fbpx
środa, 29 maja, 2024
Strona głównaKrajKneblowanie mediów pod pretekstem walki z dezinformacją

Kneblowanie mediów pod pretekstem walki z dezinformacją

Nie bez powodu cenzura prewencyjna jest w demokratycznym państwie prawa zakazana. Również przedsiębiorcy nie powinni się zgadzać na sekowanie mediów niepodobających się rządzącym, czy tylko jakimś wpływowym środowiskom. Brak dostępu do pełnego spektrum informacji to prosta droga do zafałszowania obrazu rzeczywistości. W takich warunkach niemożliwym staje się właściwe planowanie działalności gospodarczej.

Źle się dzieje w państwie polskim. Pod pretekstem ograniczania zasięgu tzw. fake newsów oraz „bezpieczeństwa państwa”, krok po kroku ograniczana jest swoboda wypowiedzi. Od przeszło tygodnia jakieś służby blokują dostęp do portalu nczas.com. Redaktor naczelny tego medium jest już tym tak poirytowany, że postanowił napisać list protestacyjny do premiera.

Portal może się nie podobać. Można też go po prostu nie czytać. Ale jeśli nie nawołuje do nienawiści czy przemocy, nie upowszechnia treści pornograficznych itp., powinien móc działać swobodnie. W jego przypadku skorzystano z nowej i szybkiej ścieżki cenzurowania, uciekając się do przepisu cichcem wprowadzonego do polskiego prawa. Brzmi ten przepis tak:

„Prawo telekomunikacyjne. Art. 180.1 Przedsiębiorca telekomunikacyjny jest obowiązany do niezwłocznego blokowania połączeń telekomunikacyjnych lub przekazów informacji, na żądanie uprawnionych podmiotów, jeżeli połączenia te mogą zagrażać obronności, bezpieczeństwu państwa oraz bezpieczeństwu i porządkowi publicznemu albo do umożliwienia dokonania takiej blokady przez te podmioty”.

Ma być tak, jak ma być

Walka z informacją odbywa się przewrotnie pod pretekstem i hasłem ograniczania dezinformacji. Ma charakter pełzający, bo ci, którzy animują takie działania, dobrze wiedzą, że nagłe wprowadzenie cenzury wywołałyby opór społeczny. Lepiej więc powoli gotować tę żabę. Co rusz rozpętywane są polowania na czarownice, czyli agentów wrogiego państwa. Wszak wróg nie śpi, przecież stale podejmuje informacyjne ataki na nasz kraj. Istna paranoja!

Zaczęło się to już w tzw. pandemii. Wyszydzane, wyśmiewane, a potem wycinane lub niedopuszczane do publicznego obiegu było wszystko, co nie zgadzało się z obowiązującą w tym czasie jedynie słuszną narracją. Agresywnym wejściem na Ukrainę Władimir Putin jednego dnia wygasił przekaz na temat „pandemii”. Tego właśnie dnia jakby nagle się skończyła. Skupiono się za to na pilnowaniu poprawności politycznej przekazu w kwestii wojny. Jedną z pierwszych ofiar nowej poprawności była strona fundacji „Wołyń pamiętamy”, której zablokowano adres w domenie .pl – fundacja musiała przenieść się do innej domeny (wolynpamietamy.org). W zeszłym roku ostrze cenzury trafiło portal wrealu24.pl.

Pilnujemy się sami

Kwitnie też autocenzura. Współcześni redaktorzy nie potrzebują już ingerencji cenzora z ulicy Mysiej w stolicy. Na portalu niezalezna.pl sami moderatorzy skrzętnie kasują wszystkie komentarze nieprzychylne rządzącym czy ukraińskim politykom i ich relacjom. W portalu wpolityce.pl swobodne komentowanie nie jest już możliwe dla ludzi, którzy nie założą konta. Na Interii też już nie można nic napisać pod artykułami. Wcześniej jeszcze opcję komentowania wyłączono na Onecie. Wirtualna Polska też kontroluje komentarze pod niektórymi tematami. Jeśli ktoś napisze coś „nie po linii” komentarz nie wchodzi. Redakcje same się pilnują, by nie podpaść. W PRL, w „komunie” bano się szykan politycznych i administracyjnych – dziś decydujące znaczenie mają pieniądze.

