fbpx
czwartek, 25 kwietnia, 2024
Strona głównaKrajMożemy nigdy nie dowiedzieć się, co jemy

Możemy nigdy nie dowiedzieć się, co jemy

Okazuje się, że jeśli producent żywności ma kłopoty z osławionymi łańcuchami dostaw i przekona służby sanitarne i jakości, że nie ma dostępu do danego składnika, może go w produkcie zastąpić jakimś innym, byle tylko zdrowym. Na przykład larwami czy innymi robalami. Nie musi sprowadzać nowych opakowań, a nawet informować, co zawiera nowy skład produktu. Wszystko to zgodnie z prawem.

Producenci żywności mogą zmieniać składniki produktów poza wiedzą konsumentów – wynika z artykułu opublikowanego przez portalspozywczy.pl, który przytacza ekspercką wypowiedź Andrzeja Gantnera, wiceprezesa i dyrektora generalnego Polskiej Federacji Producentów Żywności.

Jak to jest możliwe?

Jak wiadomo rynek szybko się zmienia. Zwłaszcza w czasach niepokoju i kryzysów. Czasem zachodzi konieczność szybkiej zmiany receptury danego produktu. Brakuje jakiegoś składnika – bierze się substytut. Im tańszy, tym zresztą lepszy. Nikt nie zaprzeczy, że priorytetem jest zachowanie ciągłości działania firmy. Produkcji w firmie oraz klienta nie obchodzi, że czegoś brakuje. Nie masz składnika, bo na przykład Ukraina nie przysyła już oleju słonecznikowego – wypadasz z produktem z rynku. Chyba że olej ukraiński szybko zastąpisz naszym, rzepakowym. Jednak to już nie jest to, co było wcześniej. Wypadałoby choćby zasygnalizować klientom, że kupują coś innego. Optymalnie – nowym opakowaniem. Nie dasz jednak rady zmienić opakowania, żeby pokazać inny produkt pod starą nazwą – twój problem, producencie. Problem, bo na niektóre z opakowań czeka się czasem już nie tygodniami, ale miesiącami.

– Problem polega na tym, że każdy zapakowany produkt żywnościowy ma swój skład i jeżeli skład ten nie zgadza się z tym, co jest w środku, to teoretycznie, zgodnie z prawem żywnościowym, występuje podejrzenie o zafałszowanie – tłumaczy Andrzej Gantner.

Informować, ale jak?

Okazuje się, że Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, we współpracy z Państwową Inspekcją Sanitarną ustaliły, że „istnieje możliwość warunkowego stosowania przez przedsiębiorców branży spożywczej tymczasowych sposobów informowania konsumenta w zakresie zaistniałych zmian składu produktów”. Szkopuł w tym, że producenci nie informują o zmianie. Czasem także dlatego, że po prostu nie wiedzą, jak to zrobić. Podobno sposób na to wymyśliła Unia Europejska, a i nasze inspekcje handlowe godzą się „na elastyczne podejście do znakowania produktów w wyjątkowych sytuacjach”. Jaki to sposób i na czym polegać może to „elastyczne podejście”? Przy dacie przydatności do spożycia producent może nadrukować tylko jakąś jedną literkę…
Czy widział ktoś takie literki? Wie, co oznaczają? Tego mielibyśmy się dowiedzieć ze specjalnego komunikatu powieszonego gdzieś w sklepie. I wtedy będzie już wszystko ok. Ze spokojem zajadamy więc sałatkę z podbarwionymi larwami w składzie – zamiast tej dawnej, ulubionej. Smacznego!

Robert Azembski
Robert Azembski
Dziennikarz z ponad 30-letnim doświadczeniem; pracował m.in. w „Rzeczpospolitej”, „Wprost” , „Gazecie Bankowej” oraz wielu innych tytułach prasowych i internetowych traktujących o gospodarce, finansach i ekonomii. Chociaż specjalizuje się w finansach, w tym w bankowości, ubezpieczeniach i rynku inwestycyjnym, nieobce są mu problemy przedsiębiorców, przede wszystkim z sektora MŚP. Na łamach magazynu „Forum Polskiej Gospodarki” oraz serwisu FPG24.PL najwięcej miejsca poświęca szeroko pojętej tematyce przedsiębiorczości. W swoich analizach, raportach i recenzjach odnosi się też do zagadnień szerszych – ekonomicznych i gospodarczych uwarunkowań działalności firm.

INNE Z TEJ KATEGORII

Blisko 67 proc. Polaków odczuwa syndromy depresji. Ile traci na tym gospodarka?

Jak wynika z najnowszego raportu, obecnie 66,6 proc. dorosłych Polaków odczuwa przynajmniej jeden z syndromów najczęściej kojarzonych z depresją. Autorzy badania ostrożnie szacują, że gospodarka traci na tym ok. 3 mld zł rocznie. I to wyliczenie zakłada tylko nieobecność w pracy osób doświadczających epizodów depresyjnych i zaburzeń depresyjnych nawracających.
5 MIN CZYTANIA

Ruch i liczba klientów w galeriach i centrach handlowych wciąż na minusie

Jak wynika z badania firmy technologicznej Proxi.cloud i platformy analityczno-badawczej UCE RESEARCH, dynamika ruchu w galeriach i centrach handlowych w I kwartale br. wyglądała bardzo podobnie jak rok wcześniej. Wprawdzie nieco ubyło wizyt (o prawie 5 proc. rdr.) i odwiedzających (o niecały 1 proc. rdr.), ale autorzy raportu przekonują, że tego typu placówki wciąż przyciągają wielu klientów.
5 MIN CZYTANIA

Ile zarobią nasi wybrańcy do samorządów?

W ostatnich wyborach prawie 50 tysięcy kandydatów na radnych, wójtów, burmistrzów i prezydentów uzyskało wymarzony mandat. Ile zarobią osoby, które będą nas reprezentować w samorządzie?
3 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Jak ożywić martwy parkiet nad Wisłą?

Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie nie służy tak naprawdę ani inwestycjom indywidulanym, ani małym i średniej wielkości firmom. Tym pierwszym w założeniu miała dawać okazje do zysków, dla tych drugich zaś być miejscem pozyskiwania kapitału na rozwój. Tymczasem uciekają z niej zarówni mali, jak duzi.
4 MIN CZYTANIA

Jesteś „pod wpływem”? Nie ruszysz autem

Amerykańska Krajowa Administracja ds. Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (NHTSA) chce wykonać zalecenie Kongresu, by wszystkie nowe auta miały zainstalowaną technologię uniemożliwiającą prowadzenie pod wpływem alkoholu.
< 1 MIN CZYTANIA

Obojętnie, co zrobimy, klimat i tak będzie się zmieniał

Nawet zupełne zaprzestanie emisji CO2 pochodzącego z przemysłu nie wpłynie na zatrzymanie zmian klimatu na Ziemi – przekonuje w zamieszczonym we „Wprost” artykule pt. „Klimat a Człowiek” prof. dr hab. inż. Piotr Wolański, przewodniczący Komitetu Badań Kosmicznych i Satelitarnych PAN.
4 MIN CZYTANIA