Wzrost sprzedaży detalicznej (w cenach stałych) przyspieszył w sierpniu do 5,4 proc. z 3,9 proc. r/r w lipcu, ale okazał się niższy od konsensusu (10 proc.). Zdaniem ekonomistów, świadczy on o trwającej sile popytu konsumenckiego, który pozostaje głównym czynnikiem napędowym w III kw. Według nich, poziom sprzedaży detalicznej jest zgodny ze średnioterminowym trendem.

Jak podał dziś Główny Urząd Statystyczny (GUS), w sierpniu 2021 r. największy wzrost sprzedaży detalicznej (w cenach stałych) w porównaniu z analogicznym okresem 2020 r. spośród prezentowanych grup – podobnie jak w poprzednich miesiącach – odnotowały podmioty handlujące tekstyliami, odzieżą, obuwiem (o 28,6% wobec wzrostu o 1,2% przed rokiem). Spadek sprzedaży raportowały natomiast jednostki sprzedające paliwa stałe, ciekłe i gazowe (o 2,3%) oraz „żywność, napoje i wyroby tytoniowe” (o 1,3%).

Analitycy zwracają uwagę na przyspieszenie wzrostu szczególnie w kategoriach „tekstylia, odzież, obuwie” (do 28,6% r/r w sierpniu z 15,8% w lipcu), „pozostałe” (odpowiednio: do 12,5% z 3,5%) oraz „prasa, książki, pozostała sprzedaż w wyspecjalizowanych sklepach” (odpowiednio: do 7,9% z 26%).

Według ekonomistów, sierpniowe dane o sprzedaży potwierdzają, że popyt konsumpcyjny pozostaje silny i najprawdopodobniej pozostaje w tym kwartale główną siłą napędową gospodarki. Jednak ze względu na pogarszanie się – m.in. ze względu na przyspieszającą inflację – nastroje konsumenckie, można – zdaniem części z nich spodziewać się osłabienia popytu w kolejnych miesiącach. Inni jednk uważają, że nie ma powodu do jego wyhamowania ze względu na szybki wzrost wynagrodzeń oraz niską stopę bezrobocia.

Poniżej przedstawiamy najciekawsze komentarze analityków:

„Choć w naszej ocenie efekt wolniejszego wzrostu popytu na towary (przy utrzymaniu solidnego popytu konsumpcyjnego na usługi) będzie cały czas ciążył wynikom sprzedaży detalicznej, to od września oczekujemy wzrostu dynamiki sprzedaży w kierunku 5% – 10% r/r (zmienność wynikająca ze zmian baz odniesienia oraz efektów kalendarzowych)” – główny ekonomista BOŚ Banku Łukasz Tarnawa

„Poziom sprzedaży detalicznej jest zgodny ze średnioterminowym trendem. Ze względu na silny wzrost cen, potrzeba będzie nowych impulsów, żeby wybić sprzedaż powyżej tego trendu (co oznaczałoby również powrót do szybkiego tempa wzrostu obserwowanego bezpośrednio przed pandemią)” – analitycy PKO Banku Polskiego

„Naszym zdaniem ostatnio słabsze wyniki sprzedaży detalicznej to w dużej części efekt przesunięcia popytu konsumpcyjnego w kierunku usług, które stały się dostępne po poluzowaniu restrykcji sanitarnych. Wzmocnił to prawdopodobnie okres wakacji. Tej części popytu nie widzimy w wynikach sprzedaży publikowanych przez GUS” – starszy ekonomista ING Banku Dawid Pachucki

Poniżej przedstawiamy najciekawsze wypowiedzi ekonomistów in extenso:

