Kanada wraz z nowym rokiem wprowadziła nowy zakaz dotyczący obcokrajowców na rynku nieruchomości.

Adrian Lang/Pexeks

Od 1 stycznia cudzoziemcy nie mogą kupować nieruchomości w Kanadzie. Przepis, który będzie obowiązywał przez dwa lata, nie będzie miał wpływu na stałych mieszkańców kraju, wyjątki przewidziano też dla zagranicznych studentów, posiadaczy pozwolenia na pracę i osób ubiegających się o azyl. Wprowadzono także podatek od pustostanów. Rząd Justina Trudeau liczy, że działania te pozwolą ustabilizować ceny na rynku nieruchomości, które w ostatnich latach poszybowały w górę.

W Ottawie – czwartym co do wielkości mieście w Kanadzie – od niedzieli na cudzoziemców nabywających nieruchomości można nałożyć grzywnę w wysokości do 10 000 dolarów kanadyjskich (ok. 6900 euro). Co więcej, każdej osobie lub firmie, która pomoże przeprowadzić transakcję, także grozi kara finansowa, która może osiągnąć taką samą kwotę.

Wprowadzenie takiego zakazu dla cudzoziemców było obietnicą wyborczą Partii Liberalnej Kanady – ugrupowania Trudeau – w kampanii 2021. Inicjatywa, która została zatwierdzona przez parlamentarzystów w czerwcu ubiegłego roku, dodaje Kanadę do krótkiej listy krajów, w których obowiązują tego typu ograniczenia. Nowa Zelandia wprowadziła podobny środek w sierpniu 2018 r. Podobnie cudzoziemcy nie mogą kupować nieruchomości na fińskich Wyspach Alandzkich.

Kanadyjski minister ds. mieszkalnictwa, różnorodności i integracji Ahmed Hussen w oświadczeniu z 21 grudnia stwierdził: „Mieszkanie nie powinno być tylko własnością. Ma być zamieszkane – to miejsce, w którym rodziny mogą zapuścić korzenie, tworzyć wspomnienia i budować wspólne życie. Dzięki tej ustawie gwarantujemy, że mieszkania będą własnością Kanadyjczyków, z korzyścią dla wszystkich ludzi mieszkających w Kanadzie”.

Rząd kanadyjski wprowadził również inne środki, aby złagodzić problem rosnących cen nieruchomości, który nasilił się szczególnie w czasie pandemii – na przykład zachęty podatkowe na zakup pierwszego domu czy pomoc finansową dla osób mających trudności z opłaceniem czynszu.

Chrystia Freeland, minister finansów i wicepremier Kanady, w przemówieniu wygłoszonym w kwietniu ubiegłego roku w Izbie Reprezentantów powiedziała: „Naszą gospodarkę tworzą ludzie, a ci ludzie potrzebują domów do życia. Oto problem: Kanada nie ma wystarczającej liczby mieszkań. Potrzebujemy więcej i potrzebujemy ich szybko”. Średnia cena mieszkań w Kanadzie wzrosła między grudniem 2019 r. a lutym 2022 r. o 44 proc. – najbardziej w Vancouver i Toronto.

Jednak zakaz kupowania nieruchomości przez cudzoziemców wywołał falę krytyki. Kilku ekspertów wątpi w rzeczywisty wpływ tego środka podkreślając, że ludzie, którzy nie mieszkają na stałe w Kanadzie mają niewiele wspólnego z kryzysem mieszkaniowym. Raport Baker Insights Group wykazał, że cudzoziemcy niebędący rezydentami kupili zaledwie 1 proc. nieruchomości sprzedanych w kraju w 2020 r.

O ile liberałowie i konserwatyści nie mieli wątpliwości co do wprowadzenia zakazu, inaczej do sprawy podeszła Nowa Partia Demokratyczna (partnerka rządu Trudeau), której zdaniem zamiast zakazu dla obcokrajowców powinno się wprowadzić specjalny podatek. W prowincjach takich jak Kolumbia Brytyjska i Ontario od lat funkcjonuje podatek wynoszący 20 proc. wartości od transakcji zagranicznych.

Zdaniem przedstawicieli sektora nieruchomości ani zakazy, ani podatki nie rozwiążą problemu braku mieszkań, a zagraniczni nabywcy nie stanowią zagrożenia dla Kanadyjczyków. Według sektora budowlanego, aby zwalczyć niedobory podaży potrzebny jest rządowy program zachęt dla deweloperów.

Po Wielkiej Recesji (2008 r.) wiele europejskich krajów – np. Hiszpania czy Portugalia – wręcz zachęcało do sprzedaży domów obcokrajowcom z tzw. złotymi wizami. Aktualnie zauważyć można odwrotny trend. Tak jest w przypadku Balearów, które w obliczu poważnych problemów mieszkaniowych niektórych miast, zwłaszcza Ibizy, rozpoczęły debatę na temat wprowadzenia zakazu na wzór kanadyjski – z tą różnicą, że w tym regionie Hiszpanii prawie 40 proc. operacji na rynku nieruchomości przeprowadzają obcokrajowcy.

Poprzedni artykułWzrosły zaległości polskich firm wobec ZUS
Następny artykułMinister pozwoli Niemcom na nurkowanie w śmietnikach