fbpx
sobota, 2 marca, 2024
Strona głównaFelietonNie słuchajcie fact-checkerów: w demokracji prawda często leży... pośrodku

Nie słuchajcie fact-checkerów: w demokracji prawda często leży… pośrodku

Wielokrotnie w moich felietonach poruszałem wątki związane z radykalnym scjentyzmem, relatywizmem, negocjowaniem kompromisów albo problemem prawdy przez duże „P” w społeczeństwie liberalno-demokratycznym. W tym kontekście środowiska, które ogólnie nazwiemy „racjonalistycznymi” – na przykład popularny portal Fakenews.pl – często posługują się hasłem, że „Prawda nie leży pośrodku”. Niekiedy jeszcze z dodatkiem, „bo leży tam, gdzie leży”.

Dobrym sposobem na skłonienie rozmówcy do pomyślenia, że prawda jednak leży pośrodku, jest zwrócenie uwagi na to, że tak jest w tym najogólniejszym przypadku. Czasami bowiem prawda „leży pośrodku”, a czasem „nie leży pośrodku”, a skoro tak, to żadne z tych stwierdzeń nie jest w pełni prawdziwe. W kontrowersji „prawda leży pośrodku” przeciw twierdzeniu, że „prawda nie leży pośrodku”, prawda leży zatem pośrodku. Jest to paradoksalne, ale na nieodzowność występowania tego rodzaju paradoksów w rozważaniach światopoglądowych słusznie zwrócił uwagę choćby G. K. Chesterton (niedawno przesłuchałem audiobook z nagraniem jego zbioru esejów pt. „Heretycy”, wydany przez Heraclon International).

Często argument z paradoksu używany jest przeciw wszelkim przejawom relatywizmu. Krytycy ci wskazują bowiem, że skoro relatywizm utrzymuje, iż nie ma prawd absolutnych, to sam taką wygłasza i przez to sobie przeczy. Nie ma tu miejsca na odpieranie tego argumentu w szczegółach co do meritum, ale chciałbym zwrócić uwagę na inną rzecz. Nie zwracają oni bowiem uwagi na to, że sami głoszą często paradoksalne poglądy. Twierdzą na przykład, że są demokratami, ale w coraz większej liczbie spraw wskazują jednocześnie, że demokracja jest nieskuteczna, a lud głupi i niewykształcony, więc od zasady podejmowania decyzji zgodnie z wolą większości należy odstąpić (bo jeszcze zażyczy sobie np. Brexitu). Czym się więc różnią w tym względzie niedemokratyczne poglądy Janusza Korwin-Mikkego od poglądów wielu medialnych profesorów akademickich? Ogłaszają, że lubią demokrację – a więc pochodzenie władzy z wyboru – ale najbardziej odpowiadają im niewybieralni i niepodlegający zewnętrznej krytyce „eksperci”, powoływani na funkcje bez udziału czynnika społecznego. Często dodają też, że są „liberalni”, ale wymyślają tylko nowe sposoby karania społeczeństwa (przy jednoczesnym poszukiwaniu przywilejów dla siebie), uciszania przeciwników i ograniczania wolności w imię interesów kolektywnych. Sprowadzając sprawę do absurdu, można powiedzieć, że ich ideałem jest społeczeństwo, w którym nie tylko np. surowo karze się za przewinienia w ruchu lądowym (bo to niebezpieczne), ale jednocześnie zabrania krytyki tych rzekomo popartych empirycznymi dowodami rozwiązań (bo taka krytyka jest jeszcze bardziej niebezpieczna). Nie uczciwiej byłoby przyznać, że demokracji i wolności za bardzo chyba jednak nie lubimy, a raczej miłujemy porządek, który po prostu odpowiada naszym wyobrażeniom i powinien mieć jakąś inną nazwę?

Nawiązując do poprzedniego mojego felietonu i wracając do wątku „prawdy”, należy stwierdzić, że w przypadku płaskości lub kulistości Ziemi nie leży ona pośrodku. Ziemia jest albo płaska, albo kulista. Natomiast w odniesieniu do tego, czy na przykład wdrożyć prohibicję albo lockdown, prawda już leży pośrodku. Różne przecież grupy interesów oraz odmienne wartości się tutaj zderzają, a znaczna część z tych interesów jest prima facie słuszna i ma prawo pojawić się w formie postulatu w społeczeństwie praworządnym i demokratycznym. W sprawach takich, gdzie chodzi na przykład o to, czy ostro, czy łagodnie karać, czy dozwalać, czy zabraniać, czy nakładać duże, czy małe obciążenia – prawda jest relatywna. Instytucje państwa oraz nauki nie mogą tutaj mieć wyłączności na dekretowanie gotowych rozwiązań, niepodlegających krytyce. Coś takiego jak „jedynie słuszny i obiektywny stan stosunków społecznych” po prostu nie istnieje. Ktoś, kto myśli, że go poznał i jeszcze ma prawo niezwłocznie wdrożyć bez dyskusji, jest groźniejszy dla demokracji niż wszyscy przeciwnicy 5G i szczepionek razem wzięci.

