Wojna na Ukrainie podkreśliła rosnące znaczenie przestrzeni kosmicznej dla armii na Ziemi. W wywiadzie dla BBC szef amerykańskich sił kosmicznych generał Jay Raymond opisuje ją jako „pierwszą wojnę, w której komercyjne możliwości kosmiczne naprawdę odegrały znaczącą rolę”.

Wojna na Ukrainie to pierwszy poważny konflikt, w którym obie strony tak bardzo uzależniły się od działań w przestrzeni kosmicznej. „Wykorzystujemy przestrzeń kosmiczną, aby pomóc w precyzyjnym uderzeniu, do ostrzegania przed pociskami, o wszelkim zagrożeniu, które może nadejść dla Stanów Zjednoczonych, naszych sojuszników lub partnerów” – mówi gen. Raymond, nie podając jednak szczegółów działań.

W kosmosie znajduje się już ponad 5000 satelitów – większość jest eksploatowana w celach komercyjnych. Ale wśród nich są setki dedykowanych satelitów wojskowych – najwięcej mają USA, Rosja i Chiny. Ukraina nie ma żadnego. Jednak na wiele sposobów otrzymała znaczącą pomoc z Zachodu.

Pierwszym rodzajem wsparcia jest dostarczanie informacji wywiadowczych, obserwacyjnych i rozpoznawczych. Ukraina miała dostęp do bezprecedensowej liczby komercyjnych zdjęć satelitarnych. Niedawno dyrektor amerykańskiej Narodowej Agencji Wywiadu Geoprzestrzennego powiedział, że w okresie poprzedzającym wojnę ponaddwukrotnie zwiększyła się liczba komercyjnych zdjęć dostępnych na Ukrainie.

Wiceszef lotnictwa brytyjskiego Paul Godfrey, który kieruje brytyjskim dowództwem kosmicznym mówi, że w czasie, gdy dostarczane jest Ukrainie komercyjne i cywilne ISR (rozpoznanie) „jest wiele krajów posiadających zdolności wojskowe w kosmosie również obserwujących Ukrainę”.

Kosmiczny ISR pomógł zidentyfikować początkowe gromadzenie się sił rosyjskich przed inwazją 24 lutego oraz przemieszczanie się oddziałów i sprzętu wojskowego od tego czasu. Satelity były wykorzystywane do śledzenia rosyjskich okrętów wojennych na Morzu Czarnym, w tym krążownika Moskwa, który został zatopiony przez Ukrainę. Radar wczesnego ostrzegania – taki jak gigantyczny w RAF Fylingdales w North Yorkshire – był również w stanie śledzić wystrzeliwanie pocisków balistycznych.

Godfrey mówił również, że satelity ISR są niezbędne do „mówienia prawdy” o wojnie. Podaje przykład masakry w Buczy. Rosjanie twierdzili, że ciała zmarłych cywilów były już na ulicach, kiedy przybyli, co zostało negatywnie zweryfikowane zdjęciami satelitarnymi z oznaczeniem czasu.

Media także miały bezprecedensowy dostęp do komercyjnych zdjęć satelitarnych, które mogą być wykorzystywane do potwierdzania wydarzeń w terenie. Obejmuje to np. identyfikację masowych grobów lub niedawny atak Ukrainy na rosyjską bazę lotniczą na Krymie. Radary wczesnego ostrzegania były również w stanie śledzić wystrzeliwanie pocisków balistycznych.

Stany Zjednoczone prowadzą obecnie zaawansowane dyskusje na temat instalacji większej liczby gigantycznych radarów w Wielkiej Brytanii, aby mieć lepszy wgląd w to, co dzieje się w kosmosie. A ostatnio ukraińscy ochotnicy zebrali środki, aby kupić satelitę, który ma pomóc wojsku tego kraju w wykrywaniu rosyjskich celów. Satelita Sar (Synthetic Aperture Radar) fińskiej firmy ICEYE okazał się niezwykle skuteczny – w ciągu zaledwie dwóch dni jego użytkowania rosyjskie straty wojskowe przekroczyły 16 mln USD. To więcej niż koszt zakupu satelity – mówią ukraińscy urzędnicy.

Przestrzeń kosmiczna była też kluczowa dla komunikacji. Na początku wojny Rosja przeprowadziła serię ataków wojskowych i cyberataków, aby zniszczyć kluczowe węzły komunikacyjne Ukrainy.

Kosmos odegrał znacząca rolę również w działaniu internetu na Ukrainie. Elon Musk wysłał tam tysiące zestawów internetowych Starlink, dając dostęp do konstelacji satelitów SpaceX na orbicie, co gwarantowało stały dostęp do kosmicznego internetu. Było to niezbędne do zapewnienia ukraińskiej armii bezpiecznej komunikacji i świadomości sytuacyjnej przez całą wojnę.

Ukraina odniosła duży sukces w namierzaniu kluczowych rosyjskich celów za pomocą precyzyjnych rakiet HIMARS, które mają zasięg do 80 km i są naprowadzane przez GPS. Zostały wykorzystane do niszczenia kluczowych celów, takich jak składy amunicji i centra dowodzenia znajdujące się daleko za linią frontu. Niedawno Stany Zjednoczone dostarczyły Ukrainie kierowane przez GPS pociski artyleryjskie Excalibur – celniejsze niż tak zwana „głupia amunicja”.

Zarówno Rosja, jak i ostatnio Ukraina polegają na pozycjonowaniu, nawigacji i pomiarze czasu (PNT) w przestrzeni kosmicznej, aby przeprowadzać precyzyjne ataki na kluczowe cele, przy czym rosyjskie pociski manewrujące do określania swoich celów wykorzystują własne satelity pozycjonujące Glonass.

BBC/KR

Poprzedni artykułApel producentów żywności w sprawie „afery paszowej”
Następny artykułDobre wieści z sektora motoryzacji – branża wychodzi na prostą