Bezpośrednio po nalocie, w którym zginął generał Sulejmani, ceny ropy poszły w górę. Tak, jak i w poprzednich sytuacjach, w których dochodziło do konfliktów i kryzysów, inwestorzy zdecydowali na pójście w złoto. W związku z tym cena kruszcu w piątek 3 stycznia rosła o ok. 1,4 proc. do poziomu 1545 dol. – najwyższego od kilku miesięcy. Momentami jej cena dochodziła nawet do 1550 dol. Ostatni taki wynik złoto osiągnęło we wrześniu 2019 r.

Natomiast na rynkach akcji odnotowywano spadki. Kontrakty futures dla amerykańskich indeksów S&P 500, Dow Jones i NASDAQ traciły po ok. 1 proc., a indeks Euro Stoxx 50 tracił 0,8 proc. Niemiecki DAX tracił 1,2 proc., a francuski CAC 40 – ok. 0,5 proc. Zniżkowały również giełdy azjatyckie: indeksy Nikkei i Hang Seng o ok. 0,3 proc., a Shanghai Composite Index – 0,1 proc.

Powyższa sytuacja zakończyła amerykańską euforię dotyczącą noworocznych zwyżek do rekordowych poziomów na tamtejszych rynkach. Tak samo w Europie, gdzie – jak podaje Bloomberg – początek 2020 r. był najlepszy od prawie siedmiu lat., zapanowała nerwowa atmosfera. Szef Strategii w Joh Berenberg Goosler & Co. Ulrich Urbahn powiedział w rozmowie z agencją, że "niepewność powraca na rynki". Zwraca jednak uwagę na to, że w tym przypadku są także wygrani. Są to aktywa związane z rynkiem ropy. Wzrosty objęły także rosyjski Moex Russia Index – o ok. 1,2 proc.

Zabójstwo gen. Sulejmaniego przyczyniło się też do spadku wartości dolara w stosunku do euro – z poziomu 1,17 dol., do 1,13 dol. (ok. 0,3 proc.).

Na sytuacji skorzystał natomiast bitcoin, którego wartość wzrosła z 6,9 tys. dolarów do 7,2 tys. dolarów.

JS/Business Insider