Stopniowe przechodzenie na odnawialne źródła energii może doprowadzić do sytuacji, w której pojawi się wiele obszarów nędzy, a świat może spotkać kryzys porównywalny do tego z 2008 roku.

W czasopiśmie „Nature Energy” pojawił się artykuł, opisujący zagrożenia wynikające z globalnych dążeń do osiągnięcia neutralności klimatycznej. Jego autorzy twierdzą, że w dół poszybuje wartość „aktywów osieroconych”, czyli np. infrastruktury, nieruchomości czy innych inwestycji, których obecna cena wynika z faktu, iż są używane do wydobycia lub eksploatacji paliw kopalnych. Szacunki mówią, że do 2038 roku mogą one stracić na swojej wartości 11-14 bilionów dolarów.

Osoby, które obecnie inwestują w te przedsięwzięcia, w pewnym momencie zorientują się, że są one bezwartościowe. Będzie to zjawisko podobne do tego, jakie miało miejsce w 2008 roku, gdy nagle posiadacze nieruchomości zorientowali się, że faktycznie są one warte o wiele mniej niż wcześniej sądzili.

Ponadto upadek przemysłu naftowego czy węglowego doprowadzi do tworzenia się obszarów ubóstwa. Możliwe, że miasta budujące dziś swoje bogactwo dzięki firmom paliwowym, np. Houston, spotka to samo co Detroit, po wycofaniu się przemysłu motoryzacyjnego.

Raport zwraca jednak uwagę, że z drugiej strony inwestycje w zielone technologie i odnawialne źródła energii przyniosą również wiele nowych miejsc pracy i zapewnią rozwój. Niemniej, niekoniecznie będzie on widoczny w miejscach i państwach, które dziś czerpią korzyści z eksploatacji paliw kopalnych.

The Guardian