Inny jeszcze knebel w ustawie

Problem narastającej cenzury i „kanalizowania” mediów telewizyjnych wokół jedynie słusznego przekazu podnosiła już Rada Przedsiębiorczości. Warto zacytować jej apel w całości:
„Z głębokim niepokojem stwierdzamy, że pod pozorem wprowadzenia unijnej dyrektywy ustanawiającej Europejski Kodeks Łączności Elektroniczne, rząd próbuje przeforsować rozwiązania naruszające pluralizm mediów, zasady uczciwej konkurencji oraz interes konsumentów, co przeczy celom dyrektywy. Planowane rozwiązania przewidują podział kanałów telewizyjnych na dwie listy: listę ustawową, na której obligatoryjnie znajdzie się pięć kanałów emitowanych przez Telewizję Polską i listę uzupełniającą, na której znajdą się kanały telewizyjne wyznaczone przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji w drodze rozporządzenia. (…) Na obecnym etapie nie zostały oszacowane koszty przystosowania się przedsiębiorców do proponowanych rozwiązań. (…) Co więcej, projektodawca nie uwzględnił istniejących ograniczeń technologicznych ani konieczności dokonania zmian w systemach informatycznych i procesu renegocjowania obowiązujących już umów licencyjnych zawartych przez nadawców i operatorów. Rada Przedsiębiorczości stanowczo domaga się wykreślenia art. 10 pkt. 8 oraz 9 z rządowego projektu ustawy – Przepisy wprowadzające – Prawo komunikacji elektronicznej” – napisano w apelu.

Jedno jest pewne: modelowanie rzeczywistości pod linijkę i zastraszanie mediów na dłuższą metę się nie udają. Uderzy to rykoszetem w cenzorów i ich ośrodki dyspozycyjne. Kneblowane media odradzają się silniejsze, a fałsz musi ustąpić przed prawdą.

Robert Azembski
Robert Azembski
Dziennikarz z ponad 30-letnim doświadczeniem; pracował m.in. w „Rzeczpospolitej”, „Wprost” , „Gazecie Bankowej” oraz wielu innych tytułach prasowych i internetowych traktujących o gospodarce, finansach i ekonomii. Chociaż specjalizuje się w finansach, w tym w bankowości, ubezpieczeniach i rynku inwestycyjnym, nieobce są mu problemy przedsiębiorców, przede wszystkim z sektora MŚP. Na łamach magazynu „Forum Polskiej Gospodarki” oraz serwisu FPG24.PL najwięcej miejsca poświęca szeroko pojętej tematyce przedsiębiorczości. W swoich analizach, raportach i recenzjach odnosi się też do zagadnień szerszych – ekonomicznych i gospodarczych uwarunkowań działalności firm.

INNE Z TEJ KATEGORII

Polacy przestali się bać i pokochali… pożyczki

Banki, SKOK-i i firmy pożyczkowe od kilku miesięcy zbierają solidne żniwo. Polacy zadłużają się coraz szybciej i na coraz większe kwoty.
2 MIN CZYTANIA

Polacy należą do europejskich pracusiów

Od lat systematycznie rośnie w Unii Europejskiej odsetek pracujących osób w wieku produkcyjnym. Polska zajmuje w tym aspekcie jedno z czołowych miejsc w UE.
2 MIN CZYTANIA

Blisko 67 proc. Polaków odczuwa syndromy depresji. Ile traci na tym gospodarka?

Jak wynika z najnowszego raportu, obecnie 66,6 proc. dorosłych Polaków odczuwa przynajmniej jeden z syndromów najczęściej kojarzonych z depresją. Autorzy badania ostrożnie szacują, że gospodarka traci na tym ok. 3 mld zł rocznie. I to wyliczenie zakłada tylko nieobecność w pracy osób doświadczających epizodów depresyjnych i zaburzeń depresyjnych nawracających.
5 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Jak ożywić martwy parkiet nad Wisłą?

Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie nie służy tak naprawdę ani inwestycjom indywidulanym, ani małym i średniej wielkości firmom. Tym pierwszym w założeniu miała dawać okazje do zysków, dla tych drugich zaś być miejscem pozyskiwania kapitału na rozwój. Tymczasem uciekają z niej zarówni mali, jak duzi.
4 MIN CZYTANIA

Jesteś „pod wpływem”? Nie ruszysz autem

Amerykańska Krajowa Administracja ds. Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (NHTSA) chce wykonać zalecenie Kongresu, by wszystkie nowe auta miały zainstalowaną technologię uniemożliwiającą prowadzenie pod wpływem alkoholu.
< 1 MIN CZYTANIA

Obojętnie, co zrobimy, klimat i tak będzie się zmieniał

Nawet zupełne zaprzestanie emisji CO2 pochodzącego z przemysłu nie wpłynie na zatrzymanie zmian klimatu na Ziemi – przekonuje w zamieszczonym we „Wprost” artykule pt. „Klimat a Człowiek” prof. dr hab. inż. Piotr Wolański, przewodniczący Komitetu Badań Kosmicznych i Satelitarnych PAN.
4 MIN CZYTANIA