Nastąpiła eskalacja politycznej poprawności jako nowej formy cenzury. Dwa lata temu “ABC Cultural” dokonała szczegółowej analizy tego zjawiska w pogłębionym materiale, który dziś, gdy niszczone są pomniki w imię politycznie poprawnego rewizjonizmu, należy sobie przypomnieć.

Poprawność narodziła się z dobrych intencji, z chęci ochrony mniejszości. Ale coraz więcej intelektualistów uważa, że ostatecznie powstał potwór, wirus, który zatyka naczynia włosowate wolności słowa i otwartej debaty, niszczy to, co wciąż nazywamy wielką cywilizacją zachodnią.

Tak zwane „bezpieczne przestrzenie” zostały utworzone na anglosaskich kampusach uniwersyteckich, gdzie każdy student może, według promotorów, wyrazić siebie „takim, jakim jest”, bez obawy, że poczuje się nieswojo lub niepewnie z powodu swojej płci, rasy, pochodzenia etnicznego, orientacji seksualnej, biografii, bagażu kulturowego, religii, wieku lub tożsamości fizycznej lub psychicznej. Klaskanie nie jest dozwolone na niektórych forach dyskusyjnych. Uważa się, że dźwięk klaskania rąk może być agresywny dla niektórych osób (m.in. z autyzmem), dlatego zastępuje się go machaniem rękami, czyli tak zwanymi „jazz hands”.

Czarny Hamlet

Neutralne łazienki, aby nie urazić tzw. mniejszości transpłciowej. Język inkluzywny, czasem eliminujący męską płeć, jak robią to już niektórzy posłowie. Lista zabronionych lub niepolecanych kostiumów na Halloween. Zakazane słowa, jak „macierzyństwo” lub „ojcostwo” na University of New Hampshire, ponieważ „determinują płeć”. Sztuki teatralne, w której Hamlet, średniowieczny duński książę, jest grany przez czarnoskórego aktora w imię poprawności. I długa lista „nadużyć”, z którymi należy aktywnie walczyć: „przywileje białych”, ucisk patriarchalny, islamofobia, prawa płci…

Najostrzejsi krytycy tego zjawiska mówią nawet o „lewicowym kulturalnym McCarthyzmie”. Nowe wyznanie ma potężnych sojuszników. Technologiczni giganci z Doliny Krzemowej, Hollywood lub tak wpływowe media, jak „The New York Times” czy magazyn „The Atlantic” są mistrzami subkultury poprawności politycznej.

Cenzura na Facebooku

Debata na temat aborcji na Uniwersytecie Oksfordzkim została zawieszona, ponieważ wśród tych, którzy mieli się wypowiadać, było dwóch mężczyzn. Facebook cenzuruje klasyczne obrazy, arcydzieła sztuki chwalone przez wieki, ponieważ pokazują one akty (podczas gdy, bez specjalnego trudu, można znaleźć tam nawet instrukcje montażu bomby). Rezygnacja ze świąt chrześcijańskich i ich symboli w większości krajów chrześcijańskich, aby nie irytować mniejszości. Rektorzy nazywani „faszystami” za promowanie swobodnej konfrontacji idei, intelektualnej wymiany, która irytuje delikatnych młodych ludzi znanych w świecie anglosaskim jako „pokolenie płatków śniegu”, (termin ukuty w 1996 roku w powieści „The Fight Club”). Lub skandale tak głośne jak ten z dziewczętami z Rotherham, w północnej Anglii: od lat grupa chłopców z Pakistanu nękała białych nieletnich z niższej klasy, ale pomimo skarg niektórych urzędników służby społecznej, administracji miejskiej, Partia Pracy zignorowała zgłoszenia z obawy, że reakcja zostanie uznana za ksenofobiczną i rasistowską.

Barrick Gold jest największym na świecie międzynarodowym przedsiębiorstwem z branży wydobywającej złoto, ale prowadzi też działalność filantropijną. Dwa razy w roku organizuje tak zwane „debaty Munka” w Toronto, podczas których czterech intelektualistów dyskutuje publicznie o wielkich pytaniach współczesności. W maju przyszła kolej na poprawność polityczną. Przeciw niej wypowiedzieli się aktor i pisarz Stephen Fry oraz kanadyjski psycholog Jordan Peterson. Na korzyść poprawności zaś Michelle Goldberg, felietonistka NYT i autorka „bestsellerów” na temat „tożsamości” oraz Michael Eric Dyson, socjolog, pisarz i eseista, profesor w Georgetown i autor znanego tekstu „Kazanie przeciwko białej Ameryce”.

Ludzie na muszce

„Należy skoncentrować się na ochronie osób, które są na celowniku ze względu na swoją tożsamość. Brak szacunku dla tożsamości prowadzi nas do poważnych zaniedbań” – uzasadniała Michelle Goldberg. Dyson bronił „bezpiecznych przestrzeni” na terenie kampusu, twierdząc, że „jeśli jesteś biały, Stany Zjednoczone to gigantyczna bezpieczna przestrzeń”.

