fbpx
piątek, 17 maja, 2024
Strona głównaKrajPo co nam samorządy

Po co nam samorządy [WYWIAD]

Samorządy mają już (po przełomie w 1989 r.) ponad 30 lat. Dobiega końca 8. – wydłużona o pół roku – kadencja. O pracy samorządowca opowiada nam Jerzy Zięty – krakowski radny, dziennikarz, organizator targów zdrowej żywności i koncertów muzycznych.

Na czym konkretnie polega praca samorządowca i czym się od siebie samorządy różnią?

Jerzy Zięty

Działalność samorządów dotyczy spraw lokalnych, miejskich: od budowy sal gimnastycznych, basenów po budowę dróg i chodników, ale też rzeczy większych, np. mostów, czy – tak jak w moim Krakowie – budowy dużych obiektów sportowych, jak Tauron Arena, największa w kraju hala widowiskowo-sportowa i stadionów (Wisły, Cracovii, a teraz Hutnika). Samorządy zajmują się oczywiście sprawami mieszkańców, jak np. przydział mieszkań i ich wykup, ale też skargami na Straż Miejską, MOPS czy dyrektorów szkół lub nawet pojedynczych nauczycieli. No jak to mówią – proza życia.

Samorządy dzielą się na dzielnicowe (w moim okręgu zasiada 21 osób), w większości reprezentujące kilka ulic i zajmujące się np. budową skateparku, ławkami na skwerach czy też położeniem asfaltu na nieremontowanej od 20 lat ulicy. Następnie są samorządy miejskie (rady miast), czy też wojewódzkie, czyli sejmiki. Miejskie zajmują się sprawami miasta. Sejmiki województwa mają większy budżet i np. decydują o lokalnych kolejach, połączeniach, szpitalach itp.

Jaka jest specyfika pracy w dawnym królewskim mieście, w Krakowie?

Kraków to drugie po Warszawie miasto w RP z budżetem ponad 8 mld złotych i z ponad 805 tys. (zameldowanych) mieszkańców. W ostatnich 10 latach przybyło ich prawie 50 tys. – to tak, jakby wchłonęło Bochnię z Wieliczką. Zresztą duże miasta od lat zasysają ludzi z mniejszych miejscowości.

Kraków jest ogromnym ośrodkiem akademickim (175 tys. studentów). Jest też miastem kultury – koncerty i wydarzenia mamy na światowym poziomie: występowali tu Andrea Bocelli, Sting, Nigel Kennedy, Hans Zimmer (hollywoodzki kompozytor), francuska gwiazda Zaza, Lenny Kravitz i wielu innych znakomitych artystów.

Codziennie do miasta wjeżdża od 100 do 200 tys. samochodów, podobna liczba ludzi przyjeżdża pociągami. Obwodnicą mknie 80 tys. aut, a w weekendy nawet do 100 tys.; z południa na północ i w odwrotną stronę oraz na osi wschód-zachód. Dodatkowo mamy co roku prawie 13-milionową rzeszę turystów, w tym tych najbardziej pożądanych, przylatujących do Balic (w zeszłym roku rekordowe 9 mln pasażerów). Tu wiele się dzieje, więc jest dużo pracy.

Ile – z Pana doświadczenia – udało się zrealizować „dzieł” ponad podziałami?

W tej kadencji na tapecie były parki. Lobbowałem i naciskałem na otwarcie kąpieliska i parku na Zakrzówku, w dawnym kamieniołomie, gdzie w czasie okupacji pracował młody Karol Wojtyła. Zresztą stosowna tablica jest teraz pod wodą (widoczna jedynie dla płetwonurków). Z pobliską Jaskinią Twardowskiego to obszar prawie 54 hektarów. Udało się to przedsięwzięcie zrealizować dzięki wsparciu ruchów miejskich (Modraszek Kolektyw, Obrońcy Węża Gniewosza), działaczy lokalnych i sprzyjających radnych. Kąpielisko w sezonie dosłownie pękało w szwach. Tysiące ludzi chciało tam odpocząć i popływać, nie tylko garstka nurków, jak dotąd.
Nie przejęli tego na szczęście (było takie niebezpieczeństwo) portugalscy deweloperzy – tereny zostały odkupione przez miasto, a straszono nas gigantycznymi odszkodowaniami. Media ogólnopolskie nazwały ten teren polską Dalmacją, ze względu na turkusową barwę wody. To świetne miejsce z lasem i łąkami pośród wapiennych skałek, położone zaledwie 1,5 kilometra w linii prostej od Zamku Wawelskiego. A więc to się udało nam zrobić.

Z jakiej inicjatywy dla mieszkańców był Pan najbardziej dumny?

Dzięki Igrzyskom Europejskim udało się wyremontować prestiżową ul. Królowej Jadwigi, biegnącą z lotniska do Błoń. Przy okazji powstała ścieżka na wale rzeki Rudawy, która oplata zachodnią część Błoń. To obok Parku Zakrzówek największa udana inwestycja.

Czy w pracy samorządowca zdarzają się chwile satysfakcji i wzruszenia?