„Dynamika sprzedaży detalicznej w sierpniu powróciła na wyższe poziomy, zarówno w przypadku wartości nominalnej, jak i realnej. Patrząc na poszczególne kategorie sprzedaży, wyróżniane przez GUS, widać bardzo wysoki wzrost r/r w przypadku odzieży i obuwia, prasy i książek oraz w kategorii „pozostałe”, co ewidentnie ma związek z przygotowaniami do rozpoczęcia roku szkolnego. Nie można jednocześnie nie zauważyć, że wysokie wzrosty nominalne sprzedaży detalicznej niekoniecznie przekładały się w sierpniu na wzrosty w ujęciu realnym (dotyczyło to w szczególności paliw oraz żywność), co oznacza, że wzrost cen w tych kategoriach był dla gospodarstw domowych wyjątkowo dotkliwy. Opublikowane dane sierpniowe potwierdzają, że mamy do czynienia w polskiej gospodarce z wciąż wysokim popytem konsumpcyjnym. Jest on już oczywiście niższy w porównaniu do tego, jaki obserwowano tuż po otwarciu gospodarki po III fali pandemii, ale najprawdopodobniej jest to w trzecim kwartale br. wciąż główna siła napędowa gospodarki. Ponieważ jednak słabną nastroje konsumenckie, na co wpływ ma m.in. przyspieszająca inflacja, rośnie prawdopodobieństwo, że ten główny silnik będzie pracował coraz wolniej w kolejnych miesiącach” – główna ekonomistka Banku Pocztowego Monika Kurtek

„Dynamika sprzedaży detalicznej wzrosła w sierpniu z 3,9% do 5,4% tj. poniżej mediany rynkowych prognoz (5,9%). Silniejszy wynik to jednak głównie efekt statystyczny – wolumen sprzedanych dóbr był niższy niż w lipcu. Spowolnienie odczuli sprzedawcy paliw oraz żywności – sprzedaż w tych grupach była niższa niż w 2020 o kolejno 2,3 i 1,3%. Najsilniej wzrosły natomiast zakupy odzieży – były one wyższe aż o 28,6% niż rok temu. To efekt wzrostu mobilności oraz związanego z nim powrotu do biur i szkół. Oczekujemy stabilizacji dynamiki w najbliższych miesiącach – odczyty będą zbliżone do 4,5%r/r. Badania GUS oraz Miesięczny Indeks Koniunktury PIE i BGK wskazują na stabilny popyt krajowy. Spadek mobilności oraz kolejna fala pandemii ograniczą konsumpcję usług oraz dóbr nietrwałych. Jednocześnie popyt na dobra trwałe, w tym meble i sprzęt elektroniczny, będzie ograniczany przez rosnące ceny” – analityk Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE) Marcin Klucznik

„W sierpniu sprzedaż detaliczna wzrosła realnie o 5,4%r/r. To wynik nieco tylko lepszy od relatywnie słabego lipca (3,9%r/r) i gorszy od konsensusu (5,7%r/r, my oczekiwaliśmy 5,0%r/r). W sierpniu niższa niż w ubiegłym roku była sprzedaż paliw i żywności, prawdopodobnie po części w związku z silnym wzrostem cen w tych kategoriach. Przyspieszyła za to sprzedaż odzieży, do 28,6%r/r z 15,8% w lipcu, prasy, do 7,9% z 2,6% i pozostałych artykułów, do 12,5% z 3,5%. Po odsezonowaniu sprzedaż w sierpniu wzrosła zaledwie o 0,4%m/m. To słaby wynik, tym bardziej po 1,5% spadku w lipcu. Poziom sprzedaży od maja utrzymuje się wprawdzie powyżej tego sprzed pandemii, ale momentum wyraźnie hamuje. Naszym zdaniem ostatnio słabsze wyniki sprzedaży detalicznej to w dużej części efekt przesunięcia popytu konsumpcyjnego w kierunku usług, które stały się dostępne po poluzowaniu restrykcji sanitarnych. Wzmocnił to prawdopodobnie okres wakacji. Tej części popytu nie widzimy w wynikach sprzedaży publikowanych przez GUS. Popyt konsumpcyjny w Polsce jest silny. Mocno przyspieszył w 2kw21 i, biorąc pod uwagę szybki wzrost wynagrodzeń oraz niską stopę bezrobocia, nic nie wskazuje, by miał istotnie wyhamować. Co więcej, zmiany podatkowe Polskiego Ładu podbiją go jeszcze w przyszłym roku, kosztem niższej stopy oszczędności gospodarstw domowych. Bez wątpienia na wynikach sprzedaży ciąży też wysoka inflacja. Sprzedaż w ujęciu nominalnym wzrosła o 10,7%r/r, ale prawie połowa z tego to wzrost cen” – starszy ekonomista ING Banku Dawid Pachucki

