Fot. Pixabay

Wirus Covid-19, po tym jak zastopował aktywność światowego sektora turystycznego na dwa miesiące, teraz „dostarcza” pierwszych prawdziwych ekonomicznych ofiar w branży turystycznej. I wcale nie pośród tych najsłabszych.

Niemiecki TUI, największy touroperator na świecie (19 miliardów euro obrotów w tamtym roku), ogłosił, że zlikwiduje 8000 etatów na całym świecie, czyli ponad 10 proc. swoich wszystkich pracowników. Jego aktywność spadła o 10 proc. w ostatnim kwartale, a grupa odnotowała stratę netto na poziomie 763,6 mln euro. Rząd niemiecki ruszył z pomocą swojemu okrętowi flagowemu w branży turystycznej, udzielając mu pożyczki w wysokości 1,8 miliarda euro, pożyczki gwarantowanej przez publiczny bank KfW. Tyle że towarzyszy jej surowy plan ciecia kosztów. – Musimy trwale zmniejszyć nasze koszty administracyjne o 30 procent – wyjaśnia przedstawiciel TUI.

Światowy sektor turystyczny, jako ofiara pandemii koronawirusa, wszedł w okres marazmu. Na jak długo? Trudno przewidzieć. Sektor ten wytwarza 10 proc. całego światowego PKB i zapewnia ok. 13 proc. wszystkich światowych miejsc pracy. Z roku na rok bił rekordy, napędzany wzrostem liczebności klasy średniej, szczególnie tej w Chinach, która pragnie podróżować. I tak próg w wysokości 500 milionów międzynarodowych przejazdów turystów na całym świecie został przekroczony w 1995 r., a próg 1 miliarda w 2012 r. W ubiegłym roku zanotowano 1,5 miliarda przejazdów – według danych Światowej Organizacji Turystyki Narodów Zjednoczonych (UNWTO).

Żaden region nie został oszczędzony

Niestety, ograniczenia w podróżowaniu, wywołane przez pandemię, mają już teraz kolosalny wpływ na cały światowy sektor turystyczny: zarówno w krajach, z których turyści wyjeżdżają (touroperatorzy i biura podróży widzą, że ich działalność jest zredukowana do zera), jak i w krajach docelowych (hotelarze, restauratorzy, organizatorzy wycieczek lokalnych i przewodnicy również stracili dochody).

W pierwszym kwartale pandemii sektor turystyczny stracił 74 miliardy euro, przy jednoczesnym spadku liczby przyjazdów o 22 proc. Według UNWTO, skumulowana wysokość strat wywołanych pandemią może sięgnąć około 1000 miliardów euro. Eksperci tej organizacji obawiają się „że zagrożonych będzie 100 do 120 milionów miejsc pracy, bezpośrednio związanych z tym sektorem” .

Żaden region na świecie nie został oszczędzony, poczynając od Europy, najbardziej dotkniętej przez epidemię, gdzie odbywa się blisko 50 proc. planowanych podroży. W pierwszym rzędzie dotkniętych krajów plasuje się Francja, najbardziej popularna światowy kierunek turystyczny (z 90 milionami odwiedzających w 2019 r.), za nią Hiszpania i Stany Zjednoczone. W branży turystycznej we Francji pracuje 2 miliony osób. Generuje ona 7,3 proc. PKB.

Brak turystów zagranicznych pozbawia Francję jednej trzeciej jej rocznych przychodów z turystyki (łącznie rocznie 170 miliardów euro). Korsyka przeżywa koszmar: turystyka jest tam odpowiedzialna za 31 proc. lokalnego PKB, a więc za 3 miliardy euro rocznych dochodów i za co dziesiąte miejsce pracy.

Hiszpania spodziewa się prawdziwej katastrofy finansowej i społecznej: turystyka stanowi tam 14 proc. PKB i 12 proc. miejsc pracy. Odnośnie Azji, Tajlandia szuka sposobów na ponowne zapełnienie państwowej kasy: Ministerstwo Turystyki i Sportu Tajlandii planuje nałożyć podatek turystyczny na przyszłych przybywających zagranicznych turystów – po wznowieniu możliwości międzynarodowych podróży. Kraj ten, popularny dzięki swoim plażom, realizuje poprzez sektor turystyczny 11 proc. swojego PKB, zatrudniając w nim 4 miliony Tajów.

Przewidywania Światowej Organizacji Turystyki Narodów Zjednoczonych mogą przyprawić o dreszcze. Pod koniec marca eksperci tej organizacji spodziewali się spadku ruchu turystycznego nawet o 30 proc. w całym 2020 r. W zeszłym tygodniu dokonali korekty swoich przewidywań, wyobrażając sobie trzy możliwe scenariusze, według których nastąpi ponowne otwarcia granic: w lipcu, we wrześniu bądź w grudniu. Według nich, w najlepszym przypadku liczba turystów spadnie o 58 proc., a w najgorszym o 78 proc.

Niepewności dotyczące powrotu do podróżowania

Nadchodzące lato będzie miało dramatyczne konsekwencje dla tego całego sektora. Tworzy go wiele rodzaju zawodów, które współpracują ze sobą, chociażby w celu organizowania i sprzedaży pobytów czy też zorganizowanych wycieczek objazdowych. Samoloty linii lotniczych są uziemione. Organizatorzy wycieczek oraz biura podróży poświęcili ostatnie tygodnie na repatriacje klientów, którzy pozostali (nie z własnej winy) za granicą, znajdując przy tym rozwiązanie dla tych, których wycieczki zostały odwołane, odraczając ich podróże. Liczba rezerwacji wciąż pozostaje bardzo niska. Wypożyczalnie samochodów? W martwym punkcie. Organizatorzy krótkich, lokalnych wycieczek, przedsiębiorcy zajmujący się transportem autokarowym i wszyscy animatorzy czasu wolnego – zastanawiają się, jak przeżyć.

Na całkowite zluzowanie obostrzeń i otwarcie lokali czekają w większości krajów świata restauratorzy. Podobnie hotelarze, zarządzający rezydencjami turystycznymi oraz kempingami. Tak samo właściciele pensjonatów i kwater prywatnych. Oni próbują uspokajać potencjalnych klientów, godząc się na drastyczne przepisy dotyczące sanitarne.

Nawet jeśli połowa planety powoli wychodzi z autoizolacji, to trudno powiedzieć, jak i kiedy ludzie ponownie zaczną podróżować. Wydaje się, że ten powrót będzie stopniowy. Ze względów zdrowotnych i ekonomicznych, władze poszczególnych państw zachęcają swoich obywateli, aby nie przekraczali granic w najbliższe wakacje. W takim kraju jak Francja, rodzimi obywatele generują dwie trzecie przychodów z turystyki. Oni pomogą tym samym zamortyzować częściowo szok wywołany nieobecnością zagranicznych gości. Natomiast nie zmienią swoich przyzwyczajeń (wybierają noclegi u przyjaciół częściej niż w hotelach…). Wielu Francuzów martwi się o swoja przyszłość, będą więc ostrożni w wydatkach. Niektórzy z nich już stracili pracę i zrezygnowali zupełnie z wakacji.

Źródło: Le Figaro