Prawda leży też pośrodku często w wielu sytuacjach życia społecznego i codziennego. W konfliktach rodzinnych i sądowych, sporach koleżeńskich i tak dalej. W innym wypadku po co wdrażalibyśmy do prawa instytucje konsensualne albo oparte na słuszności?

Upieranie się przy tym, że prawda „nigdy nie leży pośrodku” jest – po pierwsze – po prostu szerzeniem kolejnej nieprawdy albo uproszczenia. Po drugie – jest najbardziej niedemokratyczną postawą, jaką tylko można przyjąć. Wynika bowiem z niej, że istnieją instytucje lub osoby, które taką „prawdę” mogą ustalić z wyłączeniem innych podmiotów. Jak bezczelnym trzeba być, aby stanąć na mównicy i powiedzieć „A teraz będę głosił Państwu prawdę”? To postawa kaznodziejów, a nie demokratów. Co więcej, nie ma tu miejsca na żadne kompromisy, równoważenie interesów, czy różnice światopoglądowe, bo rzekomo istnieje jakiś całkowicie obiektywny miernik oceny niemal wszystkiego, który każdy powinien przyjąć za własny. Nie ma też miejsca na błąd, bo ten jest z miejsca wytykany i surowo karany, a ewentualne wybaczenie jest uzależnione od złożenia samokrytyki i konwersji.

Przypominać to wszystko zaczyna nie demokrację liberalną, lecz teokrację autorytarną, zastępującą tylko dogmaty i papieży ich świeckimi odpowiednikami. Często także domagającą się finansowania z cudzych pieniędzy właśnie tych instytucji, które uważają się za nośniki prawdy absolutnej. Czym się więc to różni od rzekomo reakcyjnych systemów prawnych z przeszłości?

Michał Góra

Każdy felietonista FPG24.PL prezentuje własne poglądy i opinie

Michał Góra
Michał Góra
Zawodowo prawnik i urzędnik, ale hobbystycznie gitarzysta i felietonista. Zwolennik deregulacji, ale nie bezprawia. Relatywista i anarchista metodologiczny, ale propagator umiarkowanie konserwatywnej polityki społecznej.

INNE Z TEJ KATEGORII

Prawda jak wino potrzebuje czasu

To nie polityka tylko w dużej mierze ekonomia zadecydowała o kierunku, w jakim rozwija się konflikt rosyjsko-ukraiński. Ekonomia wojny i wojenna ekonomia. I tutaj musimy zmierzyć się z prawdą dotyczącą m.in. stanu rosyjskiej gospodarki. Prawdą, która stoi w opozycji do opinii, jakimi karmiliśmy się na długo przed wybuchem pełnoskalowej wojny.
6 MIN CZYTANIA

Wiosna i wybory samorządowe

Samorządy terytorialne – jak się okazuje – są zadłużone na 90 mld zł, z czego za połowę długu odpowiadają miasta, zwłaszcza te na prawach powiatu. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że nasi Umiłowani Przywódcy ze szczebla samorządowego pragną przychylić swemu ludowi nieba, a wiadomo, że czegoś takiego za darmo się nie zrobi.
5 MIN CZYTANIA

Awaria na kwadrans i godzina na W

Jesteśmy mistrzami prowizorki, jesteśmy świetni w improwizowaniu, jesteśmy czempionami w solidarności. Ale skoro w podatkach płacimy za zorganizowanie nam obrony cywilnej, to powinniśmy tę obronę mieć.
4 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

O pewności prawa i praworządności słów kilka

Ostatnio publicystyka krajowa koncentruje się na problemach jakości i pewności prawa. Wiąże się to z wszechobecnym w naszym kraju bałaganem, który wygląda tak, jakby Polacy posiadali własne państwo nie od ponad tysiąca lat, ze znanymi przerwami, ale od kilku miesięcy. I podobnie jak właściciel dopiero co kupionego samochodu, ale wykonanego w nowej technologii, kompletnie nie mają pojęcia, jak go obsługiwać.
4 MIN CZYTANIA

Czyżby obrońcy praworządności uważali, że pierwsza Rzeczniczka nie była prawdziwym RPO?

Przez kilka ostatnich lat gremia oficjalne, w tym ponadnarodowe, i media prowadzą ożywioną dyskusję na temat stanu praworządności w Polsce. Jest to trochę zabawne z dwóch powodów. O obu poniżej.
4 MIN CZYTANIA

Najpierw zbiera się aktyw, czyli szczyt wszystkiego

Znajomy uraczył mnie ostatnio następującym dowcipem. W okresie PRL-u przed zbiorem płodów rolnych często pytano: „Na polu zostały buraki oraz ziemniaki, co zbiera się najpierw?”. Odpowiedź była jasna, ponieważ „Najpierw zbiera się aktyw!”. Przytoczony żart dotyczył wszelako minionego systemu. W nowych realiach najpierw zbiera się bowiem „szczyt”.
3 MIN CZYTANIA