Najpierw koronakryzys z jego absurdalnymi lockdownami, teraz wojna na Ukrainie oraz inflacja odbiły się niekorzystnie na ruchu turystycznym, przede wszystkim na obłożeniu obiektów hotelowych. W tym roku wielkanocna turystyka była o jedną trzecią mniejsza niż przed pandemią – wynika z informacji przedstawionych przez Izbę Gospodarczą Hotelarstwa Polskiego.

Część Polaków zdecydowała się spędzić święta poza domem, chociaż chętnych na usługę hotelową było mniej niż kilka lat temu. Owszem, były obiekty, które miały pełne obłożenie. Szczególnie te niewielkie, do których rodziny przyzwyczaiły się powracać rok po roku. Średnia liczba gości wielkanocnych w tym roku była jednak o około 30 proc. niższa niż w 2019, czyli przed ogłoszeniem pandemii koronawirusa.

Na znaczący brak gości narzekały zwłaszcza duże, miejskie hotele, położone na przykład w Krakowie czy we Wrocławiu, gdzie zazwyczaj chętnie bywają goście zagraniczni. W tym roku najprawdopodobniej wystraszyli się wojny na Ukrainie. Niekorzystnie zadziałała – patrząc z ich perspektywy – bliskość naszej wschodniej granicy.

Polacy też nie przyjechali

Święta Wielkanocne z bliskimi poza domem to już nie nowość. Takie ich obchodzenie jest nawet bardziej popularne niż świąt Bożego Narodzenia, które Polacy wolą jednak spędzać w domowych pieleszach. Nie tylko rodziny, ale także pary oraz „single” lubiły wybierać co ciekawsze lokalizacje na te kilka dni, co uwalniało od konieczności dokonywania nadzwyczajnych porządków oraz zakupów i przygotowywania specjalnych, świątecznych potraw.

Najpierw jednak wyjazdy turystyczne były blokowane przez lockdowny. Zarówno dwa lata temu, jak i w zeszłym roku, hotele były w okresie Wielkanocy niedostępne. Branża turystyczna – pomimo że można w niej zapewnić warunki pełnego, epidemicznego bezpieczeństwa – była przedmiotem obsesji podejmujących decyzję o lockdownach.
Na tegoroczne święta hotelarze przygotowywali się dłuższy czas równie starannie, co zawsze. Chętni robili rezerwacje z dużym, nawet kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. W ostatnim jednak momencie często okazywało się, że Polacy wycofywali się z przyjazdu i wiele miejsc pozostało wolnych. Trudno obwiniać o to tylko wojnę na Ukrainie. Winne są także wysokie ceny paliw i ogólna drożyzna oraz niepewność co do tego, co nas czeka w przyszłości.

Warto Polskę reklamować

Bardzo możliwe, że dużo racji mają ci przedstawiciele branży turystycznej, którzy twierdzą, że Polska potrzebuje dzisiaj światowej kampanii promującej naszą turystykę. Chodziłoby w niej o stworzenie wizerunku naszego kraju jako bezpiecznego, znakomicie przygotowanego na przyjęcie gości z zagranicy, a zarazem przystępnego cenowo.

Poprzedni artykułSerce, czy głowa?
Następny artykułNiderlandy nie zamkną portów dla rosyjskich statków