fbpx
środa, 21 lutego, 2024
Strona głównaŚwiatChińska polityka demograficzna, czyli zabawa w chowanego z kobietami

Chińska polityka demograficzna, czyli zabawa w chowanego z kobietami

Jeszcze 10 lat temu druga ciąża w Chinach stwarzała ryzyko przymusowej aborcji, a na rodziny posiadające więcej niż jedno dziecko nakładano surowe kary finansowe. Teraz sytuacja się zmieniła.

Komunistyczna Partia Chin obecnie desperacko próbuje zachęcić kobiety do posiadania większej liczby dzieci, aby odmłodzić populację. Tymczasem Chinki stawiają opór i liczba urodzeń spada. W 2022 r. urodziło się mniej niż 10 milionów dzieci (w porównaniu z około 16 milionami urodzeń w roku 2012). Zdaniem ekspertów Chiny zmierzają w kierunku zapaści demograficznej.

Według niektórych prognoz populacja Chin, wynosząca obecnie około 1,4 miliarda, spadnie do około pół miliarda do 2100 r. Zdaniem władz winę za ten stan rzeczy ponoszą kobiety.

Pekin robi, co może – począwszy od organizacji partyjnych wykładów na temat „wartości rodzinnych”, które odnoszą niewielki skutek, a skończywszy na stalkowaniu kobiet przez urzędników państwowych uprawiających telefoniczną propagandę na rzecz posiadania dzieci. Mimo iż w Chinach od prawie 10 lat nie obowiązuje już polityka jednego dziecka, to wciąż w mentalności społeczeństwa funkcjonuje przekonanie o wyższości posiadania syna nad córką. Nic więc dziwnego, że w wielu kręgach kulturowych na rodziny, które posiadają jedno dziecko – córkę – wywierana jest presja posiadania kolejnych dzieci w nadziei urodzenia chłopca.

Coraz mniej dzieci

Jednak wielu młodych ludzi w Chinach, zniechęconych słabą gospodarką i wysokim bezrobociem, szuka alternatywy dla sposobu życia swoich rodziców. Wśród kobiet panuje przekonanie, że dotychczasowa formuła małżeństwa i konieczność posiadania dzieci są przestarzałe. Młode Chinki uważają, że opieka nad starzejącymi się krewnymi i praca nie pozostawiają miejsca dla dzieci i męża. Część z nich jest zdania, że mężczyźni w Chinach decydują się na ożenek z uwagi na postrzeganie kobiety w małżeństwie jako opiekunki męża i dzieci oraz starzejących się teściów. Taki sposób życia nie podoba się coraz większej liczbie Chinek, które nie tylko rezygnują z posiadania dzieci, ale także nie chcą wychodzić za mąż.

Kiedy Pekin w 2015 r. oznajmił zniesienie obowiązującej od 35 lat polityki jednego dziecka, urzędnicy spodziewali się wyżu demograficznego. W obawie przed baby boomem wybudowano nowe oddziały położnicze i przedszkola, które po kilku latach zamknięto. Zamiast wyżu liczba urodzeń z roku na rok spada. W 2022 r. liczba przedszkoli w Chinach zmniejszyła się o 2 procent, co stanowi pierwszy spadek liczby przedszkoli od 15 lat. Demografowie przewidują, że dane za 2023 r. wykażą liczbę urodzeń w Chinach poniżej 9 mln.

Polityka jednego dziecka spowodowała znaczną część ponurej sytuacji demograficznej w Chinach: jest mniej młodych ludzi niż w przeszłości, w tym każdego roku o miliony mniej kobiet w wieku rozrodczym. Kobiety te coraz niechętniej wychodzą za mąż i nie mają dzieci, co przyspiesza spadek liczby ludności. W Chinach w 2022 r. zarejestrowano 6,8 mln małżeństw – w porównaniu z 13 mln w 2013 r. Całkowity współczynnik dzietności (czyli średnia liczba dzieci, jakie kobieta rodzi w ciągu całego życia) w 2022 r. zbliżył się do jednego porodu na kobietę, wynosząc 1,09. W 2020 r. wyniósł on 1,30, to znacznie poniżej 2,1 potrzebnego do utrzymania populacji na stabilnym poziomie. Tak zła sytuacja demograficzna rodzi obawy części kobiet co do powrotu aranżowanych małżeństw. Na szczęście Pekin bardziej skłania się ku zachętom niż przymusowi, jaki cechował politykę jednego dziecka. Mowa tutaj o zachętach finansowych nie tylko za posiadanie drugiego i kolejnego dziecka, ale nawet za zawarcie małżeństwa przed 25. rokiem życia.

Zabawa w chowanego

To co aktualnie dzieje się w Chinach to zabawa w chowanego. Chińskie kobiety przeszły od prób unikania kary za posiadanie zbyt wielu dzieci do bycia prześladowanymi, aby mieć ich więcej. Jeszcze 10 lat temu kobieta będąca w drugiej ciąży była przymuszana przez urzędników państwowych do dokonania aborcji. W razie nieusunięcia dziecka miejscowi urzędnicy ds. planowania rodziny mieli prawo ukarać ją i jej męża grzywną w wysokości (w przeliczeniu) ok. 10 tys. dolarów, a także zmusić kobietę do wszczepienia wkładki wewnątrzmacicznej, aby zapobiec kolejnej ciąży. W wielu prowincjach kobiety posiadające więcej niż jedno dziecko były zobowiązane do badań ginekologicznych co trzy miesiące.

