Malezja mierzy się z coraz większymi problemami gospodarczymi wynikającymi z braku rąk do pracy.

Podczas pandemii koronawirusa z Malezji wyjechały miliony obcokrajowców, którzy wcześniej pracowali w tym kraju. Chodzi tu głównie o obywateli Nepalu, Bangladeszu i Indonezji. Chociaż władze w Kuala Lumpur zniosły już ograniczenia związane z COVID-19 to nie zauważono masowych powrotów. Jest to m.in. efekt przeciągających się negocjacji dotyczących zapewnienia obcokrajowcom odpowiednich warunków pracy i zabezpieczenia ich przed niegodnym traktowaniem. W przeszłości dochodziło w Malezji do wielu nadużyć w tym zakresie, przez co Stany Zjednoczone wstrzymały import od kilku malezyjskich firm, uzasadniając to tym, że ich produkty powstały w wyniku pracy przymusowej.

Obecnie w Malezji konieczne jest znalezienie 1,2 mln osób do obsadzenia wakatów. Braki pracowników dotykają zwłaszcza sektor produkcyjny, budowlany oraz rolny (szczególnie w czasie zbiorów na plantacjach).

Tylko producenci oleju palmowego pilnie potrzebują 120 tys. pracowników. Ich sektor stanowi 5 procent z PKB całego państwa. Plantatorzy alarmują, że jeżeli zabraknie osób do zbiorów, to może zepsuć się nawet 3 mln ton upraw, co oznacza straty sięgające 4 mld dolarów.

Reuters

Poprzedni artykułRekordowa wartość inwestycji zagranicznych w Polsce
Następny artykułMcDonald’s zapłaci ponad miliard euro zaległych podatków we Francji