Na brak uregulowanych w terminie faktur skarży się aż 83 proc. firm z sektora MŚP. O przekroczeniu terminu płatności o dwa miesiące informuje niemal co trzeci przedsiębiorca. Zaleganie z płatnościami może utrudnić, a nawet sparaliżować pracę niejednej firmy, doprowadzić ją do utraty płynności i zapoczątkować szkodliwy dla gospodarki „efekt domina”.

cloudhoreca/Pixabay

Nieterminowe płatności to bolączka zwłaszcza dla najmniejszych przedsiębiorców. Już jedna, dwie niezapłacone faktury potrafią zdezorganizować pracę firmy. Gdy sytuacja się powtarza, dotykając także wynagrodzenia pracowników, może doprowadzić nawet do niespodziewanych odejść. Niestety – aż 83 proc. przedsiębiorców z sektora MŚP sygnalizuje, że zdarza im się otrzymywać pieniądze po terminie płatności, a odsetek firm wypatrujących swoich pieniędzy wzrósł o 9,4 pkt. proc. w stosunku do poprzedniego kwartału – wynika z badania Skaner MŚP przeprowadzonego dla BIG InfoMonitor w IV kwartale.

– Opóźnienia w płatnościach nawet od jednego gracza może wywołać efekt domina, który sprawia, że w gospodarce tworzą się zatory płatnicze. Są one groźne zwłaszcza w czasie spowolnienia gospodarczego – ostrzega Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Jak wynika też z badania, lepsza sytuacja pod tym względem panuje w handlu, a gorsza w budownictwie.

Nie płacą mi, nie zapłacę i ja

Niemal co trzeci przedsiębiorca, który miał w ostatnim półroczu należności przeterminowane o ponad dwa miesiące ocenia, że sytuacja jest efektem tego, że kontrahenci sami nie otrzymują płatności na czas. Ma być to usprawiedliwieniem dla opóźniania płatności innym. Nadal 81 proc. firm wystawia faktury z odroczonym terminem płatności, a klienci zaledwie co piątej firmy płacą z góry. Do posiadania faktur przeterminowanych o więcej niż 30 dni przyznało się 42,9 proc. firm z sektora MŚP sprzedających z odroczonym terminem płatności. W grupie firm cierpiących z powodu opóźnień w płatnościach istotnie częściej znajdują się małe i średnie przedsiębiorstwa oraz producenci.

Koniec roku będzie lepszy?

Przedsiębiorcy mają nadzieję, że końcówka roku będzie lepsza i poprawi się szybkość regulowania długów przez wierzycieli oraz płynność ich firm:

– Spadek odsetka firm, które nie mogą doczekać się swoich pieniędzy, zawsze widzimy w końcówce roku. Firmy czyszczą swój bilans, zamykają rok finansowy. Wierzyciele podejmują intensywniejsze działania w celu odzyskania należności, a dłużnicy starają się spłacić długi, by w nowy rok wejść z czystym kontem – komentuje Sławomir Grzelczak. – Łatwiej też jest spłacić świeższe długi, stąd szybciej regulowane są te z 30-dniowym terminem wymagalności. Dlatego liczba firm, które mają krócej przeterminowane należności, spada szybciej niż tych, które mówią o należnościach dłuższych niż 60 dni – dodaje prezes Grzelczak.

Poprzedni artykułKolizja na ośnieżonej drodze
Następny artykułWiceszefowa Parlamentu Europejskiego aresztowana w sprawie korupcyjnej!