Rzecznik Praw Obywatelskich chce, aby do stażu pracy został wliczony okres prowadzenia działalności gospodarczej oraz zatrudnienia na podstawie umowy cywilnoprawnej.

Problem wliczenia okresu prowadzenia działalności gospodarczej czy też zatrudnienia na podstawie umów cywilnoprawnych wraca jak bumerang. Już w 2010 r. do Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej został przedłożony projekt ustawy, dzięki której możliwym stałoby się wliczanie okresów pracy w indywidualnym gospodarstwie rolnym do pracowniczego stażu pracy. Projekt ten nie doczekał się jednak merytorycznego rozpatrzenia.

Zdaniem obecnego Rzecznika Praw Obywatelskich Marcina Wiącka, brak ustawowej definicji stażu pracy nie może usprawiedliwiać sytuacji dyskryminowania kogokolwiek na rynku pracy. Mowa tutaj o stosowaniu w procesach rekrutacyjnych tak zwanych taryfikatorów kwalifikacyjnych, czyli narzędzia służącego powiązaniu danego stanowiska pracy z posiadanym stażem pracy i kwalifikacjami. Innymi słowy, osoby, które nigdy nie były zatrudnione na podstawie umowy o pracę, nie mogą ubiegać się o zatrudnienie w przypadku stanowisk, dla których taryfikatory kwalifikacyjne przewidują wyłącznie legitymowanie się określonym stażem pracy w ramach stosunku pracy.

Taka dyferencjacja podmiotów nie znajduje racjonalnego uzasadnienia, zwłaszcza że osoby samozatrudnione częściej niż osoby na etacie zmuszone są do podejmowania samodzielnych decyzji biznesowych, co w konsekwencji powoduje, że pracując na etacie, byli przedsiębiorcy są bardziej efektywni niż osoby nigdy nie prowadzące własnej działalności.

W zeszły wtorek zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do minister rodziny i polityki społecznej Marleny Maląg o podjęcie stosownej inicjatywy ustawodawczej w tej kwestii. Jak na razie ministerstwo nie ustosunkowało się do zgłoszonych propozycji zmian. A szkoda, bo to propozycja jak najbardziej sensowna.