fbpx
wtorek, 16 lipca, 2024
Strona głównaBiznesHotelarze nadal mają „pod górkę”

Hotelarze nadal mają „pod górkę”

Najpierw koronakryzys z jego absurdalnymi lockdownami, teraz wojna na Ukrainie oraz inflacja odbiły się niekorzystnie na ruchu turystycznym, przede wszystkim na obłożeniu obiektów hotelowych. W tym roku wielkanocna turystyka była o jedną trzecią mniejsza niż przed pandemią – wynika z informacji przedstawionych przez Izbę Gospodarczą Hotelarstwa Polskiego.

Część Polaków zdecydowała się spędzić święta poza domem, chociaż chętnych na usługę hotelową było mniej niż kilka lat temu. Owszem, były obiekty, które miały pełne obłożenie. Szczególnie te niewielkie, do których rodziny przyzwyczaiły się powracać rok po roku. Średnia liczba gości wielkanocnych w tym roku była jednak o około 30 proc. niższa niż w 2019, czyli przed ogłoszeniem pandemii koronawirusa.

Na znaczący brak gości narzekały zwłaszcza duże, miejskie hotele, położone na przykład w Krakowie czy we Wrocławiu, gdzie zazwyczaj chętnie bywają goście zagraniczni. W tym roku najprawdopodobniej wystraszyli się wojny na Ukrainie. Niekorzystnie zadziałała – patrząc z ich perspektywy – bliskość naszej wschodniej granicy.

Polacy też nie przyjechali

Święta Wielkanocne z bliskimi poza domem to już nie nowość. Takie ich obchodzenie jest nawet bardziej popularne niż świąt Bożego Narodzenia, które Polacy wolą jednak spędzać w domowych pieleszach. Nie tylko rodziny, ale także pary oraz „single” lubiły wybierać co ciekawsze lokalizacje na te kilka dni, co uwalniało od konieczności dokonywania nadzwyczajnych porządków oraz zakupów i przygotowywania specjalnych, świątecznych potraw.

Najpierw jednak wyjazdy turystyczne były blokowane przez lockdowny. Zarówno dwa lata temu, jak i w zeszłym roku, hotele były w okresie Wielkanocy niedostępne. Branża turystyczna – pomimo że można w niej zapewnić warunki pełnego, epidemicznego bezpieczeństwa – była przedmiotem obsesji podejmujących decyzję o lockdownach.
Na tegoroczne święta hotelarze przygotowywali się dłuższy czas równie starannie, co zawsze. Chętni robili rezerwacje z dużym, nawet kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. W ostatnim jednak momencie często okazywało się, że Polacy wycofywali się z przyjazdu i wiele miejsc pozostało wolnych. Trudno obwiniać o to tylko wojnę na Ukrainie. Winne są także wysokie ceny paliw i ogólna drożyzna oraz niepewność co do tego, co nas czeka w przyszłości.

Warto Polskę reklamować

Bardzo możliwe, że dużo racji mają ci przedstawiciele branży turystycznej, którzy twierdzą, że Polska potrzebuje dzisiaj światowej kampanii promującej naszą turystykę. Chodziłoby w niej o stworzenie wizerunku naszego kraju jako bezpiecznego, znakomicie przygotowanego na przyjęcie gości z zagranicy, a zarazem przystępnego cenowo.

Robert Azembski
Robert Azembski
Dziennikarz z ponad 30-letnim doświadczeniem; pracował m.in. w „Rzeczpospolitej”, „Wprost” , „Gazecie Bankowej” oraz wielu innych tytułach prasowych i internetowych traktujących o gospodarce, finansach i ekonomii. Chociaż specjalizuje się w finansach, w tym w bankowości, ubezpieczeniach i rynku inwestycyjnym, nieobce są mu problemy przedsiębiorców, przede wszystkim z sektora MŚP. Na łamach magazynu „Forum Polskiej Gospodarki” oraz serwisu FPG24.PL najwięcej miejsca poświęca szeroko pojętej tematyce przedsiębiorczości. W swoich analizach, raportach i recenzjach odnosi się też do zagadnień szerszych – ekonomicznych i gospodarczych uwarunkowań działalności firm.

INNE Z TEJ KATEGORII

Branża noclegowa liczy długi i wypatruje gości

Rusza sezon dla turystycznych obiektów noclegowych. Bez wątpienia przedsiębiorcy oferujący zakwaterowanie liczą, że w nadchodzących miesiącach utrzyma się tendencja z zeszłego roku, gdy liczba turystów, którym udzielono noclegów wzrosła o blisko 6 proc.
5 MIN CZYTANIA

„Drapieżne koty” z Polski sprawdziły się na polu walki. Ukraińcy zwiększają zamówienia

Polskie wozy bojowe Oncilla, wyprodukowane przez firmę Mista ze Stalowej Woli, doskonale sprawdziły się na polu walki. Na froncie walczy już setka transporterów. Ukraińska armia zamówiła kolejną partię „drapieżnych kotów”.
2 MIN CZYTANIA

Polski drób niedługo znajdzie się na azjatyckich stołach

– Produkujemy rocznie trzy miliony ton mięsa drobiowego. To najwięcej w UE – zaznacza Dariusz Goszczyński, prezes zarządu Krajowej Rady Drobiarstwa – Izba Gospodarcza (KRD-IG). Według niego, wysoka jakość rodzimego drobiu predestynuje go do sprzedaży nawet na tak wymagających rynkach jak Japonia czy Hongkong.
4 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Jak ożywić martwy parkiet nad Wisłą?

Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie nie służy tak naprawdę ani inwestycjom indywidulanym, ani małym i średniej wielkości firmom. Tym pierwszym w założeniu miała dawać okazje do zysków, dla tych drugich zaś być miejscem pozyskiwania kapitału na rozwój. Tymczasem uciekają z niej zarówni mali, jak duzi.
4 MIN CZYTANIA

Jesteś „pod wpływem”? Nie ruszysz autem

Amerykańska Krajowa Administracja ds. Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (NHTSA) chce wykonać zalecenie Kongresu, by wszystkie nowe auta miały zainstalowaną technologię uniemożliwiającą prowadzenie pod wpływem alkoholu.
< 1 MIN CZYTANIA

Obojętnie, co zrobimy, klimat i tak będzie się zmieniał

Nawet zupełne zaprzestanie emisji CO2 pochodzącego z przemysłu nie wpłynie na zatrzymanie zmian klimatu na Ziemi – przekonuje w zamieszczonym we „Wprost” artykule pt. „Klimat a Człowiek” prof. dr hab. inż. Piotr Wolański, przewodniczący Komitetu Badań Kosmicznych i Satelitarnych PAN.
4 MIN CZYTANIA