W Niemczech ministrowie finansów i gospodarki będą zeznawać w przyszłym tygodniu w sprawie rzekomej manipulacji rozrachunkami Wirecard. Akcje, które na początku września 2018 r. kosztowały 192 euro, są dziś warte 1,59 euro. Według kancelarii prawnej we Frankfurcie, szkody poniesione przez banki wierzycieli i inwestorów szacowane są na 3,2 miliarda euro.

Sprawa systematycznej manipulacji księgowej w rzekomo modelowej firmie zajmującej się elektronicznymi płatnościami przybiera na sile i uderza w niemieckie organy nadzoru, a co za tym idzie w rząd w Berlinie.
Dwóch ministrów: finansów i gospodarki, socjaldemokrata Olaf Scholz i konserwatysta Peter Altmaier, będą zeznawać w przyszłym tygodniu przed Komisją Finansów Bundestagu, aby wyjaśnić sprawę.
Przesłuchanie trzeciej osoby – Helge Braun, szefa Urzędu Kanclerza Federalnego, zaufanego kanclerz Angeli Merkel – będzie dotyczyło tego, dlaczego nie podjął działań wcześniej. Biorąc pod uwagę, że najpóźniej w 2019 r. miał informacje o przesłankach wskazujących na nieprawidłowości.
Mimo tych podejrzeń lub przynajmniej wątpliwości, Merkel rozmawiała o wejściu Wirecard na rynek chiński z władzami tego kraju podczas oficjalnej wizyty w Chinach we wrześniu 2019 r. Kanclerz podczas tych wyjazdów zwykle towarzyszy delegacja wybitnych przedsiębiorców, w tym przypadku między innymi z Wirecard.

Zagrożone wybory

Jak dotąd Scholz jest tym, który z politycznego punktu widzenia może zostać najbardziej zdyskredytowany przez tę sprawę. Ma stopień wicekanclerza w wielkiej koalicji; część Partii Socjaldemokratycznej (SPD) widzi go jako potencjalnego kandydata na Kanclerza w partyjnych wyborach zaplanowanych na 2021 rok.
W jego departamencie został sporządzony plan mający na celu umożliwienie bardziej bezpośredniej interwencji państwa w organ nadzorczy BaFin. Prokuratura w Monachium prowadzi śledztwo w sprawie Wirecard, a jego ustalenia wskazują, że firma od 2015 roku systematycznie manipuluje danymi i rozrachunkami.

Scholz musi stworzyć szybko przekonującą strukturę, umożliwiającą skuteczną interwencję w przypadku wystąpienia nieprawidłowości w bankach, ubezpieczycielach i firmach świadczących usługi finansowe.
BaFin jest niezależnym organem, lecz pod nadzorem Ministerstwa Finansów. Ministerstwo dostrzegło potrzebę „usprawnienia” mechanizmów nadzoru i jego celem jest zapewnienie bardziej przejrzystego i efektywnego systemu.

Kwestionowana jest rzetelność BaFin, ale nie jest to jedyny cień nad Scholzem. Niezależnie od wyjaśnień ministrów w przyszłym tygodniu, opozycja domaga się powołania komisji parlamentarnej do dokładnego zbadania sprawy. Gdyby tak było, sprawa ciągnęłaby się miesiącami, z przewidywalnymi konsekwencjami dla kampanii wyborczej w 2021 roku.

Trzech zatrzymanych

Z sądowego punktu widzenia główne śledztwo przeciwko Wirecard prowadzi prokuratura w Monachium. Jednak w ostatni piątek kancelaria prawnicza we Frankfurcie złożyła kolejny pozew przeciwko BaFin, żądając odszkodowania za niewypłacalność i upadłość firmy.
Powodowie uważają, że nie informowano dziennikarzy i inwestorów, mimo że znano już wtedy nieprawidłowości.

Prokuratura w Monachium podejrzewa, że Wirecard, odnotowując straty od 2015 roku, celowo zawyżył swoje wyniki i od tego czasu został systematycznie manipulował danymi i saldami. W czerwcu ubiegłego roku, kiedy ogłosił upadłość, ujawniono dziurę księgową w wysokości 1,9 miliarda euro, która dosłownie „zniknęła”.
Akcje, które na początku września 2018 r. kosztowały 192 euro, są dziś warte 1,59 euro. Według kancelarii prawnej we Frankfurcie, szkody poniesione przez banki wierzycieli i inwestorów szacowane są na 3,2 miliarda euro.

Trzech byłych dyrektorów Wirecard, w tym dyrektor generalny Markus Braun, zostało w tym tygodniu aresztowanych na podstawie postanowienia prokuratury w Monachium. Czwarty dyrektor zniknął w połowie czerwca.
Chodzi o numer dwa w firmie, czyli Jana Marsaleka. Ostatni raz widziano go w Niemczech 18 czerwca. Niemieckie media wskazały, że uciekł najpierw na Filipiny, potem na Białoruś i stamtąd do Rosji.

Źródło: „El Espanol”