fbpx
niedziela, 21 kwietnia, 2024
Strona głównaŚwiatKto zyska na legalizacji marihuany w Niemczech?

Kto zyska na legalizacji marihuany w Niemczech?

Nowa ustawa legalizująca uprawę i posiadanie marihuany w Niemczech została przegłosowana i wejdzie w życie 1 kwietnia. Mimo że jest ona kontrowersyjna, niektórzy niemieccy przedsiębiorcy sporo na niej zyskają.

Drobny niemiecki przedsiębiorca Dirk Rehahn nie chce na razie otwierać szampana, choć ma powody do świętowania. Od 23 lutego liczba wejść na jego dwie strony internetowe wyraźnie wzrosła.

To właśnie tego dnia Bundestag przyjął projekt ustawy rządu federalnego „w sprawie kontrolowanego używania konopi indyjskich”. Według projektu każda dorosła osoba będzie mogła uprawiać w domu maksymalnie trzy rośliny konopi indyjskich, przechowywać do 50 gramów i posiadać przy sobie do 25 gramów marihuany. Ustawa została również przyjęta przez Bundesrat 22 marca. Oznacza to, że od 1 kwietnia marihuana będzie w dużej mierze legalna w całych Niemczech. Dirk Rehahn jest jednym z beneficjentów tej legalizacji.

Rehahn sprzedaje wszystko, co ma związek z uprawą marihuany. Można to również określić mianem „technologii szklarniowej i artykułów ogrodniczych”. Jego bestsellerami są tzw. gotowe zestawy do uprawy – namioty z lampami, systemami wentylacyjnymi i technologią pomiarową. Najtańszy z nich można kupić za nieco ponad 500 euro, za najdroższy trzeba natomiast zapłacić nawet 1500 euro. Wszystkie z nich są już wyprzedane. – Ludzie wreszcie przestali bać się samodzielnej uprawy konopi – mówi Rehahn.

Boom na wszystko, co związane z marihuaną

Dirk Rehahn sam odsiedział w więzieniu dwa lata za pomocnictwo w uprawie konopi indyjskich. W 2011 r. rozpoczął sprzedaż hurtową. Od tego czasu podczas rozmów z klientami mówił głównie o „chili, pomidorach i brokułach”. Jak przyznaje, nie może się doczekać, aż wreszcie będzie mógł udzielać porad w normalny sposób. Rehahn zatrudnia czterech pracowników na stałe w dwóch sklepach – Drehandel i Dirks Growshop. W zeszłym roku na sprzedaży udało mu się zarobić dwa miliony euro. W tym roku spodziewa się dochodu w wysokości od trzech do czterech milionów euro.

Nastroje są bardzo dobre także wśród dostawców – zamówień jest tyle, że na dostawę trzeba obecnie czekać dłużej niż zwykle. Sklep internetowy Grow Guru podaje: „W tej chwili wszystkie sklepy i dostawcy są oblegani przez klientów”.

Kto liczył na więcej, będzie zawiedziony

Nie wszyscy przedstawiciele tej branży mają się z czego cieszyć. Niektórzy liczyli na całkowitą legalizację, a ustawa dotyczy jedynie legalizacji częściowej. Nie będzie więc można otwierać specjalnych sklepów oferujących konopie indyjskie. Zgodnie z nowym prawem, marihuanę będzie można uprawiać w swoim domu na własny użytek bądź będzie ją można konsumować w tzw. „stowarzyszeniach upraw niekomercyjnych”, znanych również jako „Cannabis Social Clubs”.

– Na szczęście nasz model biznesowy nie powstał z myślą o całkowitej legalizacji – mówi prezes firmy Cantourage, Philip Schetter. Spółka specjalizuje się w imporcie i przetwórstwie marihuany medycznej. Prowadzi również klinikę w Londynie opartą o leczenie konopiami indyjskimi. Zatrudnionych jest w niej 50 pracowników z Niemiec i 25 z Wielkiej Brytanii.

Firma Cantourage weszła na giełdę w 2022 r. Od tego czasu cena jej akcji spadła o ponad połowę. Spółka boryka się z takimi samymi problemami, co większość z tej branży. – W przeciwieństwie do innych firm my się jednak szybko rozwijamy i dbamy o to, by nie marnować pieniędzy – mówi Schetter. Dzięki temu obroty Cantourage w pierwszych dziewięciu miesiącach 2023 r. wyniosły 17 mln euro.

– Rezygnując z drogich zakładów produkcyjnych, wydatki bieżące są możliwe do opanowania – tłumaczy Schetter. – Jesteśmy przygotowani na wszystko, co stanie na naszej drodze – dodaje z przekonaniem. Największy potencjał widzi w zmianie statusu marihuany.