„Dane GUS podkreśliły widoczny w naszych wewnętrznych danych kartowych wzrost wydatków konsumenckich na zakończenie wakacji. Szczególnie wyraźnie widoczne jest to w przypadku sprzedaży odzieży i obuwia (+28,6% r/r vs 15,8% r/r w lipcu) oraz w kategorii prasa, książki itp. (+7,9% r/r vs 2,6% r/r w lipcu). W strukturze sprzedaży można zauważyć kontynuację widocznej już w lipcu słabości sprzedaży mebli, rtv, agd (+0,1% r/r) po miesiącu spadku odbudowała się jednak dynamika sprzedaży samochodów (+5,7% r/r). W przypadku wyposażenia mieszkania prawdopodobnie widzimy skutki raportowanego w badaniu koniunktury konsumenckiej pogorszenia warunków dokonywania ważnych zakupów, zapewne w związku z rosnącymi cenami. Tropem potwierdzającym tę tezę może być wzrost udziału sprzedaży przez internet w tej kategorii do 16,3% z 14,7% w lipcu oraz 10,9% w sierpniu ubiegłego roku. Niezależnie od wzrostu cen pandemia spowodowała prawdopodobnie sporą zmianę w modelu sprzedaży wyposażenia mieszkania oraz odzieży i obuwia. W przypadku tej ostatniej kategorii udział sprzedaży przez internet wyniósł w sierpniu 2021 19% wobec 15,7% w analogicznym okresie ubiegłego roku. W przypadku sprzedaży żywności oraz paliw mieliśmy w sierpniu do czynienia ze wzrostem w ujęciu nominalnym (o odpowiednio 2,2% r/r oraz 19,1% r/r) oraz realnym spadkiem (-1,3% oraz -2,3%). Poziom sprzedaży detalicznej jest zgodny ze średnioterminowym trendem. Ze względu na silny wzrost cen, potrzeba będzie nowych impulsów, żeby wybić sprzedaż powyżej tego trendu (co oznaczałoby również powrót do szybkiego tempa wzrostu obserwowanego bezpośrednio przed pandemią). Dane za 3q21 wskazują jednoznacznie na hamowanie rocznego wzrostu konsumpcji, warto przy tym dodać, że wraz z końcem wakacji rozjazd pomiędzy sprzedażą i konsumpcją w wydatkach kartowych PKO Banku Polskiego zaczął się ponownie zmniejszać” – analitycy PKO Banku Polskiego

