Chociaż takie upadłości w Polsce zdarzają się stosunkowo rzadko, to katastrofa może dotknąć nawet najbardziej znany bank, a to niewątpliwie będzie miało wpływ na finanse firm z nim współpracujących.

mfw niszczy przedsiębiorców - grafika wpisu

Można przypuszczać, że w ciągu najbliższego roku z kłopotów nie wydobędzie się i upadnie przynajmniej jedna instytucja finansowa – Getin Noble Bank.

Dlaczego tak twierdzimy? Bank ten podąża śladem innej, już „poległej” instytucji w grupie miliardera Leszka Czarneckiego – Idea Banku. Dodatkowo ciągnie go w dół coś, czego nie miał tamten bank – znaczący portfel kredytów frankowych. Być może początkowo nawet dochodziło do jakiś ugód z kredytobiorcami, obecnie jednak – wbrew optymistycznym dla banku przekazom PR-owym – niemal hurtowo przegrywa on sprawy w sądach.

Rosną straty, spadają wskaźniki finansowe

Nie jest tajemnicą, że strata netto Getin Noble Banku wyniosła w zeszłym roku ponad miliard złotych. Pod koniec grudnia Komisja Nadzoru Finansowego zobligowała zarząd do złożenia nowego planu naprawczego banku, a zarazem przydzieliła mu kuratora w postaci Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. W kwietniu tego roku bank istotnie przekazał nowy plan sanacji, który ma, w założeniu, zmierzać do odbudowy wskaźników kapitałowych, na co dał sobie czas aż do 2027 roku. Straty tłumaczy nie tylko zwiększeniem rezerw na ryzyko prawne portfela CHF, ale także „zdarzeniami jednostkowymi” oraz spadkiem wartości wyceny posiadanych przez bank papierów skarbowych. W efekcie splotu tych zdarzeń, na koniec I kwartału 2022 roku skonsolidowany, łączny współczynnik kapitałowy TCR banku wyniósł 1,27 proc., zaś współczynniki CET1/T1 wyniosły 0,51 procent, czyli poniżej oczekiwań regulatora. Chcąc osiągnąć współczynnik wypłacalności zgodny z wymogami nadzorczymi, bank musi zasypać lukę kapitałową w wysokości aż 4,5 mld złotych. Biorąc pod uwagę wielkość i możliwości Getin Noble Banku, delikatnie mówiąc – nie będzie łatwo.

A jeśli jednak upadnie?

Przedsiębiorcy posiadający rachunki oraz kredyty w tym banku muszą być gotowi na każdą ewentualność, łącznie z jego upadłością. Zgodnie z art. 158 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. Prawo bankowe, upadłość banku może nastąpić w następstwie dwóch okoliczności: jeżeli według bilansu sporządzonego na koniec okresu sprawozdawczego aktywa banku nie wystarczają na zaspokojenie jego zobowiązań albo bank nie reguluje swoich zobowiązań w zakresie wypłaty tzw. środków gwarantowanych na rachunkach bankowych.

Co się wówczas dzieje? KNF zawiesza najpierw działalność banku i ustanawia nad nim zarząd komisaryczny. Jeśli jest ktoś poważnie zainteresowany jego zakupem, może zgodzić się na przejęcie przez inny bank. W takiej sytuacji bank przejmujący nabywa wszelkie prawa i zobowiązania kupionego banku, w tym także wszelkie zobowiązania wobec jego klientów. Nadzór (lub raczej w tym przypadku – Bankowy Fundusz Gwarancyjny) może też wystąpić do sądu z wnioskiem o ogłoszenie upadłości. Z datą ogłoszenia jej przez sąd zostają rozwiązane wszystkie umowy o prowadzenie rachunków bankowych, a ich oprocentowanie (jeśli oczywiście są oprocentowane) jest naliczane do dnia ogłoszenia upadłości banku. Pieniądze zgromadzone na rachunkach i lokatach są, co prawda, objęte ochroną gwarancyjną do wysokości równowartości w złotych 100 tys. euro, ale dotyczy to tylko osób fizycznych!

Z jednym wyjątkiem – właśnie w przypadku sprzedaży całości przedsiębiorstwa bankowego przez syndyka, zgodnie z art. 438 ust. 1 prawa upadłościowego, nabywca przejmuje wszelkie zobowiązania upadłego wobec klientów z tytułu rachunków bankowych, także tych firmowych. To oczywiście jest możliwe tylko w scenariuszu optymistycznym – przejęcia przez inny bank.

Już nie muszę spłacać kredytu?

Co jeszcze może się wydarzyć w razie bankructwa banku? Z dniem ogłoszenia upadłości automatycznemu rozwiązaniu ulegają umowy kredytu i pożyczki. Wygasają jednak tylko umowy wcześniej zawiązane, przed sądową datą upadłości.
Co jednak, gdy nastąpiło to później i część kredytu na działalność gospodarczą została już wypłacona? Niestety firma nie dostanie już kolejnej, przyobiecanej umową części kredytu, tej jeszcze niewypłaconej bo „(…) umowa wiąże strony w zakresie kwot przekazanych przez bank, a ponad tę kwotę ulega rozwiązaniu”. Jeśli w banku jest już syndyk, kredytobiorcy przysługuje tylko roszczenie o odszkodowanie za niedopełnienie umowy.

Wiedzmy to, że syndyk może sprzedać wierzytelności przysługujące upadłemu bankowi także z tytułu umów kredytowych – w całości lub w części. Sprzedaje na ogół cały portfel kredytowy wraz z kredytem przedsiębiorcy, który musi go spłacać dalej nowemu podmiotowi, na podstawie dotychczasowej, nadal obowiązującej umowy. Przedsiębiorca nie powinien więc cieszyć się na zapas, że „wywinie” się od kredytu. Upadłość banku nie zwalnia w żaden sposób z obowiązku spłaty kredytu. Nowy nabywca portfela kredytowego, w przypadku nieterminowej płatności rat lub innych przewidzianych w umowie uchybień kredytobiorcy, może wypowiedzieć umowę kredytu, stawiając go w stan natychmiastowej wymagalności, co oznacza konieczność zwrócenia całego kapitału w stosunkowo krótkim czasie.

Zawiązując czy utrzymując relacje z bankami, szczególnie tymi o niepewnej sytuacji finansowej, warto to wszystko mieć na szczególnej uwadze.

 

Poprzedni artykułRosyjscy bogacze przenoszą majątek do Dubaju
Następny artykułAtom gwarancją stałych i bezpiecznych dostaw energii