fbpx
czwartek, 16 maja, 2024
Strona głównaFelietonMarkowanie polityki

Markowanie polityki

Nie jest łatwo osiągnąć sukces, nie tylko w polityce, ale nawet w życiu. Bardzo często trzeba postępować niekonwencjonalnie, co w dawnych czasach nazywało się postępowaniem wbrew sumieniu. Dzisiaj już tak nie jest, bo dzisiaj, dzięki badaniom antropologicznym, już wiemy, że jak człowiek politykuje, to jego sumienie też politykuje, więc można mówić tylko o postępowaniu niekonwencjonalnym, a nie jakichś kompromisach z sumieniami.

To zresztą odnosi się przede wszystkim do tych, którzy politykują, a więc nie dotyczy zdecydowanej większość naszych Umiłowanych Przywódców, którzy uprawianie prawdziwej polityki mają od Naszych Sojuszników surowo zakazane. W tej sytuacji realizują ich polecenia, kamuflując swoje posłuszeństwo albo tromtandracką retoryką – jak to czynił pan Mateusz Morawiecki, kiedy był premierem rządu „dobrej zmiany” – albo czynnościami zastępczymi – jak to robi „vaginet” Donalda Tuska.

Oto niedawno dowiedzieliśmy się, że podczas pielgrzymki do Kijowa premier Tusk podpisał jakiś cyrograf, na podstawie którego Polska zobowiąże się do przekazywania Ukrainie jakiegoś ułamka swojego budżetu. Potwierdził to pan prezydent Andrzej Duda, podkreślając przy okazji, ze w takich kwestiach między nim a Donaldem Tuskiem nie ma żadnej różnicy zdań. I tak chyba jest naprawdę, bo w sytuacji, gdy prezydent Józio Biden w marcu ubiegłego roku, w nagrodę za dobre sprawowanie, pozwolił Niemcom na urządzanie Europy po swojemu, to pan prezydent Duda musi iść ręka w rękę z Donaldem Tuskiem, któremu z kolei zadania wyznacza Reichsfruhrerin Urszula von der Leyen. W przeciwnym razie pan prezydent nie mógłby liczyć na żadną prestiżową posadę w strukturach europejskich, kiedy już skończy mu się okres dobrego fartu na stanowisku tubylczego prezydenta. W tej sytuacji nie wiemy już tylko, czy ten podpisany przez Donalda Tuska w Kijowie cyrograf będzie obowiązywał zamiast, czy też obok  umowy z 2 grudnia 2016 roku, parafowanej przez złowrogiego Antoniego Macierewicza. Zgodnie z prawem Murphy’ego, według którego, jeśli tylko coś złego może się stać, to na pewno się stanie, umowa z 2 grudnia 2016 roku, na podstawie której Polska zobowiązała się do nieodpłatnego udostępniania Ukrainie zasobów całego państwa, będzie obowiązywała swoją drogą, a nowe zobowiązanie do stałego przekazywania Ukrainie jakiegoś ułamka polskiego budżetu – swoją drogą.

Krótko mówiąc, Polska, a być może również inne państwa słabe i głupie, zostaną w ten sposób zobowiązane do wzięcia Ukrainy na utrzymanie, dzięki czemu tamtejszy prezydent Zełeński będzie mógł spokojnie korzystać z wojny, zgodnie z zaleceniem militarystów, którzy nawołują, by korzystać z wojny, bo pokój będzie straszny. Czy natomiast za te wszystkie przysługi pan prezydent Duda zostanie wynagrodzony jakąś europejską synekurą po 2025 roku – zobaczymy. W każdym razie całkowita zgodność z Donaldem Tuskiem w tych wszystkich sprawach pokazuje, że pan prezydent Duda ma taką nadzieję.

Ale i Donald Tusk ma swoje zgryzoty. Lewicowe feministry, których tyle nabrał do swojego „vaginetu”, jedna przez drugą wymyślają nowe regulacje. Dopiero niedawno Sejm odesłał do nadzwyczajnej komisji aż cztery projekty ustaw w sprawie aborcji, a tu już feministra od równości w „vaginecie” Donalda Tuska, Wielce Czcigodna Katarzyna Kotula odgraża się, że lada dzień zaprezentuje ustawę o tak zwanych związkach partnerskich, to znaczy – o umowach o wzajemnym świadczeniu usług seksualnych przez sodomczyków i gomorytki, a także pary jeszcze nie nazwane – bo wprawdzie straszliwa wiedza o 155 płciach powiększa się z szybkością płomienia, ale słownictwo jeszcze nie nadąża. Ta sytuacja pokazuje, jak słuszną wagę przywiązywał do językoznawstwa klasyk demokracji Józef Stalin. Ale nie to jest przedmiotem zgryzoty Donalda Tuska, przeciwnie – im bardziej wyzwolone feministry dokazują, tym lepiej, bo w powstającym wokół tego dokazywania jazgocie coraz trudniej przebijają się do publicznej wiadomości informacje ważne.

