fbpx
czwartek, 13 czerwca, 2024
Strona głównaBiznesNa ratunek rynkowi miodu

Na ratunek rynkowi miodu

Polska jest silnym graczem na rynku miodu, nie oznacza to jednak, że branża ta wolna jest od problemów. Przeciwnie – kłopoty występują i są bardzo poważne, a od lat dotyczą tego samego wątku, czyli fałszerstw.

Największym globalnym producentem miodu od lat pozostają Chiny, które w roku 2020 (najnowsze dostępne dane) dostarczyły na rynek około 458 tysięcy ton tego produktu. Drugie miejsce w tym zestawieniu zajmuje Unia Europejska, która w 2020 r. wyprodukowała – licząc łącznie wszystkie kraje członkowskie – 218 tysięcy ton miodu, czyli ponad dwa razy mniej niż Państwo Środka.

Liczącymi się na świecie graczami niezmiennie pozostają także Turcja, Iran, USA, Rosja, Indie Argentyna, Brazylia czy Ukraina. W 2020 r. Polska była trzecim pod względem liczby uli krajem w Unii Europejskiej, mając ich 1 766 000. To około 500 tys. mniej niż w Rumunii i o 1,2 mln mniej niż w liderującej Hiszpanii. Silna pozycja naszego kraju rokrocznie przekłada się na dobre wyniki eksportowe.

O ile w 2012 r. Polacy wyeksportowali miód o wartości 15 472 mln euro, o tyle w roku 2020 wartość jego sprzedaży poza granice kraju oscylowała wokół kwoty 54 874 mln euro. Polski miód trafiał głównie do Niemiec, Francji, Hiszpanii i Belgii oraz poza granice Unii Europejskiej – głównie do Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych.

Ile miodu w miodzie

Polska jest wprawdzie silnym graczem na rynku miodu, ale w żadnym wypadku nie oznacza to, że branża ta wolna jest od problemów. Wręcz przeciwnie – kłopoty występują i są bardzo poważne, a od lat dotyczą tego samego wątku, czyli fałszerstw.

Jak wynika z danych prezentowanych przez Polski Związek Pszczelarski, sprawozdanie z unijnej skoordynowanej akcji From the Hives wykazało, że aż 46 procent badanych próbek miodu importowanego na terytorium Wspólnoty jest zafałszowanych. Badania wykazały, że nagminnie używane są tu syropy cukrowe, barwniki i dodatki. Kłopot zaczyna także stanowić samo wykrywanie podróbek, ponieważ fałszerze mieszają miód z cukrami inwertowanymi. Problem stanowi także skuteczne ukrywanie kraju pochodzenia importowanego produktu, który często – praktyka ta znana jest także w innych sektorach produkcji żywności – imitować ma miód wytworzony w UE.

Potrzebne nowe przepisy

Przedstawiciele sektora wezwali Komisję Europejską do zmiany dyrektywy i wypracowania rozwiązań chroniących przed fałszerstwami zarówno konsumentów jak i producentów. Copa-Cogeca wyszła z inicjatywą, która miałaby nałożyć na producentów obowiązek umieszczania na etykietach informacji wskazującej jednoznacznie na kraj pochodzenia miodu – niezależnie od tego, czy pochodzi on z Unii Europejskiej, czy spoza Wspólnoty.

Fot. freepik.com

Nieco dalej idzie Polski Związek Pszczelarski, który uważa, że zakazane powinno jakiekolwiek mieszanie miodów. Przedstawiciele branży są także zdania, że w przypadku niemożności przeforsowania zakazu, na etykietach umieszczane powinny być informacje wskazujące na fakt, że produkt stanowi „mieszankę miodów z krajów UE i spoza Unii”. Jeśli i to rozwiązanie nie znalazłoby racji bytu, wówczas wystarczyć musiałaby informacja o kraju pochodzenia umieszczona, jak chciałoby Copa-Cogeca, na etykiecie.

Pszczelarze postulują także, aby w sytuacji odrzucenia propozycji zakazu mieszania miodów, na etykietach pojawiały się informacje o procentowej zawartości miodu z konkretnego kraju w mieszance. Pozwoliłoby to uniknąć sytuacji, w której mieszanka składająca się np. w 10 procentach z miodu polskiego i w 90 procentach z chińskiego określana była jako produkt chińsko-unijny, sugerując porównywalną zawartość surowca pochodzącego z obu lokalizacji. Dziś w praktyce śledzenie pochodzenia miodu jest w zasadzie niewykonalne, co stwarza pole do nadużyć. Obecne przepisy nie gwarantują identyfikowalności ścieżki, jaką miód przebywa od pszczelarza do konsumenta, wobec czego przepisy w tym zakresie powinny zostać zmienione.

