Pouczająca debata „okrągłego stołu gospodarczego” miała miejsce w ramach EEC Online. Odbyła się z udziałem przedstawicieli rządu, samorządowców i przedsiębiorców, pod patronatem „Portalu samorządowego”. EEC Online to wydarzenie, podczas którego w dniach 18-20 maja br. debatowano o przyszłości polskiej gospodarki, w tym także o sytuacji miast i jednostek samorządu terytorialnego.

Jaki obraz wyłania się z zapisu tej debaty? Niezbyt optymistyczny. Miasta szafowały wydatkami. Zwiększały zadłużenie. Nie tworzyły poduszki finansowej na wypadek kryzysu, czy większego spowolnienia gospodarczego. Nic więc dziwnego, że epidemia COVID -19 zaskoczyła je niczym „złodziej w nocy”.

– Dziś wszyscy w samorządach mamy fikcyjne budżety – przyznał prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski. Według jego wyliczeń, tylko w tym roku do budżetu Bydgoszczy nie wpłynie od 100 do nawet 150 mln zł zaplanowanych w budżecie dochodów.

Nie tylko przez koronawirusa
Dwa ostatnie miesiące to z jednej strony utracone przez samorządy dochody, z drugiej zaś niezaplanowane wydatki. Gminy ponoszą koszty wdrażania lokalnych tarcz antykryzysowych. Szybkiego ubytku pieniędzy w ich kasach nie da się jednak zrzucić tylko na koronawirusa. Już w 2019 r. samorządy „planowały” niższe dochody własne, przede wszystkim mniejsze wpływy z podatku PIT, ale i z CIT. Pandemiczny kryzys tylko skatalizował ten proces, obnażając prawdę o zarządzaniu samorządowymi środkami, w tym też o gospodarowaniu miejskimi wydatkami.

– Jeszcze w styczniu 2020 r. wpływy z PIT stanowiły ok. 98 proc. dochodów z roku poprzedniego. Jednak w latach poprzednich na początku roku mieliśmy do czynienia z kilkuprocentowym wzrostem, co zawdzięczaliśmy dobrej koniunkturze – tak widzi sytuację cytowany przez „Portal samorządowy” Andrzej Porawski, dyrektor biura Związku Miast Polskich (ZMP).

Ale już Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy, a zarazem przewodniczący Stowarzyszenia „Metropolia Warszawa”, otwarcie mówi o największym tąpnięciu w historii polskiego samorządu. I ostrzega warszawiaków przed możliwością spadku jakości życia.

Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania, uważa z kolei, że zarówno budżety jednostek samorządu terytorialnego, jak też budżet centralny państwa, „wysypią się”, jeśli przedsiębiorcy nie ruszą z produkcją i usługami.
Z ankiety przeprowadzonej przez Związek Miast Polskich wynika, że w 138 miastach w kwietniu br. spadek dochodów z podatku PIT w stosunku do roku poprzedniego wyniósł średnio ok. 40 proc. Nieco mniejszy był spadek dochodów z CIT. Do budżetów miast w kwietniu 2020 r. wpłynęło średnio ok. 30 proc. mniej pieniędzy niż w analogicznym okresie poprzedniego roku.

– Miasta muszą prowadzić politykę adaptatywną. I to nie moje podejście, ale wynikające z prac naukowych. Chodzi o to, że jednostki samorządu terytorialnego w sposób elastyczny podchodzą do potrzeb mieszkańców – radzi wicepremier Jadwiga Emilewicz, minister rozwoju, która również wzięła udział w tej debacie EEC Online.

Długi ciągle rosły
Już po III kw. 2019 r. skala zobowiązań, wynikająca przede wszystkim z zaciąganych przez samorządy kredytów i pożyczek, wyniosła niemal 77,3 mld zł – czyli prawie 1,2 mld zł więcej niż w całym 2018 r. Według „Raportu Rocznego 2019 – sytuacja finansowa JST ” (raport ZBP), zadłużenie ogółem wszystkich jednostek samorządu terytorialnego w latach 2013–2019 wzrosło do 86,6 mld zł, stanowiąc na koniec 2019 roku 36,1 proc. ich dochodów bieżących. Mimo zapewnień miast, że ich długi są pod kontrolą, senacka komisja samorządu terytorialnego i administracji państwowej zamierzała „rozważyć podjęcie inicjatywy ustawodawczej w sprawie nowelizacji ustawy o finansach publicznych”.

– Chodzi o art. 243 ust. 3a, zgodnie z którym do wskaźnika zadłużenia nie wlicza się wydatków na inwestycje, które w co najmniej 60 proc. finansowane są ze środków unijnych. Projekt nowelizacji zakłada zejście do poziomu 40 proc., dzięki czemu więcej inwestycji załapałoby się na tego rodzaju zwolnienie – napisał w styczniu br. „Dziennik Gazeta Prawna”.

Z kolei według informacji Ministerstwa Finansów wynika, że w ciągu roku wartość samorządowych długów w… parabankach wzrosła o ponad 45 proc., sięgając 397,2 mln zł. Samorządom, przede wszystkim z regionu Małopolski, podobno trudno jest uzyskać kredyt w banku. Tak to przynajmniej tłumaczą.
Konkludując: jest w tym wszystkim jeden pozytyw. Koronawirusowy kryzys bezlitośnie odsłania, kto jest dobrym gospodarzem danego miasta, a kto tylko takiego udaje.

Planowany deficyt budżetów poszczególnych miast (na 2020 r., dane zaprezentowane jeszcze w 2019 r. – źródło: „Portal samorządowy”)