Oto na przykład 12 kwietnia przyjęta została przez Radę Europejską, w skład której wchodzi m.in. premier Donald Tusk, tzw. dyrektywa budynkowa, przewidująca, że do roku 2030 wszystkie nowe budynki w Unii Europejskiej będą musiały być „zeroemisyjne”, a do roku 2040 w budynkach już istniejących mają zostać zlikwidowane wszelkie urządzenia, w których wykorzystywane są paliwa kopalne, czyli węgiel, olej opałowy, czy gaz ziemny. Od roku 2030 zakazane będzie instalowanie takich urządzeń, a już od roku 2025 cofnięte zostaną wszystkie stosowane dotychczas dopłaty.

Jak słyszymy, Donald Tusk podczas podejmowania tej brzemiennej w skutki decyzji nie odważył się pisnąć ani słowa sprzeciwu. Zresztą  może nie wynikało to z braku odwagi, tylko z tego, że Donald Tusk może też myśli, że z tym klimatem to wszystko naprawdę? Rosjanie powiadają, że „każdyj durak po swojemu s uma schodit”, co się wykłada, że każdy wariat wariuje na swój sposób, więc dlaczego niby nie na tle klimatycznym? Wykluczyć tego nie można, bo odkąd Donald Tusk porzucił „ideologię”, a pod wpływem pana dra Andrzeja Olechowskiego przyjął postawę pragmatyczną („ideologicznych nie ma on przesądów; każdy sposób dobry, byle dojść do rządów” – nawet jeśli ma to być tylko stanowisko Generalnego Gubernatora, zależnego od Reichsfuhrera, czy Reichsfuhreriny). Ile pieniędzy będzie to wszystko kosztowało – tego nikt dzisiaj nie wie, ale można się domyślić, że tak czy owak będzie musiało to doprowadzić do drastycznego zmniejszenia liczby prywatnych właścicieli nieruchomości, które za długi zostaną przejęte przez banksterów – zgodnie z życzeniem wyrażonym w Davos przez Klausa Schwaba, któremu cudza własność  prywatna najwyraźniej zakłóca obraz świetlanej przyszłości.

W zamian za to dobre sprawowanie Donald Tusk został wynagrodzony cyknięciem 27 miliardów euro z tak zwanego Funduszu  Odbudowy, który dotychczas był zablokowany pod pretekstem niedostatków praworządności. Wprawdzie niedostatki jeszcze są, mimo wysiłków pana ministra Bodnara, ale widocznie Reichsfuhrerina zlitowała się nad Donaldem Tuskiem i rzuciła mu ten ochłapek. Żeby było śmieszniej, to ten cały Fundusz Odbudowy został utworzony za pożyczone 750 mld, które poszczególne bantustany muszą spłacać w części na nie przypadającej, bez względu na to, czy coś dostały, czy nie. Ale pożyczone nie od razu, tylko w miarę potrzeb; Komisja Europejska zwraca się do lichwiarzy, którzy pożyczają jej na podstawie ustawy o zasobach własnych UE, której ratyfikację u nas przeforsował w 2021 roku Jarosław Kaczyński przy pomocy Klubu Lewicy. Z kolei Komisja przekazuje, a właściwie też pożycza tę forsę wytypowanemu bantustanowi, na przykład Polsce, która w związku z tym, zamiast bezpośrednio zwrócić się do lichwiarzy, musi korzystać z pośrednictwa Komisji, no i – co jest zrozumiałe samo przez się – jej słuchać.

Taką mądrością rządzony jest nasz bantustan, podobnie jak pozostałe bantustany IV Rzeszy, co sprawia, że Wielce Czcigodna feministra od funduszy i polityki regionalnej w „vaginecie” Donalda Tuska, pani Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, z radości nadyma się niczym Gruba Małgośka z poematu Franciszka Villona.

