fbpx
czwartek, 18 lipca, 2024
Strona głównaBiznesTrudny czas dla producentów mleka

Trudny czas dla producentów mleka

Ceny skupu mleka spadają, koszty produkcji pozostają wysokie, a utrzymująca się wysoka inflacja odwodzi konsumentów od zakupu produktów mleczarskich. Problemy trwają już długo. Zdaniem samych producentów zdecydowanie zbyt długo.

Główny Urząd Statystyczny podał, że średnia cena skupu mleka w czerwcu tego roku wyniosła 193,58/1 hl, co sprawia, że była niższa niż w analogicznym okresie zeszłego roku o 14,8 proc. Ceny spadają jednak regularnie. Jeszcze w grudniu ubiegłego roku Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi podawało, że średnia cena skupu mleka w Polsce wynosiła 279,9 zł/100 kg. Problem jest poważny, bo choć od początku roku wielkość skupu oscyluje wokół wartości +2 proc., o tyle od stycznia ceny spadły o jedną czwartą.

Spadają także ceny najważniejszych produktów mleczarskich. Jak informuje Związek Polskich Przetwórców Mleka, od początku roku spadły ceny: jogurtu naturalnego o 4,73 proc., kefiru o 4,53 proc., mleka spożywczego UHT o 11,84 proc., śmietany i śmietanki o 3,73 proc., masła konfekcjonowanego o 8,31 proc., sera typu gouda o 12,85 proc., a sera edamskiego o 26,23 proc.

Sytuacja jest niepokojąca, ponieważ funkcjonujące w Polsce firmy, aby utrzymać się na rynku, muszą nadal obniżać ceny. Masło z Polski jest dziś droższe niż niemieckie, a odtłuszczone mleko w proszku przebija ceną ten sam produkt z Niemczech, Holandii czy Francji.

Widmo bankructw

Część hodowców traci argumenty przemawiające dziś za utrzymaniem produkcji. O ile sytuacja z trudnego roku 2021 nastręczała producentom wielu wątpliwości, o tyle przy życiu utrzymywała ich wysoka cena mleka. Dziś tego przywileju nie ma, a koszty produkcji utrzymują się na zbyt wysokim poziomie. W perspektywie kolejnych miesięcy może to przełożyć się na zniknięcie z rynku kolejnych gospodarstw. Byłoby to wydarzenie wpisujące się w pewien ogólny wieloletni trend. Jeszcze w 2015 r. w Polsce funkcjonowało około 130 hurtowych dostawców mleka, dziś liczba ta oscyluje wokół 90 tysięcy. Problemów jest zresztą więcej. Producentom daje się we znaki brak zastępowalności pokoleń. Młodzi ludzie odchodzą od przejmowania gospodarstw po rodzicach, wiążąc swoją przyszłość z nierolniczymi profesjami, co pogłębia proces dezagraryzacji wsi. W sektorze wciąż brakuje także rąk do pracy. Niemałym problemem jest również niepewność wobec relacji z Ukrainą.

W nieco lepszej sytuacji są dziś zakłady, które swoją produkcję ukierunkowują na rynki eksportowe. Pomocne okazuje się też przestawienie produkcji na możliwie najbardziej opłacalne kategorie produktów, ale na to nie każdy producent może sobie dziś pozwolić. Mniej elastyczne w tym względzie zakłady stają się bohaterami historii o kolejnych przejęciach i upadłościach. Pewnej nadziei upatrywano także w podniesieniu unijnych cen interwencyjnych OMP i masła, ale propozycja ta – deklarowana zresztą przez polski resort rolnictwa na jednym z posiedzeń Rady UE – nie spotkała się z aprobatą.

Polityka przeciw mleczarstwu

Napięte stosunki w obszarze rolniczej wymiany handlowej między Polską a Ukrainą dają się we znaki krajowemu sektorowi mleczarskiemu. Polska jest największym unijnym dostawcą produktów mleczarskich na Ukrainę, a kwietniowe zamknięcie polskiej granicy dla ukraińskich dostaw przełożyło się na prowadzenie wzmożonych kontroli transportów mleka po ukraińskiej stronie granicy. Dziś nasz kraj zagospodarowuje około 60 procent wspólnotowego eksportu mleka na Ukrainę. Polacy obawiają się utraty tego rynku przez polityczne zawirowania. Zarówno Polsce jak i Ukrainie zależy dziś na tym, aby produkty mleczne miały zagwarantowany swobodny przepływ, ponieważ – mówiąc wprost – obie strony finansowo na tym korzystają. Polska obawia się także, że ewentualne zamknięcie ukraińskiego kierunku eksportowego mogłoby zamknąć drogę do pełnego powrotu do niego w przyszłości.

