Ukraińcy, choć są chętni do pracy w Polsce, to deklarują, że wrócą do swojego kraju, kiedy tylko będzie w nim bezpiecznie – pokazuje raport „Uchodźcy z Ukrainy w Polsce”. Aż 53 proc. Ukraińców, którzy po 24 lutego uciekli do Polski, może pochwalić się wyższym wykształceniem, kolejne 8 proc. jest w trakcie studiów – czytamy w „Rzeczpospolitej”

Według danych Straży Granicznej do Polski przybyło już 2,7 mln uchodźców z Ukrainy. W tej liczbie 93 proc. to kobiety. Niemal jedna piąta (17 proc.) to specjaliści – prawnicy, architekci, marketingowcy. „Lekarze, pielęgniarki czy ratownicy to 6 proc. uciekinierów. Kolejne 15 proc. to nauczyciele i pracownicy sektora edukacji, którzy już powoli zaczynają znajdować zatrudnienie w polskich szkołach”.

Plany powrotu do kraju ma 56 proc. ankietowanych. – Większość uchodźców chce jak najszybciej wrócić do kraju, kiedy tylko będzie to bezpieczne, dlatego teraz zwlekają zapisaniem dzieci do polskich szkół, bo nie chcą ich wyrywać z dotychczasowego systemu edukacji – tłumaczy Anna Kowalczyk, pisarka i wolontariuszka, cytowana przez dziennik.

12 proc. uciekinierów przed wojną planuje pojechać dalej na Zachód – zwłaszcza do Niemiec, Wielkiej Brytanii i USA. Jest jednak duże prawdopodobieństwo, że spora część uchodźców zostanie tu na dłużej.

Im dłużej będzie trwał ten konflikt zbrojny, tym większe prawdopodobieństwo, że ci ludzie zostaną na stałe w Polsce. Najszybciej taką decyzję podejmą zapewne te kobiety, których mężowie czy partnerzy jeszcze przed wojną pracowali w Polsce. One tu odnajdą się najszybciej – powiedział „Rz” prof. Piotr Szukalski, demograf z Uniwersytetu Łódzkiego.

Podkreśla, że może to dotyczyć zwłaszcza tych osób, które pochodzą z miast całkowicie zniszczonych przez Rosjan. – Te osoby mają świadomość, że zarówno tam, jak i w Polsce będą musiały zaczynać od początku. Mogą uznać, że nie mają do czego wracać – mówi prof. Szukalski.

Raport „Uchodźcy z Ukrainy w Polsce” opracowany został przez Platformę Migracyjną EWL, Fundację na rzecz Wspierania Migrantów na Rynku Pracy „EWL” i Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego.

Poprzedni artykułZ czego utrzymują się stacje benzynowe?
Następny artykułUważajmy na „inwestycje alternatywne”