Władze Mołdawii podjęły decyzję o wprowadzeniu stanu wyjątkowego w całym kraju z powodu niedoborów w dostawach gazu.

Szefowa rządu w Kiszyniowie Natalia Gavrilita przyznała, że jej kraj „ma do czynienia z krytyczną sytuacją”.

Dostawy gazu do Mołdawii są realizowane przez spółkę Moldovagaz utworzonej przez rosyjski Gazprom. Obecnie między obiema stronami prowadzone są negocjacje. Premier Gavrilita nie widzi jednak szansy na szybkie ich zakończenie, jednocześnie zaznaczając, iż strona rosyjska nie dotrzymuje obecnie wcześniejszych zobowiązań. Stan wyjątkowy ma dać władzom Mołdawii możliwość poszukiwania innych źródeł surowca w Europie.

Aktualnie dostawy gazu zapewniają 67 proc. zapotrzebowania tego kraju. Jednocześnie Gazprom podniósł ceny z 550 USD za metr sześcienny do 790 USD.

Przypuszcza się, że działania Gazpromu mogą być efektem wyboru na prezydent Mołdawii w 2020 roku proeuropejskiej kandydatki Mai Sandu. Postulowała ona m.in. wycofanie rosyjskich wojsk z separatystycznego Naddniestrza. Jest to region formalnie należący do Mołdawii, ale faktycznie znaczące wpływy utrzymuje tam Rosja.