stefana Oleszczuka za to, że jako burmistrz Kamienia Pomorskiego pozwalniał niepotrzebnych urzędników i bez ograniczeń rozdawał koncesje na sprzedaż alkoholu. Brakuje tylko potępienia tego, że naprawił finanse gminy.

Książka „Chłopcy. Idą po Polskę” jest bardziej paszkwilem napisanym i wydanym pod tezę na potrzeby kampanii wyborczej niż rzetelnym reportażem obiektywnego dziennikarza. Książka – prawdopodobnie wbrew intencjom autora i wydawcy – nie będzie jednak miała wpływu na wynik wyborczy. Jeśli przeczyta ją czytelnik „Gazety Wyborczej” lub widz TVN, to nie będzie miało znaczenia, bo i tak by zagłosował na Koalicję Obywatelską czy Lewicę. Z kolei dla zwolennika Konfederacji książka jest zbyt słaba, aby odciągnęła go od głosowania na tę formację. Wątpliwe natomiast, by osoby niezdecydowane wyborczo w ogóle po nią sięgnęły.

Tomasz Cukiernik

Każdy felietonista FPG24.PL prezentuje własne poglądy i opinie

Tomasz Cukiernik
Tomasz Cukiernik
Z wykształcenia prawnik i ekonomista, z wykonywanego zawodu – publicysta i wydawca, a z zamiłowania – podróżnik. Ukończył Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego oraz studia podyplomowe w Akademii Ekonomicznej w Katowicach. Jest autorem książek: Prawicowa koncepcja państwa – doktryna i praktyka (2004) – II wydanie pt. Wolnorynkowa koncepcja państwa (2020), Dziesięć lat w Unii. Bilans członkostwa (2005), Socjalizm według Unii (2017), Witajcie w cyrku (2019), Na antypodach wolności (2020), Michalkiewicz. Biografia (2021) oraz współautorem biografii Korwin. Ojciec polskich wolnościowców (2023) i 15 tomów podróżniczej serii Przez Świat. Aktualnie na stałe współpracuje m.in. z miesięcznikiem „Forum Polskiej Gospodarki” (i z serwisem FPG24.PL) oraz tygodnikiem „Do Rzeczy”.

INNE Z TEJ KATEGORII

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Z pewnością zgodzimy się wszyscy, że najbardziej nieakceptowalną i wywołującą oburzenie formą działania każdej władzy, niezależnie od ustroju, jest działanie w tajemnicy przed własnym obywatelem. Nawet jeżeli nosi cechy legalności. A jednak decydentom i tak udaje się ukryć przed społeczeństwem zdecydowaną większość trudnych i nieakceptowanych działań, dzięki wypracowanemu przez wieki mechanizmowi.
5 MIN CZYTANIA

Legia jest dobra na wszystko!

No to mamy chyba „początek początku”. Dotychczas tylko się mówiło o wysłaniu wojsk NATO na Ukrainę, ale teraz Francja uderzyła – jak mówi poeta – „w czynów stal”, to znaczy wysłała do Doniecka 100 żołnierzy Legii Cudzoziemskiej. Muszę się pochwalić, że najwyraźniej prezydent Macron jakimści sposobem słucha moich życzliwych rad, bo nie dalej, jak kilka miesięcy temu, w nagraniu dla portalu „Niezależny Lublin”, dokładnie to mu doradzałem – żeby mianowicie, skoro nie może już wytrzymać, wysłał na Ukrainę kontyngent Legii Cudzoziemskiej.
5 MIN CZYTANIA

Rozzłościć się na śmierć

Nie spędziłem majówki przed komputerem i w Internecie. Ale po powrocie do codzienności tym bardziej widzę, że Internet stał się miejscem, gdzie po prostu nie można odpocząć.
6 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Unia Europejska jako niemieckie imperium w Europie

Dr Magdalena Ziętek-Wielomska stawia w swojej książce tezę, że unijne regulacje są po to, żeby niemieckie koncerny uzyskały przewagę konkurencyjną nad firmami z innych krajów członkowskich Unii Europejskiej.
6 MIN CZYTANIA

Rocznica członkostwa w Unii

1 maja mija 20 lat, odkąd Polska stała się członkiem Unii Europejskiej. Niestety w polskiej przestrzeni publicznej krąży wiele mitów i półprawd na ten temat. Dlatego właśnie napisałem i wydałem książkę „Dwadzieścia lat w Unii. Bilans członkostwa”.
4 MIN CZYTANIA

Urojony klimatyzm

Bardziej od ekologizmu preferuję słowo „klimatyzm”, bo lepiej oddaje sedno sprawy. No bo w końcu cały świat Zachodu, a w szczególności Unia Europejska, oficjalnie walczy o to, by klimat się nie zmieniał. Nie ma to nic wspólnego z ekologią czy tym bardziej ochroną środowiska. Chodzi o zwalczanie emisji dwutlenku węgla, gazu, dzięki któremu mamy zielono i dzięki któremu w ogóle możliwe jest życie na Ziemi w znanej nam formie.
6 MIN CZYTANIA