fbpx
środa, 29 maja, 2024
Strona głównaZdrowiePoprawmy jakość polskiej żywności

Poprawmy jakość polskiej żywności

Jeśli chcesz zdrowo zjeść, najlepiej nie jedz... w ogóle. Polska żywność nie odstaje, niestety, od europejskiej bylejakości (chyba że dołożymy trochę wysiłku, by zdobyć lepszą), bo na rynku liczą się przede wszystkim łatwa dostępność, atrakcyjny wygląd – w tym opakowania – oraz jak najniższa cena.

Niby wszystko jest w porządku. Chleb jak z reklamy, wypiekany lokalnie lub własnoręcznie, jak w czasach naszych babć. Szynka świeżutka i śliczna, prosto „od dziadunia”. Jabłka dorodne jak ze snu itd. itp. To wszystko ma się kojarzyć z dziecięcymi latami u dziadków na wsi. Z mitycznym, „prawdziwym” polskim jedzeniem. No i wielu się pewnie tak kojarzy. Naszą czujność usypiają też niektóre europejskie raporty: Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności w 2008 roku uznał, że 97 proc. próbek żywności w Polsce było wolne od pozostałości środków ochrony roślin lub zawierało jedynie śladowe ich ilości.

Inny urząd europejski nie jest już jednak aż tak entuzjastycznie nastawiony do polskiej produkcji żywności. Chodzi o znaną nam, z innej obecnie okoliczności, Europejską Agencję Leków (EMA). Ta twierdzi, że podczas gdy w całej Unii stosowanie antybiotyków w hodowli zwierząt spadło w latach 2010-2017 o 20 proc. w Polsce wzrosło w tym okresie o 30 proc.

Polski farmer nie taki łaskawy

Czyli co? Uprawy mamy zdrowe, a hodowlę nie? To nie jest takie proste, bo przemysłowa produkcja żywności pochodzi w ok. 80 proc. od 100 tysięcy gospodarstw, które mają obecnie charakter wielkich „kombinatów” produkcyjnych. W nich zaś chodzi o maksymalne wykorzystanie surowców i o maksymalizację zysków. Polski farmer to już coraz rzadziej indywidualny rolnik. To przedsiębiorca „pełną gębą”, taki sam, jak ten zachodni.

Nasze jedzenie w supermarketach faktycznie w coraz większym stopniu pochodzi z krajowych upraw czy hodowli. Co z tego jednak, jeśli wcale nie jest zdrowsze, a często także i nie smaczniejsze od importowanego?

Jak wskazuje Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który badał te same produkty oferowane w Europie Zachodniej i w Polsce, polski farmer także nie stroni od szpikowania bydła antybiotykami, od używania glifosatu, sztucznych utwardzaczy, barwników i wzmacniaczy smaku. Nasz rolnik nie waha się ich używać, bo liczy się zysk. Przede wszystkim zysk.

Nie jest żadną tajemnicą, że obecny szef NIK władzy panującej Anno Domini 2022 nie lubi – delikatnie mówiąc. Będzie więc przejaskrawiał, by jej dokuczyć maksymalnie. W najnowszym raporcie, dosłownie sprzed kilku dni, Najwyższa Izba Kontroli twierdzi wręcz, że Polska żywność jest… najgorsza w Europie. Naszpikowana antybiotykami i coraz częściej z „suplementem” w postaci salmonelli. Czy rzeczywiście jest aż tak źle?
Prawda leży zapewne gdzieś pośrodku. Tym bardziej, że NIK nie pozostawia też suchej nitki na żywności importowanej, która – w opinii urzędu – wcale nie jest lepszej jakości. I jedna, i druga „sprawiedliwie” zapełnia półki hipermarketów, supermarketów i dyskontów. Żałować tylko można, że polski rolnik przemysłowy zaczerpnął z Zachodu złe wzorce.
Przy rosnących kosztach produkcji krajowe jedzenie będzie też tracić konkurencyjność na rynkach eksportowych – jak dotąd wciąż „jedziemy” jeszcze na dobrej i utrwalonej, pozytywnej opinii marki.