Katastrofalne skutki dla sektora mleczarskiego mogłaby przynieść także tworzona w gmachu MRiRW tak zwana ustawa hiszpańska, czyli dokument, którego jednym z elementów jest zapis stanowiący, że cena, którą dostawca otrzymuje za swoje produkty każdorazowo musi być wyższa aniżeli koszty produkcji poniesione przez dostawcę. Co więcej – hiszpańska wersja ustawy rozciąga opisaną zależność na cały łańcuch handlowy. Oznacza to, że np. sieci sklepów również nie mogą kupić od przetwórni produktów po cenie niższej niż poniesione przez nią koszty.

Na podstawowym poziomie sama idea wygląda pięknie, ale tak daleko idąca ingerencja w rynek może przynieść fatalne rezultaty. Sektor mleczarski w Polsce zwraca uwagę, że implementacja przepisów ustawy hiszpańskiej mogłaby, w sytuacji bessy na rynku, wyrzucić z rynku podmioty, które nie będą skłonne do obniżek cen. Byłby to cios wymierzony w szczególności w małych producentów. Jeśli dostawcy zostaną pozbawieni możliwości konkurowania na rynku ceną, stracą możliwość sprzedaży produktów i upadną. Ustawa hiszpańska w samej Hiszpanii została zresztą zaskarżona przez tamtejszych producentów mleka.

Pozostaje mieć nadzieję, że Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi porzuci ten kontrowersyjny pomysł, którego długofalowe konsekwencje mogą pozostać z nami na zbyt długo.

 

Jacek Podgórski
Jacek Podgórski
Dyrektor Forum Rolnego Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Członek zespołu problemowego ds. ubezpieczeń społecznych oraz zespołu problemowego ds. międzynarodowych Rady Dialogu Społecznego. Były dyrektor Forum Podatkowo-Regulacyjnego w Departamencie Prawa i Legislacji ZPP. Wieloletni dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej. Autor licznych publikacji z zakresu funkcjonowania gospodarki rolnej Polski i Unii Europejskiej. Były dziennikarz i felietonista.

INNE Z TEJ KATEGORII

Branża noclegowa liczy długi i wypatruje gości

Rusza sezon dla turystycznych obiektów noclegowych. Bez wątpienia przedsiębiorcy oferujący zakwaterowanie liczą, że w nadchodzących miesiącach utrzyma się tendencja z zeszłego roku, gdy liczba turystów, którym udzielono noclegów wzrosła o blisko 6 proc.
5 MIN CZYTANIA

„Drapieżne koty” z Polski sprawdziły się na polu walki. Ukraińcy zwiększają zamówienia

Polskie wozy bojowe Oncilla, wyprodukowane przez firmę Mista ze Stalowej Woli, doskonale sprawdziły się na polu walki. Na froncie walczy już setka transporterów. Ukraińska armia zamówiła kolejną partię „drapieżnych kotów”.
2 MIN CZYTANIA

Polski drób niedługo znajdzie się na azjatyckich stołach

– Produkujemy rocznie trzy miliony ton mięsa drobiowego. To najwięcej w UE – zaznacza Dariusz Goszczyński, prezes zarządu Krajowej Rady Drobiarstwa – Izba Gospodarcza (KRD-IG). Według niego, wysoka jakość rodzimego drobiu predestynuje go do sprzedaży nawet na tak wymagających rynkach jak Japonia czy Hongkong.
4 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Jak uzdrowić krajową legislację?

W Polsce o procesie legislacyjnym trudno dziś mówić bez emocji. Złośliwie można by powiedzieć, że jest to wprawdzie proces, ale nie stanowienia prawa, tylko jego masowej produkcji. I to produkcji marnej jakości. Nie pozostaje to bez znaczenia dla biznesu, który o legislacji myśli z uzasadnioną trwogą.
6 MIN CZYTANIA

Obudzić z marazmu polski rynek pracy!

Polski rynek pracy w niedalekiej przyszłości będzie borykać się z niedoborem pracowników znacznie przewyższającym dzisiejsze, sygnalizowane przez przedsiębiorców, problemy. Wskaźniki demograficzne nie pozostawiają tu złudzeń. Pozostaje tu zatem pytanie – co robić?
5 MIN CZYTANIA

Polska powinna mieć swoją rakiję

Produkcja destylatów to element tradycji i kultury wielu regionów świata. Polska wcale nie jest tu białą plamą na mapie świata, ale od innych miejsc w samej choćby Unii Europejskiej odróżnia nas to, że wytwarzanie trunków o „słusznym” woltażu w domowych warunkach jest nad Wisłą po prostu nielegalne.
4 MIN CZYTANIA