Jak polskie małe i średnie przedsiębiorstwa radzą sobie z kryzysem wywołanym epidemią COVID-19? Czy są gotowe na kolejny lockdown? Przedstawiamy opinie ekspertów branży faktoringowej, która posiada pozarządowe instrumenty wsparcia dla MŚP.

W czerwcu wskaźnik PMI dla Polski osiągnął poziom 47,2 pkt, w lipcu jednak znów znalazł się w strefie lekkiego optymizmu, podnosząc się do 52,8 pkt. Czy zatem możemy mówić, że polscy przedsiębiorcy, zwłaszcza w sektorze przemysłowym, szybko wracają do normalności? Czy zapominają o swoich obawach związanych z płynnością finansową, przerwanymi łańcuchami dostaw i niewypłacalnością kontrahentów? Niestety praktyka biznesowa firm na to nie wskazuje.

– W ostatnich miesiącach zauważyliśmy wzrost zainteresowania faktoringiem pełnym, czyli z ubezpieczeniem od niewypłacalności kontrahenta – informuje nas Jerzy Dąbrowski, prezes Bibby Financial Services. – Przedsiębiorcy decydowali się na ubezpieczanie nawet tych transakcji, które w okresie przed kryzysem nie budziły ich wątpliwości, np. ze sprawdzonym, wieloletnim odbiorcą. Wynikało to z obaw, jakie skutki lockdown może wywołać również w dobrze dotychczas prosperujących firmach. Częściej też klienci prosili nas o pomoc w weryfikacji kontrahentów – dodaje Jerzy Dąbrowski.

Pieniądze na kontach, nie w obrocie

Jakub Siudziński ze szczecińskiej firmy JS Consulting uważa wręcz, że wiele firm pracuje teraz w trybie, który można nazwać „ochroną kapitału”.
– Środki pomocowe powinny być w krwioobiegu przedsiębiorstwa, tymczasem leżą w tej chwili na rachunkach bankowych właśnie ze względu na niepewność i obawy przed kolejnym lockdownem na jesieni – mówi Siudziński. – Przedsiębiorcy nie czują się bezpiecznie – potwierdza tę obserwację Anita Bogush z firmy Security Business. – Zniechęca ich to do realizowania inwestycji. Oczywiście do gospodarki trafiły ogromne środki pomocowe, ale wciąż niejasne są zasady rozliczania tych subwencji. Dlatego obserwuję raczej postawę wyczekiwania i zabezpieczania bieżącej płynności, niż optymizmu – dodaje Anita Bogush.

Również Dariusz Ligocki z Kancelarii Doradztwa Gospodarczego Ligocki dostrzega to „mrożenie” kapitału. Chociaż na rynku widoczna jest teraz nadpłynność, większość firm jest ostrożna, jeśli chodzi o inwestycje czy rozwój działalności. Ligocki zwraca uwagę na fakt, że są firmy, zwłaszcza mocniejsi gracze rynkowi, stały się nieufne wobec swoich kontrahentów, skracając im terminy płatności lub nie wyrażając zgody na cesję faktury.

Wszyscy cytowani eksperci zgodnie podkreślają strategiczne znaczenie płynności finansowej. – Lepiej zapobiegać, niż leczyć – podkreśla Wioletta Wojniusz z firmy Notus. – Płynność finansowa to system naczyń połączonych. Kontrahenci, którzy mają problem z płynnością i nie płacą na czas, mogą przyczynić się do problemów finansowych kolejnych przedsiębiorstw – ostrzega.

Bo będzie lockdown?

Agnieszka Żurek z poznańskiej firmy doradczej Żurek Finanse jest przekonana, że przedsiębiorca nie może uzależniać decyzji o ubezpieczeniu firmy od tego, czy na jesieni będzie lockdown, czy nie.
– Dywersyfikacja podmiotów finansujących, dobry lider oraz przygotowanie kilku strategii biznesowych na wypadek pogorszenia sytuacji w kraju – tak powinno się działać zawsze w okresie kryzysu. Ubezpieczycielowi będzie ciężko pomóc przedsiębiorcy, który wcześniej nie myślał o przyszłości. Trzeba wyprzedzać pewne fakty – mówi Agnieszka Żurek.

O znaczeniu samego faktoringu dla stabilnego i bezpiecznego funkcjonowania firm wydaje się być przekonany także Bank Gospodarstwa Krajowego. Właśnie ruszył nowy program pomocowy pod nazwą Tarcza Faktoringowa. Dzięki gwarancjom BGK możliwe będzie szersze udzielanie finansowania w postaci faktoringu, również tym firmom, które mają słaby profil ryzyka.