Stanisław Michalkiewicz

Każdy felietonista FPG24.PL prezentuje własne poglądy i opinie

Stanisław Michalkiewicz
Stanisław Michalkiewicz
Jeden z najlepszych współczesnych polskich publicystów, przez wielu czytelników uznawany za „najostrzejsze pióro III RP”. Prawnik, nauczyciel akademicki, a swego czasu również polityk. Współzałożyciel i w latach 1997–1999 prezes Unii Polityki Realnej. Jego blog wygrał wyróżnienie Blog Bloggerów w konkursie Blog Roku 2008 organizowanym przez onet.pl. Autor kilkudziesięciu pozycji książkowych, niezwykle popularnego kanału na YT oraz kilku wywiadów-rzek. Współpracował z kilkudziesięcioma tytułami prasowymi, kilkoma rozgłośniami radiowymi i stacjami TV.

INNE Z TEJ KATEGORII

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Z pewnością zgodzimy się wszyscy, że najbardziej nieakceptowalną i wywołującą oburzenie formą działania każdej władzy, niezależnie od ustroju, jest działanie w tajemnicy przed własnym obywatelem. Nawet jeżeli nosi cechy legalności. A jednak decydentom i tak udaje się ukryć przed społeczeństwem zdecydowaną większość trudnych i nieakceptowanych działań, dzięki wypracowanemu przez wieki mechanizmowi.
5 MIN CZYTANIA

Legia jest dobra na wszystko!

No to mamy chyba „początek początku”. Dotychczas tylko się mówiło o wysłaniu wojsk NATO na Ukrainę, ale teraz Francja uderzyła – jak mówi poeta – „w czynów stal”, to znaczy wysłała do Doniecka 100 żołnierzy Legii Cudzoziemskiej. Muszę się pochwalić, że najwyraźniej prezydent Macron jakimści sposobem słucha moich życzliwych rad, bo nie dalej, jak kilka miesięcy temu, w nagraniu dla portalu „Niezależny Lublin”, dokładnie to mu doradzałem – żeby mianowicie, skoro nie może już wytrzymać, wysłał na Ukrainę kontyngent Legii Cudzoziemskiej.
5 MIN CZYTANIA

Rozzłościć się na śmierć

Nie spędziłem majówki przed komputerem i w Internecie. Ale po powrocie do codzienności tym bardziej widzę, że Internet stał się miejscem, gdzie po prostu nie można odpocząć.
6 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Legia jest dobra na wszystko!

No to mamy chyba „początek początku”. Dotychczas tylko się mówiło o wysłaniu wojsk NATO na Ukrainę, ale teraz Francja uderzyła – jak mówi poeta – „w czynów stal”, to znaczy wysłała do Doniecka 100 żołnierzy Legii Cudzoziemskiej. Muszę się pochwalić, że najwyraźniej prezydent Macron jakimści sposobem słucha moich życzliwych rad, bo nie dalej, jak kilka miesięcy temu, w nagraniu dla portalu „Niezależny Lublin”, dokładnie to mu doradzałem – żeby mianowicie, skoro nie może już wytrzymać, wysłał na Ukrainę kontyngent Legii Cudzoziemskiej.
5 MIN CZYTANIA

Tak to Pan Bóg sprytnie wykorzystał prawo podaży i popytu

„Towarzyszu z Kanady, który zbożem palisz. To nieprawda, że mąki nikomu nie trzeba. Łopatą ziarna ty mnie od głodu ocalisz. Daj chleba!” – pisał dawno temu Antoni Słonimski w wierszu „Palenie zboża” . Chodziło o to, że zdarzyło się wtedy, iż gwoli podtrzymania cen na pszenicę, podobnie jak na kawę i bawełnę, w Kanadzie palono zboże, w Brazylii topiono w morzu kawę, a w południowych stanach Ameryki palono bawełnę.
5 MIN CZYTANIA

Sztuczna inteligencja w działaniu

Ostatnio coraz częściej mówi się o sztucznej inteligencji i to przeważnie w tonie nader optymistycznym – że rozwiąże ona, jeśli nawet nie wszystkie, to w każdym razie większość problemów, z którymi się borykamy. Tylko niektórzy zaczynają się martwić, co wtedy stanie się z ludźmi, bo skoro sztuczna inteligencja wszystko zrobi, to czy przypadkiem ludzie nie staną się zbędni?
5 MIN CZYTANIA