fbpx
środa, 29 maja, 2024
Strona głównaFelietonMainstream jaki jest, każdy widzi

Mainstream jaki jest, każdy widzi

Przez ostatnie kilka lat dało się słyszeć krytykę pewnych zjawisk lub postaw wyłącznie z tego względu, że „nie są mainstreamowe”. Na rudymentarnym poziomie łatwo zresztą zrozumieć, skąd się ta pochwała mainstreamu bierze. „Alternatywna” medycyna to po prostu nie jest medycyna. Kreacjonizm nie jest żadną współmierną alternatywą dla teorii ewolucji. Przykłady takie można mnożyć.

Wydaje się mimo wszystko, że w życiu politycznym to blankietowe odwoływanie się do mainstreamowości pewnych zjawisk przestało znaczyć cokolwiek więcej niż często przywoływane powiedzenie ks. Benedykta Chmielowskiego. W encyklopedii „Nowe Ateny” napisał on, że „Koń jaki jest, każdy widzi”. Czy aby na pewno stosuje się tę zasadę do omawianego przez nas problemu i oddzielenie głównego nurtu od alternatywnego jest proste, niemal intuicyjne? Nierzadko przecież stronnictwa polityczne, które bez cienia wątpliwości określa się jako poprawne politycznie, adaptują ze względów koniunkturalnych hasła, które wcześniej uznawano za wykraczające poza sferę tej poprawności.

Najlepszym przykładem na to jest przedwyborcza postawa lidera opozycji w Polsce. Platforma Obywatelska uznawana jest przecież za organizację wyrażającą dominujące w metropolitalnych sferach przekonania społeczno-gospodarcze. Nie przeszkadzało jej to wszelako w przyjęciu retoryki niebezpiecznie pachnącej postawami antyimigranckimi, o czym przekonamy się po obejrzeniu słynnego spotu z udziałem Donalda Tuska. Opublikowano go zresztą najprawdopodobniej w tym celu, aby podebrać głosy „populistycznej prawicy”. I to nawet nie tyle „PiS-owskiej, ile tej skrajnie konfederackiej”.

Z plotek i anonimowych przecieków medialnych wynika z kolei, że rządząca koalicja nie pozostanie dłużna i także planuje zaostrzenie kursu. Na dodatek wymierzonego w dotychczasową świętość. Chodzi o uprzednio objęty ponadnarodowym konsensem problem imigrantów z Ukrainy. Gdy weźmiemy pod uwagę partie obecne w polskim parlamencie, chyba tylko Konfederacja pozwalała sobie na wypowiedzi, szybko zresztą krytykowane, które można było odebrać jako tzw. antyukraińskie. Jest to więc kolejny przykład naruszonego konwenansu.

Jeśli chodzi o inną kwestię, to właśnie dowiedzieliśmy się, że Koalicja Obywatelska zaprosiła na swoje listy wyborcze AgroUnię. Z sondażowego i praktycznego – ale raczej nie etycznego – punktu widzenia, ruch ten jest zresztą zrozumiały. Polski elektorat wiejski może być czymś więcej niż tylko języczkiem u wagi. Rzecz w tym, że AgroUnia jest organizacją, którą dotychczas kojarzylibyśmy raczej z poglądami i metodami wykraczającymi poza ten mityczny mainstream. Nie sposób nie odnieść wrażenia, że przynajmniej częściowo przejęła ona nie tylko pewien specyficzny etos, ale także sposoby protestu znane z dawnych wystąpień Samoobrony. Jeszcze na początku sierpnia działacze tych dwóch agrarno-populistycznych partii w ciepłych słowach wspominali Andrzeja Leppera. To ciekawe, czy pogląd ten podziela aktualny sojusznik? Już w połowie sierpnia okazało się bowiem, że działacze AgroUnii wystartują z list najbardziej poprawnej politycznie i wielkomiejskiej koalicji w Polsce.

Myślę, że możemy sobie zatem pozwolić na dwie uwagi podsumowujące.