I co dalej?

Śnią nam się jeszcze sny z dzieciństwa, kiedy to rolnik, wcześniej jeszcze chłopem zwany, hodował kilka krówek i świń karmionych tym, co wyrosło w gospodarstwie, a w sadzie czy na polu sypał tylko tyle środków ochrony roślin, by szkodniki plonów nie zjadły. To se ne vrati – jak mawiał klasyk.

Co więc z tym począć? Rolnik niech dotrzymuje słowa i jakość poprawi – niezależnie od tego, czy żywność sprzedaje jako ekologiczną, czy jako zwykłą. Nic jednak radykalnie się nie zmieni bez presji oddolnej, czyli naszej – konsumentów. Jest coraz drożej. Niech więc przynajmniej będzie zdrowiej i smaczniej.

Robert Azembski
Robert Azembski
Dziennikarz z ponad 30-letnim doświadczeniem; pracował m.in. w „Rzeczpospolitej”, „Wprost” , „Gazecie Bankowej” oraz wielu innych tytułach prasowych i internetowych traktujących o gospodarce, finansach i ekonomii. Chociaż specjalizuje się w finansach, w tym w bankowości, ubezpieczeniach i rynku inwestycyjnym, nieobce są mu problemy przedsiębiorców, przede wszystkim z sektora MŚP. Na łamach magazynu „Forum Polskiej Gospodarki” oraz serwisu FPG24.PL najwięcej miejsca poświęca szeroko pojętej tematyce przedsiębiorczości. W swoich analizach, raportach i recenzjach odnosi się też do zagadnień szerszych – ekonomicznych i gospodarczych uwarunkowań działalności firm.

INNE Z TEJ KATEGORII

RFN – ujawniono prawdę o złej metodzie walki z pandemią

Z odtajnionych akt Instytutu Kocha – niemieckiej agencji zdrowia publicznego – wynika, że jego eksperci ostrzegali rząd federalny Niemiec przed obowiązkowymi maskami oraz niszczącym lockdownem. Niemiecka opinia publiczna jest wstrząśnięta raportem RKI.
3 MIN CZYTANIA

Wiatraki dewastują zdrowie i różnorodność biologiczną?

Obracające się turbiny wiatrowe wytwarzają nie tylko energię elektryczną, ale także infradźwięki. Szkodzą one zdrowiu okolicznych mieszkańców i w poważny sposób zaburzają równowagę biologiczną – uważa niemiecka badaczka.
3 MIN CZYTANIA

Ukraina stanie się ziemią obiecaną dla producentów marihuany

Ukraińskie władze zliberalizowały zasady produkcji konopi technicznych oraz zalegalizowały możliwość korzystania z marihuany w celach medycznych.
< 1 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Jak ożywić martwy parkiet nad Wisłą?

Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie nie służy tak naprawdę ani inwestycjom indywidulanym, ani małym i średniej wielkości firmom. Tym pierwszym w założeniu miała dawać okazje do zysków, dla tych drugich zaś być miejscem pozyskiwania kapitału na rozwój. Tymczasem uciekają z niej zarówni mali, jak duzi.
4 MIN CZYTANIA

Jesteś „pod wpływem”? Nie ruszysz autem

Amerykańska Krajowa Administracja ds. Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (NHTSA) chce wykonać zalecenie Kongresu, by wszystkie nowe auta miały zainstalowaną technologię uniemożliwiającą prowadzenie pod wpływem alkoholu.
< 1 MIN CZYTANIA

Obojętnie, co zrobimy, klimat i tak będzie się zmieniał

Nawet zupełne zaprzestanie emisji CO2 pochodzącego z przemysłu nie wpłynie na zatrzymanie zmian klimatu na Ziemi – przekonuje w zamieszczonym we „Wprost” artykule pt. „Klimat a Człowiek” prof. dr hab. inż. Piotr Wolański, przewodniczący Komitetu Badań Kosmicznych i Satelitarnych PAN.
4 MIN CZYTANIA