„W sierpniu na roczne tempo wzrostu sprzedaży detalicznej wpływały jeszcze, choć w nieco mniejszym stopniu niż w miesiącach wcześniejszych, efekty bazy odniesienia, nieco silniej z kolei wpływała korzystniejsza relacja liczby dni handlowych. W ujęciu zmian miesięcznych oczyszczonych z wahań sezonowych wartość sprzedaży wzrosła o 0,4% m/m, nieco słabiej wobec naszej prognozy i ta skala odbicia nie pozwoliła na nadrobienie lipcowego spadku sprzedaży (-1,5% m/m). Wydaje się, że w kolejnym miesiącu z rzędu można wskazywać na negatywne dla sprzedaży detalicznej efekty otwarcia w trakcie II kw. sektora usługowego i przesuwania wydatków gospodarstw domowych na wcześniej niedostępne usługi – kosztem towarów. Ten efekt najsilniej widoczny jest w przypadku kategorii meble, RTV i AGD (w sierpniu wzrost o zaledwie 0,1% r/r), których sprzedaż rosła dynamicznie od połowy 2020 r. Nasycenie zakupami dóbr trwałych oraz większe możliwości zakupu usług zapewne hamują obecnie popyt na te produkty. Choć w sierpniu dynamika sprzedaży samochodów przyspieszyła (do 5,7% r/r z -2,9% r/r w lipcu), to biorąc pod uwagę efekty liczby dni handlowych oraz okresowy silny spadek bazy odniesienia dla danych z sierpnia, trudno uznać to za na sygnał trwalszego ożywienia. W tym przypadku zapewne cały czas wartość sprzedaży obniżają ograniczenia podażowe zawiązane z brakiem chipów oraz z ograniczeniami w globalnym handlu (zatory w transporcie morskim, lockdowny w Południowej Azji), które przekładają się na wolniejsze tempo produkcji w motoryzacji w Europie. Na niższych bazach sprzed roku w sierpniu wciąż korzystały takie kategorie jak sprzedaż obuwia oraz odzieży czy też książek i prasy (które notowały najsłabsze wyniki przed rokiem). Choć w naszej ocenie efekt wolniejszego wzrostu popytu na towary (przy utrzymaniu solidnego popytu konsumpcyjnego na usługi) będzie cały czas ciążył wynikom sprzedaży detalicznej, to od września oczekujemy wzrostu dynamiki sprzedaży w kierunku 5,0% – 10,0% r/r (zmienność wynikająca z ze zmian baz odniesienia oraz efektów kalendarzowych). Taka sytuacja będzie w decydującym stopniu wynikała z efektu słabszych wyników sprzedaży w okresie jesiennej fali pandemii w 2020 r., początkowo w związku z ograniczeniem mobilności gospodarstw domowych, a w kolejnych miesiącach w wyniku wprowadzanych restrykcji administracyjnych dla działalności części placówek handlowych. W scenariuszu bazowym zakładamy, że bieżąca sytuacja epidemiczna będzie miała minimalny wpływ na wyniki handlu, nie oczekując znaczącej skali administracyjnych restrykcji epidemicznych w tym roku. Gdyby jednak do nich doszło, mogą mieć one w krótkim okresie różny wpływ. Gdyby ewentualne restrykcje ponownie ograniczyły dostęp do usług, handel ponownie mógłby zyskać. Gdyby jednak sytuacja pogorszyła się silniej i restrykcjami zostałby dotknięty także handel, to wyniki sprzedaży byłyby słabsze względem naszej prognozy bazowej” – główny ekonomista BOŚ Banku Łukasz Tarnawa

„Sprzedaż detaliczna wzrosła o 5,4% r/r względem oczekiwań rynkowych 5,3% oraz naszej prognozy 6,8%, po lipcowym odczycie 3,9%. Podróże wakacyjne mogły przyczynić się negatywnie do tego odczytu. W ujęciu po odsezonowaniu sierpniowy odczyt był o 0,4% silniejszy niż poprzedni, dość rozczarowujący, co zasadniczo powinno być interpretowane jako solidny odczyt. Równocześnie sugeruje to spowalnianie tempa, w którym konsumpcja dóbr odbija po pandemii. […] Zakupy żywności oraz paliw wyglądały szczególnie słabo, odpowiednio -1,3% r/r oraz -2,3% r/r, obie kategorie były również ok. 4% niżej niż w tym samym 2019 r. Nie możemy wykluczyć, że dane to wynik spędzenia przez wielu Polaków wakacji za granicami kraju oraz przesuwania wydatków z towarów na usługi. Silny wzrost sprzedaży odnotowano w obuwiu i ubraniach. Jednak inna kategoria towarów, których sklepy zlokalizowane są w galeriach handlowych: meble, sprzęt AGD i RTV, nie zaznała dużego wzrostu sprzedaży % r/r” – analitycy Santander Bank Polska

