Mimo nałożenia przez Zachód sankcji na Rosję, tylko kilka rządów w Azji podjęło ostre działania przeciwko Moskwie. Sankcje zachodnich sojuszników: Japonii, Australii, Korei Południowej i Tajwanu nie mają na Rosję znaczącego wpływu, ponieważ handel z tymi krajami to dla niej jedynie 8 proc. obrotów. Znaczenie miałyby sankcje ze strony Chin i Indii.

Chiny wprost odmówiły potępienia inwazji na Ukrainę i nie nałożyły żadnych sankcji na Rosję, choć w praktyce selektywnie odmawiają wsparcia izolowanej Rosji, wykorzystując uzależnienie jej gospodarki do włączania Moskwy w swoje struktury ekonomiczne. Państwo Środka musi jednak lawirować w obecnej sytuacji, aby nie oberwać gospodarczo na izolacji Rosji przez Zachód. Dla Chin ważniejszymi rynkami niż rosyjski są rynki zachodnie i Japonia. Dla Rosji z kolei Chiny są największym partnerem handlowym.

Podczas głosowania w ONZ nad rezolucją potępiającą Rosję Chiny wstrzymały się od głosu, podobnie jak m.in: Indie, Pakistan, Wietnam, Bangladesz, Sri Lanka, Laos i Mongolia. W głosowaniu natomiast nie wzięły udziału m.in. Azerbejdżan, Turkmenistan i Uzbekistan.

Chociaż zachodni sojusznicy, tacy jak: Australia, Japonia, Korea Południowa i Tajwan, nałożyli sankcje na Rosję, a Tokio i Seul blokują niektórym rosyjskim bankom dostęp do globalnego systemu płatności SWIFT, wpływ ich sankcji jest ograniczony. Dzieje się tak, ponieważ kraje azjatyckie, które przyłączyły się do zachodnich sankcji stanowią tylko 8 proc. światowego handlu Rosji. Sankcje azjatyckich państw miałyby większą wagę, gdyby przystąpiły do nich Indie i Chiny, z którymi obroty stanową 18 proc. rosyjskiego handlu.

Tymczasem coraz więcej rosyjskich firm i banków, w tym ramię naftowe rosyjskiego giganta gazowego – Gazpromu, zaczęło używać w rozliczeniach chińskiej waluty, juana. Mówi się o planach wykupu udziałów w rosyjskich spółkach energetycznych przez chińskie firmy. W Rosji, kosztem zachodnich operatorów kart płatniczych, rozszerzają działalność ich chińscy odpowiednicy.

Dla takich państw, jak Indie i Wietnam Rosja jest największym dostawcą broni. Jednak pomimo silnych więzi z Rosją Indie wraz z Japonią i Australią są również członkiem kierowanej przez USA organizacji QUAD, która jest postrzegana jako sojusz przeciwko rosnącej obecności Chin w regionie.

Z kolei Pakistan, strategiczny sojusznik Chin, przed rosyjską inwazją rozmawiał z Moskwą o budowie dużego gazociągu.

Eksperci podkreślają, że azjatyckie rządy są pragmatyczne, jeśli chodzi o kwestie gospodarcze. Te mniejsze z kolei obawiają się krytykowania dużych mocarstw, bojąc się reperkusji. Wskazują, że nawet wśród zachodnich sojuszników bardziej ostrożna jest Korea Południowa, która widzi potrzebę współpracy z Rosją i Chinami w kwestiach Korei Północnej.

Tym, co niepokoi azjatyckie rządy, z których wiele toczy spory terytorialne z Chinami, jest fakt, że Pekin jest postrzegany jako bacznie obserwujący sytuację na Ukrainie (a w szczególności reakcje Zachodu i innych państw) pod kątem tego, co może osiągnąć, a czego nie w możliwych przyszłych sporach.

Indie i wiele krajów Azji Południowo-Wschodniej chciałoby także, aby Rosja odgrywała rolę równoważącą Chiny w Azji.

BBC/KR

Poprzedni artykułPakiet Mobilności w złym czasie
Następny artykułBezpieczeństwo żywnościowe w Polsce a wojna na Ukrainie