Niestety potwierdzają się informacje o słabnącej kondycji branży transportowej. Chociaż poprawy koniunktury spodziewają się firmy z sektora budowlanego i handlu, to nastroje w firmach usługowych, a zwłaszcza transportowych, pikują w dół wskazując na zbliżający się kryzys. Transportowców obecnie najbardziej dotykają: wysoka inflacja, unijny Pakiet Mobilności, a teraz wojna na Ukrainie.

Fot. Pixabay

Nastroje przedsiębiorców z sektorów usług i transportu są już zdecydowanie gorsze niż przed miesiącem – wskazuje najnowszy odczyt Bibby MSP Index. W obu przypadkach subindeksy branżowe spadły do poziomu poniżej 50 pkt, co może zapowiadać kryzys i dalsze pogorszenie się sytuacji, zwłaszcza małych i średnich przedsiębiorców.

W usługach wskaźnik spadł o 7,7 pkt – do poziomu 45,6 pkt. Największy spadek dotyczy sprzedaży, ale przedsiębiorcy spodziewają się też w kolejnych sześciu miesiącach mniejszych inwestycji i spadku zatrudnienia.

– Może to być pierwszy symptom zmian wywołanych wzrostem stóp procentowych, chłodzeniem gospodarki i coraz ostrożniejszym wydawaniem pieniędzy przez konsumentów – komentuje sektorowe nastroje Tomasz Rodak z Bibby Financial Services.

Coraz poważniejsze problemy

Zdecydowanie najsłabszą spośród wszystkich objętych Bibby MSP Index branż jest obecnie właśnie branża transportowa. To efekt przede wszystkim negatywnych prognoz w obszarze inwestycji oraz spodziewanego pogorszenia płynności finansowej w najbliższym półroczu. Transportowcy wiedzą już, że ich problemy finansowe będą narastać. A przecież ostatnie lata nie były dla nich łatwe. Najpierw pandemia i zamknięte granice, potem brexit, w tym roku wdrożenie nowych regulacji w ramach unijnego Pakietu Mobilności, inflacja i wreszcie wojna na Ukrainie, a wraz z nią odpływ ukraińskich kierowców. To wszystko są problemy, które ewidentnie odbijają się już na kosztach prowadzenia biznesu.

Strategiczne znaczenie sektora

Chociaż przedsiębiorcy spodziewają się poprawy sytuacji w niektórych branżach, to nastroje dotyczące innych mocno od tego odbiegają. Ten rozziew w ocenach przedsiębiorców mógłby wskazywać na pierwsze symptomy spowolnienia polskiej gospodarki. Mógłby – gdyby nie fakt, że mocne odbicie PKB w pierwszym kwartale tego roku to efekt przede wszystkim tzw. niskiej bazy, czyli przyrostu od wyjątkowo niskiego poziomu w analogicznym okresie poprzedniego roku, gdy gospodarka uginała się pod ciężarem bezsensownych lockdownów.

Sektor transportu należy uważnie monitorować. Tym bardziej, że mocne powiązanie z innymi branżami i sektorami gospodarki nadaje temu mu strategiczne znaczenie.

Poprzedni artykułCoraz więcej pozwoleń na pracę dla cudzoziemców
Następny artykułUkraina przejęła majątek agresorów wart grube miliardy