Polska należy do czołowych unijnych producentów mleka. Nasz kraj wraz z Niemcami, Francją, Holandią, Włochami i Irlandią odpowiada za 70 proc. jego unijnej produkcji. Branża, mimo licznych trudności, relatywnie suchą stopą przechodzi przez ostatnie kryzysy, za co są odpowiedzialne wysokie ceny mleka na rynkach europejskim i światowym.

suju-foto/Pixabay

Jak wynika z prognoz amerykańskiego ministerstwa rolnictwa (USDA) w 2023 r. globalna produkcja mleka wzrosnąć może o około 1 procent względem wyników z roku 2022. Prognozy mogłyby być znacznie bardziej optymistyczne, ale rozwojowe zapędy producentów są skutecznie ograniczane przez coraz wyższe koszty produkcji. W ujęciu globalnym, jak prognozuje USDA, nawet o 10 procent wyższa może być także cena mleka na półkach sklepowych. Podwyżki mają się skupić w pierwszym kwartale bieżącego roku i zanotować spadek szczególnie w drugiej części roku.

Wzrosty, wzrosty, wzrosty

Według najnowszych danych Unii Europejskiej – obejmujących okres od stycznia do września 2022 r. – wartość produkcji mleczarskiej w UE zanotowała rekordowy wzrost. W badanym okresie wyniosła ona 46 mld 316 mln euro, co wobec 35 mld 284 mln w analogicznym okresie roku 2021 stanowi zwyżkę o 31 proc. Sytuacja jest o tyle niecodzienna, że w pierwszych dziewięciu miesiącach 2022 r. skup mleka był niższy o 0,4 proc. niż w podobnym okresie roku 2021.

Tak znaczący wzrost wartości wziął się z historycznie wysokich cen. Jak wskazują analitycy rynku mleczarskiego cena skupu mleka rośnie we wszystkich państwach członkowskich od 2021 r. i na razie niewiele wskazuje na to, aby trend miał zostać odwrócony. Ceny surowca są najwyższe od 2016 r. i w ubiegłym roku wyniosły średnio ponad 48 euro za 100 kg. Najbardziej spektakularne wzrosty cen skupu odnotowano w Rumunii, gdzie mleko było droższe niż w analogicznym okresie roku poprzedzającego o 64,1 proc., w Holandii (wzrost o 61,2 proc.) oraz w Belgii (wzrost o 59 proc.).

W naszym kraju również odnotowano wzrost cen surowca, ale przy tym także rekordowo wysokie koszty produkcji, które poszybują w górę również w pierwszym kwartale tego roku z uwagi na zniesienie niektórych elementów tarczy antyinflacyjnej.

Rolnicy się boją

Producenci mleka w Polsce – choć sytuacja jest analogiczna także w odniesieniu do rolników z innych państw Unii Europejskiej – obawiają się rozwijać swoje gospodarstwa z uwagi na niepewną sytuację finansową, która stanowi wypadkową licznych zawirowań międzynarodowych oraz utrudnień spowodowanych pandemią koronawirusa. Nawet wysokie ceny uzyskiwane przez rolników w skupie nie są w stanie zapewnić im wystarczającego komfortu, który skłoniłby ich do zwiększonej dynamiki inwestycji. Podstawowym hamulcem są tu rekordowe koszty produkcji. Sen z powiek gospodarzom spędzają też wysoka inflacja, dostępność gazu ziemnego niezbędnego to przetwórstwa w sektorze mleczarskim oraz ceny energii. Wszystkie te czynniki skutkują także spadkiem zainteresowania kredytami. Na globalne nastroje – dotyczy to również polskich producentów – oddziałuje również systematycznie malejący popyt ze strony Chin, które w najbliższych latach chcą zamienić wysoki dotychczas import krajową produkcją. Może to niepokoić dostawców znad Wisły, ponieważ Chiny są ważnym kierunkiem eksportu mleka z Polski.

Koszty produkcji determinowane są przez trzy główne czynniki: ceny energii elektrycznej, ceny nawozów oraz ceny pasz. Pasze we wrześniu ubiegłego roku kosztowały nawet 370 euro za tonę. Trudno spodziewać się znaczących spadków na rynkach cen energii, a i nawozy wciąż pozostają na wysokim poziomie cenowym. Te ostatnie niezbędne są do wytwarzania półproduktów do skarmiania zwierząt. Mimo tych trudności średnia marża uzyskiwana przez hodowców w trzecim kwartale roku 2022 była wyższa niż w analogicznym okresie poprzedniego roku.

W długoterminowej perspektywie branża mleczarska obawia się także skutków, jakie produkcji roślinnej przyniesie unijna dyrektywa ograniczająca (o 50 proc.) możliwość stosowania środków ochrony roślin, wyliczając redukcję od poziomu dzisiejszego zużycia tych środków w konkretnych państwach Unii Europejskiej. Zdaniem rolników przełoży się to na spadek produkcji roślinnej, co spowodować może z kolei zmniejszenie dostępności pasz oraz wzrost ich cen.

Wiele wskazuje także na to, że spadek siły nabywczej konsumentów poskutkuje spadkiem popytu na produkty mleczarskie. W obliczu wciąż bardzo wysokiej inflacji trudno nie traktować tu obaw producentów poważnie.

Poprzedni artykułRząd przeznaczy miliard złotych na zieloną energię dla wsi
Następny artykułPotężny przelew z Unii Europejskiej dla Ukrainy