Problemów jak w ulu

Branża pszczelarska zwraca także uwagę na liczne inne problemy skutecznie utrudniające funkcjonowanie sektora. To przede wszystkim wzrost kosztów produkcji, który nie ominął także tej branży, a który w połączeniu z ogromnym napływem miodu z Azji zaczyna poważnie rzutować na rentowność unijnej produkcji.

Sam miód importowany z krajów azjatyckich, głównie z Chin, to bowiem produkt, z którym trudno konkurować Europejczykom, których obowiązują restrykcyjne normy produkcyjne. Podstawowym problemem jest tu fakt, że miód z Azji często nie jest doprowadzany do dojrzałości w naturalny sposób. O ile w Unii miód musi zostać przez pszczoły zebrany i osuszony, o tyle w Azji nadmiernie często jest on osuszany przy wykorzystaniu nienaturalnych metod – na przykład poprzez osuszanie podciśnieniowe.

Producenci miodu postulują tu – paralelnie względem innych sektorów produkcji żywności – aby eksporterzy na rynek Unii Europejskiej musieli spełniać normy obowiązujące unijnych producentów. Podobne oczekiwania względem zmian przepisów mają także choćby producenci zbóż czy hodowcy zwierząt i – trzeba przyznać – trudno im się dziwić.

Jacek Podgórski
Jacek Podgórski
Dyrektor Forum Rolnego Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Członek zespołu problemowego ds. ubezpieczeń społecznych oraz zespołu problemowego ds. międzynarodowych Rady Dialogu Społecznego. Były dyrektor Forum Podatkowo-Regulacyjnego w Departamencie Prawa i Legislacji ZPP. Wieloletni dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej. Autor licznych publikacji z zakresu funkcjonowania gospodarki rolnej Polski i Unii Europejskiej. Były dziennikarz i felietonista.

INNE Z TEJ KATEGORII

Branża noclegowa liczy długi i wypatruje gości

Rusza sezon dla turystycznych obiektów noclegowych. Bez wątpienia przedsiębiorcy oferujący zakwaterowanie liczą, że w nadchodzących miesiącach utrzyma się tendencja z zeszłego roku, gdy liczba turystów, którym udzielono noclegów wzrosła o blisko 6 proc.
5 MIN CZYTANIA

„Drapieżne koty” z Polski sprawdziły się na polu walki. Ukraińcy zwiększają zamówienia

Polskie wozy bojowe Oncilla, wyprodukowane przez firmę Mista ze Stalowej Woli, doskonale sprawdziły się na polu walki. Na froncie walczy już setka transporterów. Ukraińska armia zamówiła kolejną partię „drapieżnych kotów”.
2 MIN CZYTANIA

Polski drób niedługo znajdzie się na azjatyckich stołach

– Produkujemy rocznie trzy miliony ton mięsa drobiowego. To najwięcej w UE – zaznacza Dariusz Goszczyński, prezes zarządu Krajowej Rady Drobiarstwa – Izba Gospodarcza (KRD-IG). Według niego, wysoka jakość rodzimego drobiu predestynuje go do sprzedaży nawet na tak wymagających rynkach jak Japonia czy Hongkong.
4 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Jak uzdrowić krajową legislację?

W Polsce o procesie legislacyjnym trudno dziś mówić bez emocji. Złośliwie można by powiedzieć, że jest to wprawdzie proces, ale nie stanowienia prawa, tylko jego masowej produkcji. I to produkcji marnej jakości. Nie pozostaje to bez znaczenia dla biznesu, który o legislacji myśli z uzasadnioną trwogą.
6 MIN CZYTANIA

Obudzić z marazmu polski rynek pracy!

Polski rynek pracy w niedalekiej przyszłości będzie borykać się z niedoborem pracowników znacznie przewyższającym dzisiejsze, sygnalizowane przez przedsiębiorców, problemy. Wskaźniki demograficzne nie pozostawiają tu złudzeń. Pozostaje tu zatem pytanie – co robić?
5 MIN CZYTANIA

Polska powinna mieć swoją rakiję

Produkcja destylatów to element tradycji i kultury wielu regionów świata. Polska wcale nie jest tu białą plamą na mapie świata, ale od innych miejsc w samej choćby Unii Europejskiej odróżnia nas to, że wytwarzanie trunków o „słusznym” woltażu w domowych warunkach jest nad Wisłą po prostu nielegalne.
4 MIN CZYTANIA