Aktualnie komunistyczne władze zaostrzyły prawo wydawania licencji dla klinik wykonujących zabiegi medyczne mające na celu uniemożliwienie zajścia w ciążę. W 1991 r. – w szczycie polityki jednego dziecka – wykonano 6 mln podwiązań jajowodów i 2 mln wazektomii. W 2020 r. odbyło się 190 tys. podwiązań jajowodów i 2,6 tys. wazektomii. W mediach społecznościowych ludzie narzekają, że umówienie się na wazektomię jest tak samo trudne, jak wygrana na loterii. Urzędnicy próbowali także ograniczyć aborcję, kluczowe narzędzie w okresie polityki jednego dziecka. Liczba ta spadła o ponad jedną trzecią – z ponad 14 mln w 1991 r. do prawie 9 mln w 2020 r. Co ciekawe, od 2020 r. Chiny przestały publikować dane na temat wazektomii, podwiązania jajowodów i aborcji.

Powrót do konfucjanizmu?

Wang Feng, profesor socjologii na Uniwersytecie Kalifornijskim w Irvine stwierdziła, że w chińskim społeczeństwie zaszły dwie sprzeczne zmiany: rosnąca świadomość praw kobiet i coraz bardziej patriarchalna polityka. Po raz pierwszy od ćwierćwiecza żadna kobieta nie znalazła się wśród dwudziestu najwyższych urzędników Biura Politycznego. Od czasu objęcia władzy przez Xi w 2012 r. Chiny spadły o 38 miejsc w raporcie Światowego Forum Ekonomicznego dotyczącym różnic między płciami (na 107. miejsce w rankingu 146 krajów za rok 2023).

W epoce Mao partia obiecała położenie kresu tradycjom konfucjańskim dyskryminującym kobiety. Zamiast tego Xi podkreślił teraz wartości konfucjańskie, w tym synowski obowiązek posiadania dzieci. Niektóre rodziny również wywierają presję na kobiety, aby przyjmowały tradycyjne role. Chiński rząd postrzega feminizm jako nikczemną ideologię wspieraną przez obce siły, w wyniku czego od lat trwają ataki na działaczki na rzecz praw kobiet. Mimo to kobiety coraz częściej wypowiadają się w internecie na temat swoich doświadczeń związanych ze związkami, rodziną i pracą. Ich posty ukazują osobistą formę feminizmu, która jest trudniejsza do wykrycia przez policję.

Źródło: wsj.com
Marta Mita
Marta Mita
Absolwentka handlu międzynarodowego na Uniwersytecie Vigo w Hiszpanii, specjalizująca się w zagadnieniach związanych z Unią Europejską, w szczególności tematyce wpływu prawa unijnego na gospodarkę krajów członkowskich, a także europeizacją społeczeństw w kontekście tożsamości narodowej obywateli. Autorka licznych artykułów poświęconych europejskiemu rynkowi pracy i polityce społecznej.

INNE Z TEJ KATEGORII

Trudeau przekroczył uprawienia pacyfikując „Konwój Wolności”!

Po dwóch latach batalii sądowej Kanadyjski Sąd Federalny orzekł, że rząd premiera Kanady przekroczył prawo korzystając ze specjalnych uprawnień i szykanując kierowców protestujących m.in. przeciwko przymusowi szczepień na COVID-19.
2 MIN CZYTANIA

Paraliż w koreańskiej służbie zdrowia. Wypowiedzenia złożyła połowa młodych lekarzy

Przez Koreę Południową przechodzą potężne strajki lekarzy, którzy protestują przeciwko planom zwiększenia ich liczby w systemie. Prawie 6500 lekarzy złożyło rezygnację ze stanowisk.
2 MIN CZYTANIA

Wojna z Hamasem pogrąża gospodarkę Izraela

Obniżona ocena wiarygodności kredytowej, mniejszy wzrost gospodarczy i załamanie rynku turystycznego to tylko niektóre z efektów trwającej od października wojny Izraela z Hamasem.
< 1 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Japonia poza podium w rankingu największych gospodarek świata

Gospodarka Japonii nieoczekiwanie skurczyła się z powodu słabej konsumpcji krajowej, wpychając kraj w recesję i powodując utratę – na rzecz Niemiec – pozycji trzeciej co do wielkości gospodarki świata.
3 MIN CZYTANIA

Wynagrodzenia w UK wyhamowują. Chwilowy dołek czy kryzys?

Pracownicy w Wielkiej Brytanii nie mogą spodziewać się dużego wzrostu wynagrodzeń. W tym roku pracodawcy planują ograniczyć wydatki związane zatrudnieniem, a w niektórych branżach spodziewane są zwolnienia. Brak podwyżek w większym stopniu dotknie pracowników budżetówki niż sektora prywatnego.
2 MIN CZYTANIA

Gdzie w Europie najlepiej prowadzić biznes?

Małe i średnie przedsiębiorstwa są fundamentem europejskiej gospodarki. W 2023 r. w Unii działało ponad 24 mln takich firm. Aby zwiększać ich liczbę potrzebne jest sprzyjające przedsiębiorczości otoczenie. Które kraje tworzą najlepsze warunki dla przedsiębiorców?
3 MIN CZYTANIA