Choć od 1 stycznia 2020 r. w Polsce obowiązuje ustawa mająca ograniczyć zatory płatnicze, to w rzeczywistości ciągle jest to problem dla polskich firm – wynika z artykułu opublikowanego w „Tygodniku Gospodarczym” Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

estoński cit firmy komandytowe - grafika wpisu
Edar/Pixabay

PIE podał, że w 2021 r. aż 59 proc. polskich firm nie odnotowało zmian w zakresie spadku zatorów płatniczych. Poprawę sytuacji odczuło 10 proc. ankietowanych przedsiębiorstw. Jednocześnie zatory płatnicze stanowiły duży – lub bardzo duży – problem dla 40 proc. firm. Jest on bardziej odczuwalny wśród firm małych i średnich niż dużych.

„Obawiają się one sytuacji, w której firma, nie dostająca należności w terminie, ma problem z płynnością, co może prowadzić do upadku przedsiębiorstwa. Firmy duże łagodniej podchodzą do nieterminowego regulowania należności przez odbiorców produktów/usług, gdyż często to właśnie one nie płacą terminowo. Wynika to z ich lepszej pozycji wobec partnerów biznesowych i często też korzystniejszej sytuacji ekonomicznej” –  napisano w analizie Instytutu.

Jeśli chodzi o branże, to zatory płatnicze są najbardziej odczuwalne dla branży transportowej i logistycznej, u których aż dla 54 proc. mają one duże lub bardzo duże znaczenie. Drugie miejsce zajęła branża budowlana i produkcyjna z wynikiem 40 proc.

„Wyniki badań potwierdzają, że wprowadzone regulacje prawne nie pozwalają na skuteczne eliminowanie opóźnień w płatnościach. Nadzieję na poprawę sytuacji dają prace nad kolejną nowelizacją przepisów. Prace zmierzają w kierunku rozwiązań wyposażających UOKiK w instrumenty skuteczniejszej walki z zatorami płatniczymi, jak i usprawnienia postępowań w tym zakresie” – podsumowano w analizie.

Źródło: Tygodnik Gospodarczy PIE

Poprzedni artykułAtak Rosji na Ukrainę, czyli na kim można polegać…
Następny artykułPolski biznes na Ukrainie, ukraiński – w Polsce. Jak agresja Rosji zmieni te relacje?