Jordan Peterson był nieustępliwy w swojej krytyce: „Bez wolności słowa nie ma prawdziwej myśli”. Stephen Fry był zaniepokojony: „Postępy Oświecenia są systematycznie i celowo odpychane”. Po intensywnej debacie kwestia została poddana pod głosowanie opinii publicznej: 70 proc. było przeciwnych poprawności politycznej i tylko 30 procent było za.

Inne sondaże to potwierdzają. Sam magazyn „Atlantic” opublikował taki sondaż, w którym 80 proc. ankietowanych popiera twierdzenie, że „poprawność polityczna jest problemem w Stanach Zjednoczonych” (wbrew przewidywaniom, wśród mniejszości latynoskich i azjatyckich oraz Indian amerykańskich ten procent był jeszcze wyższy). Niektórzy politolodzy uważają, że triumf Donalda Trumpa, to szczyt politycznej niepoprawności, wiąże się z rosnącym wprowadzaniem miękkiej dyktatury poprawności, która często poddaje próbie czysty zdrowy rozsądek albo instytucje, które trwają od wieków, takie jak rodzina, obecnie nazywana „tradycyjną” z pewnym nacechowaniem negatywnym. Partia Demokratyczna, mająca obsesję na punkcie służenia mniejszościom, nie jest w stanie stworzyć przemówienia, które trafi do całego społeczeństwa i płaci za to przy urnie wyborczej.

Toksyczna dynamika

W debacie w Toronto gwiazdą wieczoru stał się 61-letni Stephen Fry, pulchny londyński aktor, prezenter, komik i eseista. Ubrany w biały garnitur Fry przedstawił się jako „lewica ze starej szkoły”, a także doskonały kandydat do ochrony gejów i Żydów. Dlatego jego wystąpienie przeciwko politycznej poprawności nabrało szczególnej wymowy: „To musi się skończyć. Ta uraza, gniew, wrogość i bigoteria, Ta absolutna pewność, że albo z nami, albo przeciwko nam, musi się skończyć. Mamy do czynienia z toksyczną, binarną dynamiką. Szaleństwo, które nie zatrzymane, zniszczy nas”. Fry zaskoczył, gdy skupił się na swojej krytyce: „Moim największym sprzeciwem wobec politycznej poprawności jest to, że nie sądzę, żeby to działało. Ludzkość popełnia duży błąd, kiedy woli mieć rację, aby być skutecznym, a poprawność polityczna stawia na poprawność, a nie skuteczność”.

Jego zdaniem świat posunął się naprzód dzięki „heretykom, marzycielom, buntownikom i sceptykom”. Właśnie ci, którzy zostaną wyrzuceni z niektórych kampusów, w których studenci nie chcą konfrontować pomysłów sprzecznych z ich światopoglądem (to samo dzieje się w mediach społecznościowych, medium, które poprzez kliknięcie „lubię to” przyczynia się do potwierdzenia własnych uprzedzeń).

Fry zakończył wystąpienie sugestywnym cytatem matematyka i filozofa Bertranda Russella: „Jedną z najbardziej bolesnych rzeczy naszych czasów jest to, że ci, którzy mają absolutną pewność, są głupi, a ci, którzy mają wyobraźnię i zdolność do rozumienia, są pełni wątpliwości i niezdecydowania”.

Rosnące protesty przeciwko politycznej poprawności zaczynają również rozbrzmiewać w Hiszpanii „dla wszystkich”. Kilka dni temu Ana Belén, która określa się jako feministka z lewicowymi poglądami, narzekała w ABC, że Rafael Azcona, nowatorski i błyskotliwy scenarzysta z Berlangi, „nie mógłby dziś robić kina, co jest okropne”. „Polityczna poprawność już dawno wymknęła się spod kontroli i zmusza nas do cofnięcia się”. Vargas Llosa podsumowuje ją jako „wroga wolności”. Pisarka Julia Navarro buntuje się również: „Nie lubię politycznie poprawnego społeczeństwa. Martwię się o wolność wypowiedzi, że ludzie zaczynają się powstrzymywać ze względu swoich poglądów”, powiedziała tej gazecie.

Darío Villanueva , dyrektor Akademii Królewskiej, zabrał głos podczas marcowej konferencji: „To nowa forma cenzury. Przewrotna cenzura, na którą nie byliśmy przygotowani, ponieważ nie jest ona wykonywana przez państwo, rząd, partię lub Kościół, lecz raczej rozprasza fragmenty tego, co nazywamy społeczeństwem obywatelskim”. Dla Villanuevy to negowanie racjonalizmu. Inni myśliciele podkreślają, że zachęca do autocenzury, co może być sposobem na stłumienie kreatywności i wolności wypowiedzi.

Czy chcemy społeczeństwa, które zakazuje wszelkiego sprzeciwu w imię większego komfortu mniejszości? Czy myśl może posunąć się naprzód, a zatem i ludzkość, jeśli konfrontacja idei jest ograniczona? Polityczna poprawność mogła być przyjacielskim projektem w swej genezie, ale coraz więcej głosów z całego świata politycznego, w tym także z umiarkowanej lewicy, głośno oskarża ją o zlikwidowanie wolności słowa, otwartej debaty i wymiany pomysłów.

Źródło: Luis Ventoso/abc.es