Marihuana medyczna – źródło zysków

Zmiana w prawie oznacza, że marihuana używana do celów medycznych nie będzie już miała statusu narkotyku. To znacznie ułatwi wypisywanie recept. – Firmy, które już dziś zajmują się marihuaną medyczną, czerpią z tego nieproporcjonalnie duże korzyści – mówi Finn Hänsel, założyciel i prezes firmy Sanity Group. – Mieliśmy nadzieję na więcej, ale na rynku farmaceutycznym wciąż jest ogromny potencjał – dodaje.

Obecnie w Niemczech prawie 200 tys. pacjentów leczy się konopiami indyjskimi. Liczba ta może wkrótce urosnąć. Całkowity obrót branży marihuany medycznej wynosi na ten moment ok. 200 mln euro.

Najważniejsza jest siła przebicia

Drzwi do branży zajmującej się marihuaną na własny użytek wciąż pozostają szeroko otwarte dla nowych przedsiębiorców. W perspektywie średnioterminowej państwo ma również zezwolić na „komercyjne łańcuchy dostaw” w wybranych miastach i dzielnicach. Choć szczegóły na ten temat będą omawiane dopiero latem. Jedno jest jednak pewne – każda firma, która będzie chciała spróbować swoich sił na tym rynku, będzie potrzebowała dużej siły przebicia.

Dotyczy to również Dirka Rehahna. Przemysł konopi indyjskich jest bardzo dynamiczny. Być może w przyszłości inne modele biznesowe będą osiągały jeszcze większe sukcesy. – Małe pionierskie sklepy ekologiczne w centrach miast zostały wyparte przez duże koncerny. Boję się, że to samo może przytrafić się mnie – przyznaje.

Źródło: Deutsche Welle

Julia Budka
Julia Budka
Studentka Wydziału Lingwistyki Stosowanej na Uniwersytecie Warszawskim. W przyszłości tłumacz przysięgły jęz. angielskiego i niemieckiego. Kibic reprezentacji Polski w siatkówkę i piłkę nożną. W wolnych chwilach chętnie sięga po kryminały i powieści historyczne.

INNE Z TEJ KATEGORII

Chcesz pracować w unijnych instytucjach i pochodzisz z Europy Wschodniej? Masz duży problem

W ubiegłym roku ani jeden obywatel pochodzący z krajów Europy Środkowo-Wschodniej nie zajął kierowniczego stanowiska w jednostkach administracji Unii Europejskiej.
2 MIN CZYTANIA

35-godzinny tydzień pracy w Niemczech – jak reagują na to niemieckie firmy?

Nie tylko w Polsce, lecz także w Niemczech coraz częściej mówi się o skróceniu tygodnia pracy z 40 do 35 godzin. Po miesiącach negocjacji i wielu strajkach Deutsche Bahn zamierza spełnić żądanie Związku Maszynistów Niemieckich (GDL) odnośnie 35-godzinnego tygodnia pracy. Co sądzą o tym inne niemieckie przedsiębiorstwa?
5 MIN CZYTANIA

Ile kosztuje godzina pracy w Unii Europejskiej?

Eurostat opublikował dane na temat godzinowych kosztów pracy w poszczególnych państwach należących do Unii Europejskiej.
2 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

35-godzinny tydzień pracy w Niemczech – jak reagują na to niemieckie firmy?

Nie tylko w Polsce, lecz także w Niemczech coraz częściej mówi się o skróceniu tygodnia pracy z 40 do 35 godzin. Po miesiącach negocjacji i wielu strajkach Deutsche Bahn zamierza spełnić żądanie Związku Maszynistów Niemieckich (GDL) odnośnie 35-godzinnego tygodnia pracy. Co sądzą o tym inne niemieckie przedsiębiorstwa?
5 MIN CZYTANIA

Wynajmowanie mieszkania w Niemczech stało się koszmarem

Około 60 proc. Niemców mieszka w lokalach wynajmowanych od osób prywatnych. Jednak dewastacje, opóźnienia w płatnościach i niejasności w prawie coraz bardziej frustrują właścicieli. Oto kilka historii przeciętnych ludzi, którzy gorzko pożałowali oddania swojej nieruchomości na wynajem.
5 MIN CZYTANIA

Co o migracji sądzą Niemcy po siedmiu latach „polityki otwartych drzwi”?

Według badania przeprowadzonego przez Fundację Bartelsmanna w Niemczech wzrósł sceptycyzm wobec przyjmowania migrantów. Widać wyraźną różnicę między Niemcami Wschodnimi a Zachodnimi. Poniżej wyniki.
4 MIN CZYTANIA