Po pierwsze, nie za bardzo wiadomo, co to jest ten mainstream i właściwie dlaczego mielibyśmy się tak mocno przejmować tym, że coś jest na danym terytorium i w danej chwili uznane za obowiązujące. Po drugie, to, co jest akceptowalne w życiu politycznym, nie jest dane raz na zawsze, a raczej jest niezmiernie płynne i przypomina swego rodzaju modę. Nadążanie za potrzebą chwili, a nie wierność dogmatom albo własnym zasadom. Partie trzymające swoje poglądy i wypowiedzi w ryzach politycznej poprawności potrafią, jak widać nierzadko w celach oportunistycznych, wystąpić przeciwko konsensowi, a w innych sprawach współpracować z organizacjami jawiącymi się jako alternatywne lub skrajne.

Nie chcę przez to sugerować, że powinniśmy w tej sytuacji odrzucić zupełnie pogląd o nieakceptowalnym charakterze radykalnych przekonań (np. skrajnie antysemickich i neonazistowskich). Trudno natomiast ukryć wrażenie, że granice tego, co dopuszczalne, szybko się zmieniają i najprawdopodobniej ma to swoje pozytywne strony. Odpowiada bowiem demokratycznemu pluralizmowi i dynamice zmian w preferencjach wyborców. Z negatywnych wrażeń, to można chyba mimo wszystko stwierdzić, że polityka to bagno moralne.

Michał Góra

Każdy felietonista FPG24.PL prezentuje własne poglądy i opinie

Michał Góra
Michał Góra
Zawodowo prawnik i urzędnik, ale hobbystycznie gitarzysta i felietonista. Zwolennik deregulacji, ale nie bezprawia. Relatywista i anarchista metodologiczny, ale propagator umiarkowanie konserwatywnej polityki społecznej.

INNE Z TEJ KATEGORII

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Z pewnością zgodzimy się wszyscy, że najbardziej nieakceptowalną i wywołującą oburzenie formą działania każdej władzy, niezależnie od ustroju, jest działanie w tajemnicy przed własnym obywatelem. Nawet jeżeli nosi cechy legalności. A jednak decydentom i tak udaje się ukryć przed społeczeństwem zdecydowaną większość trudnych i nieakceptowanych działań, dzięki wypracowanemu przez wieki mechanizmowi.
5 MIN CZYTANIA

Legia jest dobra na wszystko!

No to mamy chyba „początek początku”. Dotychczas tylko się mówiło o wysłaniu wojsk NATO na Ukrainę, ale teraz Francja uderzyła – jak mówi poeta – „w czynów stal”, to znaczy wysłała do Doniecka 100 żołnierzy Legii Cudzoziemskiej. Muszę się pochwalić, że najwyraźniej prezydent Macron jakimści sposobem słucha moich życzliwych rad, bo nie dalej, jak kilka miesięcy temu, w nagraniu dla portalu „Niezależny Lublin”, dokładnie to mu doradzałem – żeby mianowicie, skoro nie może już wytrzymać, wysłał na Ukrainę kontyngent Legii Cudzoziemskiej.
5 MIN CZYTANIA

Rozzłościć się na śmierć

Nie spędziłem majówki przed komputerem i w Internecie. Ale po powrocie do codzienności tym bardziej widzę, że Internet stał się miejscem, gdzie po prostu nie można odpocząć.
6 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Kiedy jeden minister powie tak, a drugi powie nie

Ucznia p. minister Barbary Nowackiej od studenta medycyny p. ministra Dariusza Wieczorka dzieli zaledwie kilka miesięcy, a więc wakacje pomiędzy egzaminem maturalnym a pierwszym semestrem studiów. Co z tego wynika nie tylko dla koalicji rządzącej?
3 MIN CZYTANIA

O pewności prawa i praworządności słów kilka

Ostatnio publicystyka krajowa koncentruje się na problemach jakości i pewności prawa. Wiąże się to z wszechobecnym w naszym kraju bałaganem, który wygląda tak, jakby Polacy posiadali własne państwo nie od ponad tysiąca lat, ze znanymi przerwami, ale od kilku miesięcy. I podobnie jak właściciel dopiero co kupionego samochodu, ale wykonanego w nowej technologii, kompletnie nie mają pojęcia, jak go obsługiwać.
4 MIN CZYTANIA

Czyżby obrońcy praworządności uważali, że pierwsza Rzeczniczka nie była prawdziwym RPO?

Przez kilka ostatnich lat gremia oficjalne, w tym ponadnarodowe, i media prowadzą ożywioną dyskusję na temat stanu praworządności w Polsce. Jest to trochę zabawne z dwóch powodów. O obu poniżej.
4 MIN CZYTANIA