Ucieszyło mnie na przykład załatwienie dotacji – 1 mln zł – dla szkoły dla dzieci niewidomych przy ul. Tynieckiej. (Szkoła ta pojawia się w świetnym polskim filmie fabularnym pt. „Sonata” o historii niedosłyszącego chłopca, który jest omyłkowo leczony na autyzm. Podobne problemy – polecam). To szkoła zawodowa połączona z muzyczną. Im warto zawsze pomagać. W nagrodę od dyrektora dostałem kubek do herbaty z logo szkoły. To było wzruszające, jak zobaczyłem wdzięczne dzieci. Wzruszający był też wyjazd na Wołyń z darami dla żyjących tam Polaków. W miejscowości Żółkiew pewna kobieta nie pozwoliła nam zapłacić w sklepie, powiedziała: „Wy tyle dla nas robicie, to ja też coś dla was zrobię”.

Co jest jeszcze do zrobienia?

Bardzo dużo! Zatrucie rzek to temat, którym trzeba się zająć. W tym naszej królowej Wisły. Ostatni śmiałkowie kąpali się w niej w okolicach roku 1965, potem było już tylko gorzej. A Wisła – poczynając od Oświęcimia, gdzie zaczyna się jej spławność, aż po Gdańsk – ma potencjał Zakopanego z XIX w.
Drugi gorący temat to pomoc ludziom starszym i samotnym.
Kolejny to budowa mieszkań, szczególnie dla młodych. Przy dzisiejszych cenach to marzenie osiągalne dla nielicznych lub długoletnia pętla kredytowa. To powinien być priorytet samorządu. Miasta mają swoje grunty, na których można budować, a to jeden ze składników wysokich kosztów lokali.
Następny problem: co prawda powietrze się radykalnie w Krakowie poprawiło, ale mamy jednocześnie prawie 3 tys. ludzi marznących zimą w tzw. wykluczeniu energetycznym. I o tym też trzeba pamiętać i się tym zająć.
Leży też obrona cywilna. Powinniśmy się szkolić z tzw. przysposobienia obronnego: pierwsza pomoc, rodzaje broni i szkolenie ze strzelectwa to sprawy bardzo ważne i kompletnie zaniedbane. Do tego przygotowanie schronów i miejsc opieki. Bierzmy przykład z Finów. Oni to już dawno robią…
Tak więc w tak wielkiej aglomeracji, jaką jest Kraków, problemów, którym muszą się zająć radni nie brakuje.

Jarosław Mańka
Jarosław Mańka
Dziennikarz, reżyser, scenarzysta i producent, autor kilkunastu filmów dokumentalnych i reportaży (kilka z nich nagrodzonych). Absolwent historii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pasjonat podróży i tajemnic historii. Propagator patriotyzmu gospodarczego. Współpracownik magazynu „Nasza Historia”.

INNE Z TEJ KATEGORII

Polacy przestali się bać i pokochali… pożyczki

Banki, SKOK-i i firmy pożyczkowe od kilku miesięcy zbierają solidne żniwo. Polacy zadłużają się coraz szybciej i na coraz większe kwoty.
2 MIN CZYTANIA

Polacy należą do europejskich pracusiów

Od lat systematycznie rośnie w Unii Europejskiej odsetek pracujących osób w wieku produkcyjnym. Polska zajmuje w tym aspekcie jedno z czołowych miejsc w UE.
2 MIN CZYTANIA

Blisko 67 proc. Polaków odczuwa syndromy depresji. Ile traci na tym gospodarka?

Jak wynika z najnowszego raportu, obecnie 66,6 proc. dorosłych Polaków odczuwa przynajmniej jeden z syndromów najczęściej kojarzonych z depresją. Autorzy badania ostrożnie szacują, że gospodarka traci na tym ok. 3 mld zł rocznie. I to wyliczenie zakłada tylko nieobecność w pracy osób doświadczających epizodów depresyjnych i zaburzeń depresyjnych nawracających.
5 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Męczennik, który sam domagał się, by zostać patronem Polski

16 maja w sanktuarium w Strachocinie uroczyście obchodzony jest odpust św. Andrzeja Boboli w rocznicę jego okrutnej śmierci, jaką odniósł z rąk Kozaków w 1657 r. Męczennik jest prawdopodobni jedynym świętym, który... sam domagał się, by zostać patronem Polski.
4 MIN CZYTANIA

Konstytucja 3 Maja nie była pierwszą w Europie? Wzorowała się na konstytucji Rzeczypospoliej Pawłowskiej

4 kwietnia 1791 roku, miesiąc przed uchwaleniem Konstytucji 3 Maja, Sejm Rzeczypospolitej uchwalił konstytucję (położonej na Wileńszczyźnie) Rzeczypospolitej Pawłowskiej – miniaturowej chłopskiej republiki założonej przez ks. Pawła Ksawerego Brzostowskiego. Ten wizjoner jako pierwszy w Europie ustanowił prawa znoszące pańszczyznę, nadające wolność osobistą oraz formę samorządu.
5 MIN CZYTANIA

Czy komiksowa Biblia stanie się hitem również w Polsce?

Twórcy komiksowi pracujący dla Marvela i DC Komiks po sukcesie komiksu „JEZUS” postanowili zilustrować całą Biblię. Komiksowa adaptacja Pisma Świętego podbiła serca fanów w USA. Czy okaże się hitem również nad Wisłą?
2 MIN CZYTANIA