Nie ma w Europie kraju, w którym szkoły podczas pandemii COVID-19 byłyby zamknięte dłużej niż w Polsce.

Pandemia zaskoczyła prawie wszystkie sektory, a w wielu z nich ujawniła fundamentalne braki. Jednym z tych sektorów jest szkolnictwo. Przejście na naukę w formie zdalnej od samego początku ograniczyło możliwość realizacji przez szkoły wielu wymagań zawartych w podstawie programowej. Podstawie, która już od dawna wymaga zmodernizowania.

Tym bardziej więc raport przygotowany przez Bank Światowy każe bić na alarm. Jego eksperci twierdzą, że zdalna edukacja powoduje u uczniów takie luki, jakby z całego okresu edukacji wycięto im ponad semestr. I to mimo tego, że lekcje cały czas się odbywają. Według tych szacunków, rocznie uczniowie przyswajają 60-70 procent mniej materiału w porównaniu do nauki systemem tradycyjnym.

Dr Tomasz Gajderowicz z Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego, członek zespołu Evidence Institute, komentując symulacje Banku Światowego, dodaje: „Te katastrofalne prognozy obejmują jedynie ostatnie miesiące poprzedniego roku szkolnego. Gdy dołożymy do tego efekty tegorocznego lockdownu, czeka nas nie tyle dziura edukacyjna, ile gigantyczny kanion zaległości”.

Te zaległości to tylko część negatywnego efektu zamykania szkół. Dochodzi do tego przecież likwidacja niesamowicie ważnych dla rozwoju młodych ludzi więzi społecznych. Nauka bez codziennego, bezpośredniego kontaktu uczniów z nauczycielami a także bez wspólnej pracy w klasie, jest dla większości bardzo trudnym wyzwaniem. Konsekwencją tego procesu jest obniżona efektywność i zaburzony proces rozwoju. W warunkach izolacji rodziny przebywają przez cały czas razem, zaciera się więc granica praca/dom (zarówno w przypadku nauczycieli, jak i rodziców), co powoduje, że efektywność ich pracy także spada. Pamiętajmy, że szkoła nie tylko uczy podstawowej wiedzy teoretycznej, lecz także kształtuje w uczniach wzory postępowania. Oprócz teorii bardzo ważne są ćwiczenia praktyczne oraz umiejętność pracy w zespole, czego nie zapewnią (zwłaszcza najmłodszym) zajęcia online.

Nie ma w Europie kraju, w którym szkoły podczas pandemii COVID-19 byłyby dłużej zamknięte niż w Polsce. Przez ostatnie miesiące obowiązywało hasło „Za wszelką cenę chrońmy seniorów”, jednak realizując to hasło, nie można pogrążać w edukacyjnym i społecznym niebycie tych wszystkich, od których za kilka, czy kilkanaście lat będziemy oczekiwać, że wezmą na siebie ciężar rozwijania kraju i pracy na nasze emerytury. To oni przejmą po swoich rodzicach firmy i tworzyć będą nowoczesne startupy oraz staną do rywalizacji z najlepszymi na świecie. Najgorsze, co można im zrobić, to już na starcie podciąć skrzydła.

Świat cyfrowy staje się stałym elementem naszej codzienności i należy wziąć to pod uwagę. Na pewno jednak nauka zdalna nie powinna całkowicie zastępować stacjonarnego udziału w zajęciach. Warto więc zacząć od reform, które przede wszystkim poprawią jakość kształcenia ogólnego, wspomagając się najnowszymi technologiami.
Połączmy tradycję z nowoczesnością, a otrzymamy solidną edukację dla obecnych i przyszłych pokoleń. Nie zapominajmy, że „takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”…