Jerzy Buzek

W jej ramach miesza się pojęcia, bredzi o jakiejś misji Europy, która swoim przykładem pociągnie np. chińskich komunistów i opowiada o niesamowitych korzyściach wynikających z transformacji energetycznej. Ostatnio w te tony wpisał się Jerzy Buzek. W wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” były polski premier przekonuje m.in. o hojnej pomocy jaką Bruksela oferuje dla krajów, które będą chciały realizować założenia „zielonego ładu”. Buzek mówi, że Polska może w ramach Funduszy Sprawiedliwej Transformacji uzyskać aż 2 miliardy euro. Chodzi o wsparcie nad jakim pracują unijne instytucje, skorzystać będą mogły z niego najbardziej uzależnione od węgla regiony UE, a jego perspektywa finansowa sięga do 2027 roku. W tym miejscu wspomnieć trzeba, że koszt neutralności klimatycznej jaki wiąże się z zielonym ładem, to w przypadku Polski nawet 900 miliardów euro (według informacji dawnego Ministerstwa Energii)! W tym kontekście środki o jakich mówi Buzek to kropelka w morzu potrzeb. Dla tych drobniaków kłaść mamy głowę pod topór nakładając na naszą energetykę i całą gospodarkę potężny i zupełnie bezsensowny ciężar.

Buzek opowiada także, że europejski przykład pociągnie innych. Innymi słowy np. Chiny mają zrezygnować z emisji CO2 wzruszone szlachetnym działaniem Unii (UE odpowiada za niecałe 8 proc. światowej emisji dwutlenku węgla, Państwo Środka emituje go trzykrotnie więcej). Wyobrażam sobie, że chińscy dygnitarze tarzać się muszą po podłodze ze śmiechu czytając te bzdury. Czy sam Buzek naprawdę wierzy w to co mówi? Ani słowem w swoim wywiadzie były premier nie wspomniał o gigantycznych złożach czarnego złota jakimi dysponuje nasz kraj, mogą one starczyć nawet na 100 lat eksploatacji. Co mamy z nimi zrobić? Tego europarlamentarzysta wybrany ze Śląska nie wyjaśnia.

Unijna polityka klimatyczna to potężne zagrożenie dla polskiego rozwoju. Wciąż jesteśmy krajem na dorobku, tymczasem wisi nad nami ryzyko gigantycznego wzrostu cen energii, praktycznie likwidujące konkurencyjność polskiej gospodarki. Efektem będzie ucieczka emisji, co poskutkuje tym że CO2 będzie emitowane w takiej samej albo większej ilości, tylko że nie w Europie ale np. w Azji czy Ameryce Południowej. Skutek dla klimatu w najlepszym razie będzie żaden , dla Polski zaś starty będą ogromne! Czy Buzek tego nie rozumie?