Katar potępił zawieszenie dostępu jego przedstawicieli do Parlamentu Europejskiego oraz dochodzenie prowadzone przez Belgię w sprawie korupcji twierdząc, że może to negatywnie wpłynąć na więź z Unią i dostawy gazu ziemnego.

Doha – Katar (fot. Greeker/Pixabay)

W niedzielnym oświadczeniu wydanym przez katarskiego dyplomatę skrytykowano władze belgijskie i podkreślono, że w dochodzeniu w sprawie korupcji wykorzystano niezweryfikowane informacje. Podejrzewa się, że gospodarz mistrzostw świata – Katar, oferował europejskim politykom pieniądze i prezenty, aby wpłynąć na proces decyzyjny w sprawie organizacji mundialu. Eva Kaili, grecka posłanka do Parlamentu Europejskiego, jest jedną z czterech osób oskarżonych o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, o korupcję i pranie brudnych pieniędzy. Podczas zatrzymań, w mieszkaniach prominentnych polityków służby zabezpieczyły co najmniej 1,5 mln euro w gotówce.

Skandal wybuchł w momencie, gdy wiele krajów europejskich zwróciło się do Kataru o dostawy skroplonego gazu ziemnego.

Belgijscy prokuratorzy ujawnili, że prowadzili dochodzenie w sprawie korupcji w Parlamencie Europejskim na ponad rok przed nalotami i aresztowaniami.

„Jest głęboko rozczarowujące, że rząd belgijski nie podjął żadnych wysiłków, aby współpracować z naszym rządem w celu wyjaśnienia faktów” – powiedział katarski dyplomata, podkreślając „bliskie” stosunki z Belgią. „Nasze narody współpracowały podczas pandemii Covid-19, a Katar jest głównym dostawcą LNG do Belgii”.

Katar uważa, że został niesprawiedliwie oskarżony, a opinia publiczna atakuje go za organizację mundialu. „Decyzja o nałożeniu tak dyskryminującego ograniczenia [zawieszenie dostępu katarskich przedstawicieli do PE – red.] (…) będzie miała negatywny wpływ na regionalną i globalną współpracę w zakresie bezpieczeństwa, a także na toczące się debaty na temat ubóstwa i globalnego bezpieczeństwa energetycznego” – powiedział katarski dyplomata sugerując zagrożenie dla przyszłych dostaw gazu do Europy.

Jak donosi „Wall Street Journal” rzecznik Parlamentu Europejskiego odmówił wyjaśnień w sprawie, podobnie jak belgijskie Ministerstwo Sprawiedliwości i Prokuratura Federalna.

Skandalowi w Parlamencie Europejskim towarzyszy wciąż żywa krytyka, ze strony m.in. europejskich polityków, dotycząca organizacji przez FIFA mistrzostw świata właśnie w Katarze. Katarczycy zaś są rozgniewani niesprawiedliwymi – według nich – zarzutami w kwestiach takich jak prawa pracownicze i LGBT. Jak donosi „Financial Times” fala negatywnych komentarzy w mediach oraz wypowiedzi niektórych polityków mogą odbić się na dotychczasowych relacjach z Katarem. Państwo to jest największym na świecie eksporterem LNG i dąży do zbudowania reputacji stabilnego i niezawodnego dostawcy. Jego urzędnicy zwracają uwagę, że Katar nigdy nie nadużył swojej kluczowej roli na rynkach gazu dla korzyści dyplomatycznych. Na przykład w czasie, kiedy kwartet sąsiadów (w tym Abu Zabi) nałożył na nią szkodliwe embargo gospodarcze Doha nie zakłóciła dostaw gazu – nawet do Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Znaczenie Kataru na światowych rynkach gazu wzrosło po kryzysie energetycznym wywołanym rosyjską inwazją na Ukrainę, a rządy europejskie zabiegają o względy Dohy szukając alternatyw dla rosyjskiej energii. W zeszłym miesiącu Katar zgodził się na długoterminowy kontrakt na dostawy LNG do Niemiec i prowadzi rozmowy z innymi krajami, w tym z Belgią i Wielką Brytanią, na temat podobnych umów. Mimo że katarski dyplomata zapewnił w niedzielę w „Financial Times”, że jego kraj nie miesza biznesu i polityki, to unijni politycy zadrżeli. Katar jest bowiem dużym globalnym inwestorem – również w Europie – i gdyby poczuł się niesprawiedliwie traktowany przez swoich partnerów, mógłby skierować swoje nadwyżki dochodów gdzie indziej. Kraje takie jak Katar są w sytuacji, w której mogą wybrać, z kim chcą pracować i to, co się teraz wokół Kataru dzieje, może zmienić jego relacje z wieloma krajami.

Poprzedni artykułPiekarze załamani decyzją w sprawie cen gazu
Następny artykułStrategia ESG w Polsce. Jak to wygląda?