Banki udzieliły w sierpniu mikroprzedsiębiorcom o blisko 35 proc. mniej kredytów niż rok wcześniej. Nie chcą się narażać – szczególnie w okresie niepewności związanej z pandemicznym kryzysem – finansując MŚP. Jak się wydaje, potrzebna jest nowa instytucja, która będzie umiała to robić, bo dodanie pieniędzy publicznych obecnym bankom niewiele by pomogło. Nowa instytucja bankowa mogłaby powstać z udziałem sektora bankowego (najlepiej spółdzielczego) i nie dążyć do maksymalizacji zysku, tylko realnie wspierać polskie firmy.

– Sytuacja na rynku kredytowym nie tylko się nie poprawia, ale wręcz pogarsza. W sierpniu tego roku cała akcja kredytowa spadła o około 10 proc. w ujęciu liczbowym i o około 18 proc. w ujęciu wartościowym w relacji do lipca br. Wartość samych kredytów obrotowych była niższa aż o 24 proc. – alarmuje w swojej wypowiedzi dla agencji Newseria Biznes dr hab. Waldemar Rogowski, profesor SGH i główny analityk Biura Informacji Kredytowej (BIK).

Wygląda to naprawdę niedobrze. W sierpniu banki udzieliły mikroprzedsiębiorcom dużo mniej kredytów – zarówno w ujęciu liczbowym (spadek o 34,8 proc.) jak i wartościowym (-31,9 proc.). Łącznie, w pierwszych ośmiu miesiącach było to 86,8 tys. kredytów (czyli prawie o 33 proc. mniej niż przed rokiem) na kwotę 11,1 mld zł, czyli o blisko 31 proc. niższą niż rok temu.

– Można stwierdzić, że rynek kredytów dla mikroprzedsiębiorców jest już w pewnej zapaści i raczej szybko się nie podniesie. Uważam, że również 2021 rok będzie czasem ograniczonej akcji kredytowej i należy się spodziewać istotnego ograniczenia kredytowania mikroprzedsiębiorców przez banki – dodaje główny analityk BIK. Jak wskazuje, w tej chwili polityka kredytowa banków w stosunku do mikroprzedsiębiorców jest bardzo zbliżona do polityki dotyczącej kredytów dla osób prywatnych czy dużych firm. Możemy to stwierdzić krótko: cechuje się dużą, a nawet nadmierną, ostrożnością.

Duże banki stronią od MŚP

Ekonomista ma rację. Banki nie lubią sytuacji niepewności. A w tej chwili mamy przede wszystkim ogromną niepewność co do tego, w którym kierunku pójdzie pandemia i jaki wpływ będą mieć na firmy ograniczenia gospodarcze związane z drugą falą zarażeń oraz z systematycznie postępującym „pełzającym lockdownem”.

Nawet i bez pandemii banki, szczególnie te duże, komercyjne i zagraniczne, zawsze stroniły od finansowania polskich MŚP. To jest odwieczny problem. Kredyty dla małych i średnich firm, nie mówiąc już nawet o mikroprzedsiębiorcach, z natury cechują się bowiem tzw. większą szkodowością, czyli istnieje większe ryzyko, że nie zostaną spłacone w terminie albo wcale.
BIK zwraca uwagę na systematyczne pogarszanie się tej szkodowości, już od czterech lat. Tylko w ciągu ostatniego roku stworzony przez BIK indeks szkodowości kredytów dla mikroprzedsiębiorców spadł o 0,17 pkt proc.

Oczywiście nie jest tak, że w każdym przypadku banki nie chcą kredytować MŚP. To zależy w tej chwili przede wszystkim od branży, w której firma działa. Ponieważ teraz najlepiej spłacane są kredyty zaciągane przez firmy budowlane, a najgorzej regulują je przedsiębiorcy z sektora usług, daje to ogólny obraz tego, kto może liczyć na finansowanie, a kto nie.

Więcej pieniędzy dla banków?

Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich powiada, że sektor bankowy tylko wtedy będzie „mocnym silnikiem polskiej gospodarki”, gdy podatek bankowy od tzw. projektów zielonej ekonomii oraz kredytów antycovidowych zostanie zdjęty, a rezerwy celowe, tworzone na kredyty nieregularne i wpłaty na Bankowy Fundusz Gwarancyjny uznane będą za koszty uzyskania przychodu.
Pod tym „mocnym silnikiem” chcielibyśmy rozumieć banki chętnie i umiejętnie finansujące sektor MŚP. Ale czy gdyby – hipotetycznie – banki dostały te wszystkie zwolnienia to czy chętniej, odważniej i skuteczniej finansowałyby małe i średniej wielkości firmy? Wcale nie. Można w to mocno powątpiewać, bo uwolnione pieniądze trafiłyby nie do firm, tylko na odtworzenie kapitałów własnych i zysków sektora nadwątlonego pandemią. Tak w każdym razie stałoby się w przypadku dużych banków.

Jeśli chcemy by pieniądze na wsparcie walki z koronakryzysem trafiały wprost do firm, być może należy w tym celu stworzyć albo dedykowany temu bank, albo państwową instytucję, która posiadałaby licencję bankową na prowadzenie działalności bankowej w określonym zakresie. Taka instytucja mogłaby zbudować kapitał także w oparciu np. o emisję dedykowanych obligacji długoterminowych i udzielać MŚP kredytów obrotowych i inwestycyjnych oraz pożyczek.