„Nieznaczne zmiany udziału e-commerce w ogólnej sprzedaży detalicznej są podyktowane sezonowością: sierpień to czas powrotów z wakacji, przygotowań do powrotu do szkół, przedszkoli. Dominują wtedy zakupy podręczników, materiałów szkolnych, wyposażenia/mebli, a to są rzeczy chętnie kupowane przez internet. Dane GUS mówią tylko o pewnym wycinku rynku, są zdjęciem stanu na koniec danego miesiąca. Natomiast na przełomie ostatnich kilkunastu miesięcy doszło do istotnych i postępujących zmian w wielu segmentach e-sprzedaży. Wg najnowszego raportu PMR w zeszłym roku rynek handlu detalicznego w internecie urósł o 45 proc. i osiągnął udziały na poziomie 15 proc. całego handlu w Polsce. Ta sama firma badawcza ocenia, że w 2023 roku ten wskaźnik ma przebić 20 proc., a wg naszych wstępnych prognoz może on dobić aż do poziomu 23 proc. Wzrosty w obszarze online niezmiennie utwierdzają przedsiębiorców w przekonaniu, że obrana droga rozwoju, opierająca się na dynamicznej transformacji cyfrowej (w szczególności handlu) jest właściwa i perspektywiczna – wciąż rośnie liczba sklepów internetowych. Polacy wg badań kupują w internecie coraz częściej, zastępując tym samym tradycyjne/stacjonarne podejście do zakupów. Te istotne zmiany trendów zakupowych zostały dostrzeżone przez przedsiębiorców, a digitalizacja kolejnych specjalizacji, do tej pory odpornych na on-line’owe kanały sprzedaży, staje się normą. Przykładem „nowych” są przedstawiciele branży ogrodniczej, od lat chętnie korzystający z innowacyjnych rozwiązań w obszarach produkcyjnych, jednak równolegle zaniedbujący kanały dystrybucji. Po pandemii już wiedzą, że konieczna jest także otwartość na zmiany związane ze sprzedażą i masowo rozpoczęli proces integracji produkcji ze sprzedażą, wdrażając elektroniczne kanały sprzedaży B2B/B2C, B2B2C” – dyrektor sprzedaży w Unity Group Sebastian Błaszkiewicz

„Sierpień przyniósł zwiększenie udziału kanału online w polskim handlu – to miesiąc powrotów z urlopów, ale i przygotowań do nowego roku szkolnego, stąd wzrosty sprzedaży w kategorii „prasa i książki”. Natomiast bez względu na chwilowe wahnięcia w dół czy w górę miesiąc do miesiąca, udział kanału online w całym handlu będzie rósł w ujęciu rok do roku i tego trendu nie da się już zatrzymać. Coraz częściej pojawiają się prognozy, że w 2021 roku udział transakcji online w całej sprzedaży detalicznej w Polsce będzie już dwucyfrowy (wg metodologii GUS). Przed nami miesiące przedświąteczne, w których co oczywiste, na wszelkie zakupy wydajemy najwięcej w całym roku. Może się okazać, że już w listopadzie lub grudniu bariera dwucyfrowego odsetku e-commerce w całym handlu zostanie przekroczona. Szczególnie, gdy coraz częściej opinię publiczną obiegają informacje o planowanym wprowadzeniu obostrzeń, co zwykle w pierwszej kolejności odcina kupujących od sklepów stacjonarnych w centrach handlowych. Do tego przed nami stałe już w e-commercowych kalendarzach punkty, takie jak Black Friday czy Cyber Monday, które zaczyna się już nawet nazywać po prostu Black Week. Na wzrosty w e-handlu ciągle wpływają, a ich znaczenie będzie rosło, takie czynniki jak zwiększająca się popularność zakupów w platformach społecznościowych czy rosnąca popularność narzędzi pomagających w zakupach online – jak choćby asystenci głosowi, wykorzystujący technologię voice search (Alexa, Siri, Google). Obserwujemy także stale rosnące wartości pojedynczych koszyków. To zaś w dużej mierze zasługa między innymi popularyzacji metod odroczonej płatności, które nad Wisłą oferuje już kilka podmiotów. W perspektywie dekady nawet połowa sprzedaży może być w Polsce dokonywana w online – jesteśmy technologicznie i e-commerce’owo jednym z najszybciej rozwijających się rynków w Europie” – prezes Insightland z Grupy Hexe Capital Katarzyna Iwanich.

Źródło: ISBnews